Rusinowa Polana, Gęsia Szyja, Waksmundzki Potok

przez Asia

Spis treści.

Rusinowa Polana to polana reglowa u podnóża Tatr Wysokich. Można dojść do niej łatwą trasą np. z Zazadniej lub z Wierchu Poroniec. Ścieżka prowadzi głównie reglami, dużo jest tu lasu, zwłaszcza w drugiej części wycieczki od Gęsiej Szyi do Równi Waksmundzkiej.

Myślę, że szlak jest w zasięgu każdego turysty, choć podejście pod Gęsią Szyję jest nieco wymagające. A to dlatego, że od Rusinowej Polany do Gęsiej Szyi różnica wysokości to prawie 300 metrów. Spokojnie jednak damy sobie z tym radę.  

Rusinowa Polana i Gęsia Szyja to miejsca polecane w szczególności tym, którzy zaczynają swoją przygodę z Tatrami. Mamy tu niebagatelne widoki na tatrzańskie szczyty, a przy tym nie musimy się wysoko wspinać. Dodatkowo zdobywamy jeden ze szczytów, czyli właśnie Gęsią Szyję (1490 m n.p.m.). Jest więc radość i satysfakcja ze zdobycia jednego z tatrzańskich szczytów.

Szlak może być także świetnym pomysłem jako wycieczka na rozgrzewkę, przed ruszeniem kolejnego dnia w wyższe partie gór. 

Jeśli zaś byliście już na Rusinowej Polanie, polecam Wam także inne szlaki w Tatrach Wysokich. Lista będzie się stopniowo rozszerzać :-).

Niżej przeczytacie także o tym, gdzie można pójść dalej – od Gęsiej Szyi. Dalszy szlak w stronę Równi Waksmundzkiej jest niezwykle urokliwy, a przy tym zdaje się, mało uczęszczany.

Informacje praktyczne - parkingi przy Rusinowej Polanie, długość szlaku.

W najbliższym sąsiedztwie Rusinowej Polany znajdują się 3 parkingi:

  •  parking Zazadnia przy Drodze Oswalda Balzera. Czas przejścia do Rusinowej Polany 1:45, trasa liczy 3,9 km.
  • parking Wierch Poroniec. Czas przejścia do Rusinowej Polany 1:00, trasa liczy 3,2 km.
  • ewentualnie parking w Palenicy Białczańskiej – najbardziej oblegany ze względu na duże natężenie ruchu do Morskiego Oka. Czas przejścia do Rusinowej Polany 0:50, trasa liczy 2,2 km.

W ostatnim czasie parkowaliśmy na parkingu w Zazadniej. Koszt parkingu wynosi 25 zł za dzień (płatny gotówką u parkingowego).

Bilet do TPN można kupić w kasie znajdującej się przy wejściu do TPN lub online. Zachęcamy do zakupu biletu online i przechowywania go w komórce. Zakupu biletu można dokonać na stronie TPN – pod linkiem tutaj.

Pracownik TPN skanuje wówczas kod QR z biletu elektronicznego. Dostępne są zarówno bilety jednorazowe, jak i tygodniowe. Jeśli kupimy bilet na cały tydzień, to pracownik prawdopodobnie będzie mógł go zeskanować tylko pierwszego dnia. Z naszego doświadczenia wynika, że później bilet nie chciał się już zeskanować i wystarczało pokazanie biletu, na którym jest wskazana data rozpoczęcia biletu. Weszliśmy więc bez zbędnych kolejek, szybko i sprawnie. 

Cała trasa Zazadnia-Wiktorówki-Rusinowa Polana-Gęsia Szyja-Rówień Waksmundzka-Polana Pod Wołoszynem-Rusinowa Polana-Zazadnia to 11,7 km. Różnica przewyższeń to 710 m.

Po drodze zobaczymy Sanktuarium Maryjne na Wiktorówkach, Rusinową Polanę, a także wejdziemy na Gęsią Szyję. Przejdziemy ponadto dwukrotnie przez przepiękny i dość mało znany Waksmundzki Potok, po czym wrócimy na Rusinową Polanę i do Zazadniej.

Mapa z naszą trasą poniżej:

Niebieski szlak z Zazadniej.

Wyruszyliśmy do Rusinowej Polany z parkingu w Zazadniej.

Niebieski szlak z Zazadniej prowadzi początkowo przez las. Idziemy ponadto wygodną ścieżką o niewielkim nachyleniu.

Później natomiast, bliżej Sanktuarium Maryjnego w Wiktorówkach, jest już nieco bardziej pod górkę. Po drodze miniemy też niewielki, górski potok.

Górski potok przy szlaku z Zazadniej na Rusinową Polanę.

Sanktuarium Maryjne na Wiktorówkach.

Sanktuarium Matki Bożej Królowej Tatr lub Matki Bożej Jaworzyńskiej zostało wybudowane na stoku Wiktorówki, znajdującym się w masywie Gęsiej Szyi.

Główny budynek Sanktuarium, w którym znajduje się kaplica, jest pięknym przykładem zakopiańskiego stylu w budownictwie. Budynek wykonano w całości z drewna, ze spadzistym dachem i krużgankami z przodu. 

W środku budynku znajdziemy prostą kaplicę, z ołtarzem z figurą Matki Boskiej Jaworzyńskiej, a także…ciszę i spokój, który sprzyja wyciszeniu i modlitwie.

Na terenie kaplicy znajduje się także źródło, które uchodzi za lecznicze. Obok kaplicy znajduje się Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór

Nie da się ukryć, że kaplica ma w sobie wiele uroku. Nie dziwi więc fakt, że Wiktorówki stały się popularnym miejscem do rozpoczynania „nowego życia” przez młode pary. 

Kaplica w Sanktuatium Maryjnym na Wiktorówkach.

Sanktuarium powstało w miejscu Objawienia Maryi w 1860 lub 1861 roku. Maryja miała się wówczas objawić młodej, bo niespełna 14-letniej pasterce Marysi Murzańskiej, która szukała w tym miejscu swych zaginionych owiec. Podobno nie tylko pomogła znaleźć owce, ale także nakazała, by „górale się nawrócili, zmienili, modlili na różańcu i lepiej żyli”. 

Początkowo miejsce objawienia oznaczono obrazkiem przytwierdzonym do świerku. Później umieszczono tu obrazek malowany na szle, zaś ostatecznie, w 1936 roku, wybudowano tu kaplicę. 

Sanktuarium opiekują się ojcowie Dominikanie. Z lewej strony wejścia do kaplicy znajduje się pomieszczenie, w którym można poprosić o herbatę w zamian za drobną ofiarę na potrzeby Sanktuarium. Obok Sanktuarium można także kupić pamiątki. 

Sanktuarium Maryjne na Wiktorówkach.

Schodząc z Sanktuarium krótkimi schodkami obok stoiska z pamiątkami, dojdziemy do toalet. Warto skorzystać, bo później nie napotkamy żadnego schroniska na trasie. 

Rusinowa Polana - widok na 100 szczytów i przełęczy.

Idąc dalej z Wiktorówek niebieskim szlakiem po stromych schodkach i następnie ścieżce, dojdziemy do Rusinowej Polany w jakieś 15 minut.

Strome schody Wiktorówki-Rusinowa Polana.

Rusinowa Polana - skąd pochodzi jej nazwa? 

Nazwa polany pochodzi od nazwiska rodziny Rusin – Sołtysów z Gronia (Rusińscy lub Rusinowscy). Do nich właśnie należała owa polana od czasu nadania własności przez króla Zygmunta III Wazę w 1628 roku.  Sama polana powstała zaś przez wykarczowanie lasów, które ją porastały.

Rusinowa Polana - o co tyle szumu? Panorama z Rusinowej Polany.

Z Rusinowej Polany rozpościera się niezwykle bogata i przepiękna panorama na Tatry Słowackie.

Od lewej strony widać szczyty Tatr Bielskich z najwyższym szczytem – Hawraniem. Dalej widoczne są m.in.: Jagnięcy Szczyt, Czarny Szczyt, Baranie Rogi, masyw Lodowego Szczytu i Gerlacha, Wysoka, Rysy, Mięguszowieckie Szczyty i Wołoszyn. Nic więc dziwnego, że już w 1878 roku Tytus Chałubiński, lekarz i popularyzator Zakopanego i tatrzańskich szlaków, propagował widok z Rusinowej Polany jako „widok na 100 szczytów i przełęczy”.

Obok polany znajduje się otwarta sezonowo bacówka, w której można kupić za drobną opłatą oscypka. Jeśli kupować oscypka, to tylko w bacówkach, nigdzie indziej. W pobliżu Rusinowej Polany uprawia się bowiem kulturowy wypas owiec. Sami również widzieliśmy przy okazji pobytu na Rusinowej Polanie, jak taki wypas się odbywa. Miło popatrzeć na pobrzękujące dzwoneczkami owieczki :-).

Na samej polanie znajdziemy wiele ławek i stołów i aktualnie nalepki, że miejsca te nie są dezynfekowane, więc siadamy na własne ryzyko.

Rusinowa Polana - Gęsia Szyja.

Idąc z Rusinowej Polany drewnianymi schodkami w górę zielonym szlakiem, dojdziemy w około 40-50 minut do Gęsiej Szyi. Mimo, że schodki są bardzo wygodne do wchodzenia, mimo wszystko trochę się tu zadyszymy. Różnica wysokości to bowiem 280 metrów pod górę. Będzie więc znacznie cieplej.

Schodki na Gęsią Szyję.

Podczas łapania tchu możemy nadal podziwiać Rusinową Polanę z góry wraz z okolicznymi łąkami pasterskimi, na których wypasane są owce.

Rusinowa Polana ze szlaku na Gęsią Szyję.

Skąd nazwa Gęsia Szyja?

Nazwa Gęsiej Szyi wznoszącej się na wysokość 1490 m n.p.m. pochodzi od wygiętego szczytu, który przypomina właśnie szyję gęsi. Sam szczyt tworzą dolomitowe skałki (tzw. Waksmundzkie Skałki).

Wchodząc na Gęsia Szyją nie patrzmy tylko do przodu, warto spojrzeć także za siebie i rzucić okiem na słowackie Tatry Wysokie i Bielskie.

Panorama z Gęsiej Szyi.

Z Gęsiej Szyi zobaczymy w oddali kolejne szczyty, takie jak m.in. Rysy, Giewont, Małą Koszystą, Wysoki i Ciężki Szczyt.  U nas niestety niektóre ze szczytów schowały się już za deszczowymi chmurami. 

Mieliśmy ostatnio to niebywałe „szczęście”, że po wejściu na Gęsią Szyję zaczęło już mocno grzmieć. Jak sobie poradziliśmy? Z samego szczytu lepiej było uciekać, więc ruszyliśmy w dół, czyli w stronę Równi Waksmundzkiej.

Droga na parking przez Równię Waksmundzką pod względem długości była w zasadzie taka sama jak ta przez Rusinową Polanę.

Dalej było już bezpieczniej, choć nadal bardzo deszczowo. Tego jednak byśmy niestety nie uniknęli, w którąkolwiek stronę byśmy nie poszli. 

Gęsia Szyja - Rówień Waksmundzka.

Z Gęsiej Szyi szybko schodzimy w dół zielonym szlakiem. Przechodzimy lasem, a następnie z Równi Waksmundzkiej skręcamy w lewo w czerwony szlak.

Idąc od strony Gęsiej Szyi łatwo nie zauważyć tego czerwonego szlaku, dlatego zachowajcie czujność, bo możecie przez nieuwagę dojść tym szlakiem aż do Hali Gąsienicowej i następnie Schroniska PTTK Murowaniec. 

Nie idziemy zatem tutaj drewnianymi kładkami, jak prowadzi ścieżka, lecz odbijamy w lewo w kamienisty szlak. Szlak nawet w czerwcu był śliski (zasługa ostatnich ulewnych deszczów), więc warto zachować tu ostrożność.

Szlak biegnie w dużej mierze przez las, ale spokojnie, widoki też się znajdą.

Po ostatnich ulewach w Tatrach szlak był w kilku miejscach zalany. Czasami trzeba było wręcz wędrować szlakiem jak przez potok. Czyli w podskokach po wyższych kamieniach między spływającą wodą.

Ogólnie było sporo błota, mokro i dość ślisko, a ulewa, która nas tu złapała, nie ułatwiała nam wędrówki. Zdecydowanie przydałyby się więc nieprzemakalne buty, które, jak to zwykle bywa, gdy są potrzebne, zostały akurat tego dnia w hotelu.

Kto by się bowiem spodziewał, że po takim słońcu przyjdzie ulewa, zamieniająca szlaki w potoki? 

Waksmundzki Potok - zaskakująco piękny.

Co mnie najbardziej zaskoczyło na tym szlaku? Zdecydowanie Waksmundzki Potok, który przepływa przez Dolinę Waksmundzką.

Potok pokonywaliśmy dwukrotnie. Najpierw przechodziliśmy nad potokiem idąc czerwonym szlakiem niedaleko Równi Waksmundzkiej, a później idąc czarnym szlakiem – już w stronę Rusinowej Polany. W obu miejscach pokonujemy potok przechodząc po drewnianym mostku zawieszonym nad wodą.

Samo przejście jednego z mostków dostarczyło nam dużo emocji, gdyż mostek wykonany był z podłużnych drewnianych belek i chwiał się przy każdym stąpnięciu. 

Drewniany-most-Waksmundzki-Potok

Rzadko się wspomina o tym potoku i samej Dolinie Waksmundzkiej, a jest to moim zdaniem miejsce warte zobaczenia. Przy okazji słynnej i znanej Rusinowej Polany, można odkryć piękne, mniej uczęszczane szlaki. Warto się tu wybrać, choćby tylko dla Waksmundzkiego Potoku, który tworzy tutaj piękne, malownicze kaskady, które są niezwykle fotogeniczne. 

Zobacz także nagranie Waksmundzkiego Potoku w jakości 4K na moim kanale YouTube.

Rusinowa Polana po raz drugi.

Czarny szlak prowadzący z Polany pod Wołoszynem przechodzi w Czerwonych Brzeżkach w niebieski szlak. Stąd już tylko 10 minut spaceru i Rusinowa Polana znowu przez nami.

Tym razem przechodzimy ścieżką prowadzącą przez polanę, więc po drodze zobaczymy kilka bud psów pasterskich. 

Budy są zbudowane w taki sposób, że wyglądają niemal jak zawieszone nad polaną. To, co rzuciło się nam także w oczy, to niewielki rozmiar bud dla psów. Nie jestem pewna, czy zwierzętom jest w nich wygodnie. 

Wycieczka była bardzo udana, mimo, że wróciliśmy przemoczeni i nieco przez to zziębnięci. To jednak nie przeszkodziło nam w zrealizowaniu naszego planu wycieczki i w przywiezieniu wspaniałych wspomnień :-).

Podobało się? Zainspirowałam?

Zostań proszę na dłużej - obserwuj profil na Facebooku lub zapisz się na bezpłatny newsletter. Będzie mi również bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad na blogu :-).

Zapisz się na mój bezpłatny newsletter, by otrzymywać powiadomienia o najnowszych postach.

Skomentuj

Spodoba Ci się także

Cześć! Używam ciasteczek, by strona działała sprawnie. Więcej o tym w Polityce prywatności. Lubię ciastka, zgadzam się.