Spis treści.
Rusinowa Polana to malownicza polana reglowa u podnóża Tatr Wysokich. Można dotrzeć tu łatwą trasą m.in. z Zazadniej lub z Wierchu Poroniec. Ścieżka prowadzi głównie przez reglowy las — szczególnie w drugiej części wycieczki, między Gęsią Szyją a Równią Waksmundzką.
Szlak jest w zasięgu większości turystów, choć podejście na Gęsią Szyję bywa bardziej wymagające. Od Rusinowej Polany do szczytu pokonujemy niemal 300 metrów różnicy wysokości. Podejście potrafi przyspieszyć oddech, ale przy spokojnym tempie bez problemu damy sobie radę.
Rusinowa Polana i Gęsia Szyja to miejsca szczególnie polecane osobom rozpoczynającym swoją przygodę z Tatrami. Oferują rozległe widoki na tatrzańskie szczyty, a jednocześnie nie wymagają długiej ani technicznie trudnej wspinaczki. Zdobycie Gęsiej Szyi (1490 m n.p.m.), mimo, że nie jest wysoka, daje sporą satysfakcję — to jeden z tych szczytów, który świetnie smakuje jako pierwszy tatrzański szczyt.
Szlak sprawdzi się również jako wycieczka rozgrzewkowa przed ambitniejszymi planami w wyższych partiach gór.
Jeśli byliście już na Rusinowej Polanie, zajrzyjcie także do moich innych propozycji tras w Tatrach.
-
Czerwone Wierchy to cztery dwutysięczniki Tatry Zachodnie oferujące jedne z najpiękniejszych panoram w całych Tatrach. To długa, wymagająca kondycyjnie trasa – bez schronisk po drodze i bez miejsc, w których można schować się przed nagłą zmianą pogody. Propozycja dla prawdziwych górskich piechurów, którzy cenią przestrzeń, wiatr na grzbiecie i całodniowe wędrówki z widokiem na horyzont.
- GórskomałopolskiePolskaTatry Wysokie
Dolina Pięciu Stawów Polskich i Morskie Oko – najpiękniejsza pętla w Tatrach Wysokich
przez AsiaSą w Tatrach miejsca, które zachwycają. I są takie, które zostają w sercu na długo. Dla mnie Dolina Pięciu Stawów Polskich należy właśnie do tej drugiej kategorii. Surowa, przestrzenna, pełna światła i odbijających szczyty górskich tafli wody. W tym wpisie pokażę Ci piękną, widokową pętlę – wejście Doliną Roztoki, a następnie zejście do Morskiego Oka przez Świstówkę Roztocką. To trasa wymagająca, ale jedna z najpiękniejszych w polskich Tatrach Wysokich.
- GórskomałopolskiePolskaTatry Wysokie
Wielka Siklawa – najłatwiejszy szlak Doliną Roztoki w Tatrach Wysokich
przez AsiaZielony szlak Doliną Roztoki to najłatwiejsza droga do Wielkiej Siklawy – największego wodospadu w Polsce. Choć podejście potrafi zmęczyć, widok potężnych kaskad na potoku Roztoka w Tatrach Wysokich sprawia, że każdy krok był wart wysiłku.
-
Relacja z dachu Tatr – z drugiego najwyższego szczytu całego pasma, czyli Łomnicki Szczyt (2634 m n.p.m.). To miejsce, gdzie naprawdę można poczuć się jak w niebie i dosłownie pobujać w obłokach. Nawet gdy szczyt spowija mgła, magia tego miejsca nie znika – przeciwnie, staje się jeszcze bardziej wyczuwalna.
Niżej przeczytacie także o tym, gdzie można pójść dalej — od Gęsiej Szyi. Szlak w stronę Równi Waksmundzkiej jest niezwykle urokliwy, a przy tym — jak się wydaje — znacznie mniej uczęszczany niż najpopularniejsze trasy w tej części Tatr Wysokich. To propozycja dla tych, którzy po zdobyciu szczytu mają jeszcze ochotę na spokojny spacer w otoczeniu górskiej przyrody.
Dojazd i parkingi przy Rusinowej Polanie
W najbliższym sąsiedztwie Rusinowej Polany znajdują się trzy parkingi, z których można rozpocząć wycieczkę:
Parking Zazadnia przy Drodze Oswalda Balzera – czas przejścia ok. 1:45, długość trasy 3,9 km.
Parking Wierch Poroniec – czas przejścia ok. 1:00, długość trasy 3,2 km.
Parking Palenica Białczańska – najbardziej oblegany, głównie ze względu na duży ruch w kierunku Morskiego Oka; czas przejścia ok. 0:50, długość trasy 2,2 km.
Wybór punktu startowego zależy od tego, czy planujecie krótszy spacer, czy dłuższą, bardziej rozgrzewkową trasę.
Ostatnio korzystaliśmy z parkingu Zazadnia przy Drodze Oswalda Balzera. Koszt postoju wynosi 20-30 zł za dzień.
Bilety do TPN
Bilet do Tatrzańskiego Parku Narodowego można kupić w kasie przy wejściu na teren parku lub online – link do strony tutaj. Zdecydowanie polecamy zakup przez internet i przechowywanie biletu w telefonie. Pracownik TPN skanuje kod QR z biletu elektronicznego, co pozwala szybko wejść na szlak.
Dostępne są bilety jednorazowe oraz tygodniowe. W przypadku biletu tygodniowego z naszego doświadczenia wynika, że kod QR bywa skanowany tylko pierwszego dnia — później wystarczy okazanie biletu z widoczną datą rozpoczęcia. Dzięki temu uniknęliśmy kolejek i formalności przebiegły sprawnie.
Szlak na Rusinową Polanę – informacje praktyczne
Zanim ruszycie na szlak, sprawdźcie najważniejsze parametry trasy i praktyczne informacje.
- Długość trasy: ok. 11,7 km (Zazadnia – Wiktorówki – Rusinowa Polana – Gęsia Szyja – Rówień Waksmundzka – pętla).
- Czas przejścia: ok. 4–5 godzin w spokojnym tempie z przerwami.
- Poziom trudności: łatwy–umiarkowany; najbardziej wymagające podejście na Gęsią Szyję (ok. 300 m przewyższenia).
- Suma przewyższeń: ok. 674 m.
- Dla początkujących: tak — dobry szlak na rozpoczęcie przygody z Tatrami Wysokimi.
- Dla dzieci: tak, starsze dzieci bez problemu poradzą sobie na trasie.
- Wózki: nie — kamieniste odcinki i podejście na szczyt wykluczają przejazd wózkiem.
- Parking: Zazadnia (ok. 20–30 zł za dzień dla samochodu osobowego) lub Wierch Poroniec (ok. 30–40 zł za dzień dla samochodu osobowego)
- Co zobaczysz po drodze: Sanktuarium na Wiktorówkach, Rusinową Polanę, Gęsią Szyję oraz urokliwy Waksmundzki Potok.
Mapa szlaku Rusinowa Polana i Gęsia Szyja – opis szlaku z Zazadniej (pętla przez Rówień Waksmundzką)
Poniżej znajdziecie mapę z przebiegiem całej naszej trasy — od parkingu w Zazadniej, przez Wiktorówki, Rusinowa Polana, Gęsia Szyja, Rówień Waksmundzką i powrót do punktu startowego.
Dzięki temu łatwiej oszacujecie długość poszczególnych fragmentów trasy i zdecydujecie, czy wybrać wariant pętli, czy wrócić tą samą drogą.
Rusinowa Polana i Gęsia Szyja – opis szlaku z Zazadniej (pętla przez Rówień Waksmundzką)
Z Zazadniej na Wiktorówki – pierwszy etap wędrówki
Wyruszyliśmy na Rusinową Polanę z parkingu w Zazadniej, wybierając niebieski szlak. Początkowo trasa prowadzi przez las — szeroką, wygodną ścieżką o niewielkim nachyleniu. To bardzo przyjemny odcinek na rozgrzewkę, idealny na spokojne wejście w górski rytm.
Im bliżej Sanktuarium Matki Bożej Jaworzyńskiej na Wiktorówkach, tym podejście staje się nieco bardziej odczuwalne. Po drodze mijamy niewielki górski potok, a sam szlak wciąż prowadzi wśród drzew, dając przyjemny cień nawet w cieplejsze dni.
Sanktuarium Matki Bożej Jaworzyńskiej na Wiktorówkach
Sanktuarium, zwane również Sanktuarium Matki Bożej Królowej Tatr, zostało wybudowane na stoku Wiktorówki, w masywie Gęsia Szyja. Drewniany budynek kaplicy jest pięknym przykładem stylu zakopiańskiego — ma spadzisty dach, charakterystyczne detale architektoniczne i krużganki od frontu. Wnętrze jest proste i skromne, z ołtarzem z figurą Matki Bożej Jaworzyńskiej. Panuje tu cisza, która sprzyja wyciszeniu i chwili refleksji.
Na terenie sanktuarium znajduje się źródło uznawane za lecznicze oraz Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór — miejsce pamięci osób, które zginęły w Tatrach. To przestrzeń, która skłania do zadumy.
Historia objawienia i powstanie kaplicy
Historia tego miejsca sięga lat 1860–1861, kiedy — według przekazu — Maryja miała objawić się czternastoletniej pasterce Marysi Murzańskiej, szukającej zaginionych owiec. Początkowo miejsce objawienia oznaczono obrazkiem przytwierdzonym do świerku, później zastąpiono go malowanym na szkle wizerunkiem, aż w 1936 roku wybudowano obecną kaplicę.
Sanktuarium pozostaje pod opieką ojców dominikanów. Z lewej strony wejścia do kaplicy znajduje się pomieszczenie, w którym można otrzymać herbatę w zamian za dobrowolną ofiarę. Obok działa również niewielki punkt z pamiątkami.
Schodząc krótkimi schodkami w dół, dojdziemy do toalet — warto z nich skorzystać, ponieważ na dalszym odcinku trasy nie ma już schronisk ani zaplecza sanitarnego.
Z Wiktorówek na Rusinową Polanę
Idąc dalej z Wiktorówek niebieskim szlakiem — najpierw stromymi schodkami, a następnie leśną ścieżką — w około 15 minut docieramy na Rusinową Polanę.
Nazwa polany pochodzi od nazwiska rodziny Rusin – Sołtysów z Gronia (Rusińscy lub Rusinowscy). To do nich należała polana od momentu nadania jej własności przez króla Zygmunta III Wazę w 1628 roku. Sama polana powstała w wyniku wykarczowania porastających ją wcześniej lasów.
Panorama „na 100 szczytów i przełęczy”
Z Rusinowej Polany rozpościera się jedna z najpiękniejszych panoram w całych Tatrach. Przed nami otwiera się szeroka perspektywa na Tatry Słowackie — imponująca zarówno skalą, jak i różnorodnością kształtów.
Patrząc od lewej, dostrzeżemy szczyty Tatr Bielskich z najwyższym Hawraniem. Dalej wyłaniają się m.in. Jagnięcy Szczyt, Czarny Szczyt, Baranie Rogi, masyw Lodowego Szczytu i Gerlacha, Wysoka, Rysy, Mięguszowieckie Szczyty oraz Wołoszyn.
Już w 1878 roku Tytus Chałubiński, lekarz i popularyzator Zakopanego oraz tatrzańskich wędrówek, nazwał ten widok „panoramą 100 szczytów i przełęczy”. Trudno się z nim nie zgodzić — to miejsce naprawdę robi wrażenie i zachęca, by na chwilę przystanąć.
Na poniższych zdjęciach zaznaczyłam i opisałam szczyty widoczne z Rusinowej Polany. Dzięki temu łatwiej rozpoznacie charakterystyczne wierzchołki i odnajdziecie je w panoramie podczas postoju na polanie. To duże ułatwienie, jeśli chcecie świadomie „czytać” tatrzański krajobraz, a nie tylko podziwiać go z daleka.
Bacówka i kulturowy wypas owiec
Tuż obok polany działa sezonowa bacówka, w której można kupić oscypka. Jeśli decydujecie się na zakup, warto robić to właśnie w bacówkach — to najlepsza gwarancja autentycznego wyrobu.
W okolicach Rusinowej Polany prowadzony jest kulturowy wypas owiec. Nam również udało się zobaczyć stado pasące się na hali. Widok owiec z pobrzękującymi dzwoneczkami w tle tatrzańskiej panoramy tworzy wyjątkowy, sielski klimat.
Miejsca odpoczynku
Na Rusinowej Polanie znajduje się wiele drewnianych ławek i stołów, przy których można wygodnie odpocząć i zjeść drugie śniadanie z panoramą Tatr w tle. To jedno z tych miejsc, gdzie naprawdę chce się przysiąść na dłużej — bez pośpiechu, z kubkiem herbaty w ręku i wzrokiem wbitym w tatrzańskie szczyty.
Polana jest rozległa, więc nawet przy większej liczbie turystów bez problemu znajdziemy spokojniejszy fragment tylko dla siebie. W słoneczne dni to idealne miejsce na piknik, a przy dobrej widoczności można długo analizować linię grani i rozpoznawać kolejne wierzchołki.
To także świetny punkt, by złapać oddech przed podejściem na Gęsią Szyję albo spokojnie podsumować wycieczkę przed powrotem do Zazadniej.
Podejście na Gęsią Szyję
Z Rusinowej Polany ruszamy zielonym szlakiem drewnianymi schodkami w górę. Wejście na Gęsią Szyję zajmuje około 40–50 minut. Schody są wygodne i dobrze przygotowane, jednak 280 metrów przewyższenia potrafi dać się we znaki. Tętno przyspiesza, robi się cieplej — to najbardziej wymagający odcinek całej trasy.
Warto jednak co jakiś czas zatrzymać się i spojrzeć za siebie. Zyskujemy coraz lepszą perspektywę na Rusinową Polanę oraz okoliczne hale pasterskie z wypasanymi owcami.
Skąd nazwa Gęsia Szyja?
Gęsia Szyja (1490 m n.p.m.) swoją nazwę zawdzięcza charakterystycznie wygiętej grani, która rzeczywiście przypomina szyję gęsi. Szczyt tworzą dolomitowe skałki nazywane Waksmundzkimi Skałkami, nadające mu nieco surowy, skalisty charakter.
Po wejściu na wierzchołek warto rozejrzeć się we wszystkich kierunkach — panorama jest naprawdę rozległa. Przy dobrej widoczności dostrzeżemy m.in. Rysy, Giewont, Małą Koszystą, Wysoki czy Ciężki Szczyt, a także szerokie partie słowackich Tatr Wysokich i Bielskich.
Na poniższych zdjęciach zaznaczyłam i opisałam szczyty widoczne z Gęsiej Szyi. Dzięki temu łatwiej rozpoznacie charakterystyczne wierzchołki i odnajdziecie je w panoramie podczas postoju na polanie lub na szczycie. To duże ułatwienie, jeśli chcecie świadomie „czytać” tatrzański krajobraz, a nie tylko podziwiać go z daleka.
Burza na szczycie i zejście na Rówień Waksmundzką
Nam niestety nie było dane długo podziwiać widoków. Tuż po wejściu na szczyt zaczęło mocno grzmieć. W takiej sytuacji nie ma co ryzykować — z odkrytego wierzchołka najlepiej jak najszybciej zejść. Ruszyliśmy więc w dół, w kierunku Równi Waksmundzkiej.
Pod względem długości trasa powrotna przez Rówień Waksmundzką okazała się bardzo zbliżona do wariantu przez Rusinową Polanę. Gdy zeszliśmy niżej, było już bezpieczniej, choć nadal towarzyszył nam intensywny deszcz. Tego jednak nie uniknęlibyśmy niezależnie od wybranego wariantu zejścia.
To dobra lekcja, by w Tatrach zawsze uważnie obserwować pogodę i reagować szybko — szczególnie na odsłoniętych szczytach. Warto też mieć w plecaku nieprzemakalną kurtkę, nawet jeśli prognozy zapowiadają słońce. W górach warunki potrafią zmienić się w ciągu kilkunastu minut, a sucha warstwa wierzchnia może zdecydowanie poprawić komfort i bezpieczeństwo dalszej wędrówki.
Zejście z Gęsiej Szyi na Rówień Waksmundzką
Z Gęsia Szyja szybko schodzimy w dół zielonym szlakiem. Trasa prowadzi przez las, a po dotarciu na Rówień Waksmundzką skręcamy w lewo w czerwony szlak.
Uwaga — idąc od strony Gęsiej Szyi łatwo przeoczyć odbicie w czerwony szlak. Jeśli pójdziemy prosto, możemy niepostrzeżenie dojść aż do Hali Gąsienicowej i dalej do Schronisko PTTK Murowaniec. Warto więc zachować czujność.
Nie kierujemy się drewnianymi kładkami prowadzącymi główną ścieżką, lecz odbijamy w lewo na kamienisty odcinek. Nawet w czerwcu szlak bywa śliski — zwłaszcza po intensywnych opadach. Czeka nas sporo błota, miejscami woda spływająca po trasie i fragmenty przypominające górski potok. Przydadzą się dobre, nieprzemakalne buty — nasze tego dnia niestety zostały w hotelu.
Waksmundzki Potok i Dolina Waksmundzka
Największym zaskoczeniem okazał się dla nas Waksmundzki Potok, przepływający przez Dolinę Waksmundzką. Rzadko wspomina się o nim przy okazji popularnej Rusinowej Polany, a to naprawdę urokliwe miejsce.
Potok pokonujemy dwukrotnie — najpierw czerwonym szlakiem niedaleko Równi Waksmundzkiej, a następnie czarnym szlakiem w kierunku Rusinowej Polany. W obu miejscach przechodzimy po drewnianych mostkach zawieszonych nad wodą. Jeden z nich — zbudowany z podłużnych belek — wyraźnie chwieje się pod stopami, co dodaje przejściu odrobiny emocji.
Po ulewach potok tworzy malownicze kaskady, które są wyjątkowo fotogeniczne. To właśnie dla takich mniej uczęszczanych, spokojnych fragmentów warto zboczyć z najbardziej oczywistych tras.
Powrót na Rusinową Polanę
Czarny szlak z Polany pod Wołoszynem przechodzi w Czerwonych Brzeżkach w niebieski. Stąd do Rusinowa Polana dzieli nas już tylko około 10 minut spaceru.
Tym razem przechodzimy przez samą polanę, mijając budy dla psów pasterskich. Konstrukcje te wyglądają niemal jak zawieszone nad łąką. Zwróciliśmy uwagę na ich niewielkie rozmiary — trudno jednoznacznie ocenić, na ile są wygodne dla zwierząt, ale z pewnością wpisują się w tradycyjny krajobraz pasterski.
Rusinowa Polana i Gęsia Szyja – podsumowanie trasy
Wędrówka na Rusinową Polanę i Gęsią Szyję to trasa, która łączy w sobie wszystko, za co kochamy Tatry — szerokie panoramy, leśne odcinki szlaku, pasterskie hale, drewniane schody i mniej oczywiste, spokojniejsze fragmenty, takie jak dolina z Waksmundzkim Potokiem.
To świetna propozycja zarówno dla osób zaczynających przygodę z Tatrami Wysokimi, jak i dla tych, którzy szukają widokowej, ale niezbyt technicznej pętli. Podejście na Gęsią Szyję potrafi przyspieszyć oddech, jednak panorama „na 100 szczytów i przełęczy” wynagradza wysiłek.
Mimo ulewy, błota i przemoczonego ubrania wycieczka była bardzo udana. Tatry potrafią zaskoczyć pogodą, ale nawet deszcz nie jest w stanie odebrać radości z wędrówki i pięknych wspomnień przywiezionych z gór. To także dobra lekcja, by zawsze mieć w plecaku nieprzemakalną kurtkę i z pokorą obserwować zmieniające się warunki.
Jeśli chcecie jeszcze raz poczuć klimat tego miejsca, możecie zobaczyć nagranie Waksmundzkiego Potoku w jakości 4K na moim kanale YouTube — film najlepiej oddaje dźwięk płynącej wody i atmosferę tego mniej znanego zakątka Tatr.
Postaw kawę
Jeśli ten artykuł pomógł Ci zaplanować podróż, odkryć nowe miejsce albo był po prostu chwilą inspiracji — możesz postawić mi wirtualną kawę. Coraz więcej czytelników wspiera to miejsce — będzie mi ogromnie miło, jeśli kiedyś zechcesz dorzucić swoją kawę. To drobny gest, dzięki któremu mogę nadal tworzyć przewodniki, trasy i miejsca warte drogi.
Stawiam kawęTylko miejsca warte drogi.
Spokojne inspiracje, mniej znane szlaki i miejsca, które naprawdę prowadzą w naturę.
Możemy być w kontakcie tak, jak Ci wygodnie.

