Łomnicki Szczyt – na dachu Tatr Wysokich

przez Asia
812 wyświetleń

Spis treści.

Łomnicki Szczyt – 2634 m n.p.m. i podróż na dach Tatr

Są takie miejsca w Tatrach, na które się wchodzi. I są takie, na które się wjeżdża — a mimo to czujesz się, jakbyś zdobywał prawdziwy wysokogórski szczyt.

Łomnicki Szczyt (Lomnický štít) wznosi się na wysokość 2634 m n.p.m. i jest drugim najwyższym szczytem Tatr, tuż po Gerlachovský štít. Co ciekawe, do 1837 roku to właśnie Łomnicę uznawano za najwyższy punkt całego pasma. Dopiero dokładne pomiary wykazały, że Gerlach jest o 21 metrów wyższy.

Łomnica od zawsze miała w sobie coś symbolicznego. To jeden z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych szczytów Tatr Wysokich — surowy, skalisty, niedostępny dla zwykłego turysty.

Nie prowadzi tu znakowany szlak. Można wejść wyłącznie z przewodnikiem, bardzo eksponowaną drogą wspinaczkową. Albo… wjechać kolejką.

I właśnie tę drugą opcję wybraliśmy.

Przyznam szczerze — nie spodziewałam się, że na górze będzie aż tak magicznie. Że świat na wysokości 2634 m n.p.m. może wyglądać zupełnie inaczej niż ten przy dolnej stacji w Tatrzańskiej Łomnicy.

Zdjęcia z tej wyprawy przeleżały w domowym archiwum ponad dwa i pół roku. Dziś wiem, że warto było do nich wrócić.

Bo Łomnica to nie tylko punkt na mapie. To doświadczenie.

Skąd pochodzi nazwa Łomnicy?

Nazwa Łomnickiego Szczytu pochodzi od potoku Łomnica, który przepływa przez Dolinę Łomnicką. Samo słowo „łom” w dawnym języku słowiańskim oznaczało odłam skalny. Potok Łomnica (po słowacku Skalnatý potok) to więc dosłownie potok przemieszczający odłamki skalne siłą swoich bystrych, górskich wód.

Od tej samej nazwy pochodzą:

  • Tatrzańska Łomnica – miejscowość u stóp szczytu,

  • Dolina Łomnicka,

  • Łomnicki Staw (Skalnaté pleso).

Ta etymologia pięknie pokazuje, jak silnie natura wpłynęła na nazewnictwo tego miejsca.

Czy można wejść na Łomnicki Szczyt i jak wygląda wjazd na 2634 m n.p.m.?

Czy można wejść na Łomnicki Szczyt pieszo?

Łomnicki Szczyt jest jednym z najbardziej niedostępnych tatrzańskich wierzchołków dla przeciętnego turysty. I to właśnie czyni go tak wyjątkowym.

Nie prowadzi tu znakowany szlak turystyczny. To nie jest szczyt, na który można „po prostu wyjść” w ramach górskiego spaceru.

Na wierzchołek można dostać się:

  • bardzo eksponowaną drogą od strony Łomnickiej Przełęczy — wyłącznie z licencjonowanym przewodnikiem tatrzańskim,

  • kolejką linową.

Pierwsza opcja przeznaczona jest dla osób z doświadczeniem wspinaczkowym. Szczyt jest niemal w całości skalisty i tworzą go strome, miejscami pionowe ściany. To teren typowo wysokogórski. Przewodnik, z którym rozmawialiśmy, opowiadał o częstych oblodzeniach, gwałtownych zmianach pogody i gęstych mgłach, które potrafią w kilka minut całkowicie odciąć widoczność.

Warunki na górze bywają zupełnie inne niż w dolinie. Nawet jeśli w Tatrzańskiej Łomnicy świeci słońce i jest kilkanaście stopni na plusie, na Łomnicy może panować mróz, silny wiatr i śnieg.

Dlatego dla większości z nas jedyną realną opcją zdobycia szczytu jest wjazd kolejką.

Jak wygląda wjazd na Łomnicki Szczyt?

Podróż rozpoczyna się w Tatrzańskiej Łomnicy. Z Zakopanego dojedziesz tu samochodem w około godzinę — to naprawdę wygodna opcja na jednodniową wycieczkę.

Zakup biletów – o czym trzeba pamiętać?

Bilety można kupić:

  • w kasie przy stacji kolejki,

  • w biurze informacji turystycznej w Tatrzańskiej Łomnicy,

  • online przez system GOPASS (bilety internetowe są zazwyczaj nieco tańsze).

💡

Bardzo ważna informacja:
zarezerwowana godzina dotyczy odjazdu kolejki linowej ze stacji przy Łomnickim Stawie – Skalnaté pleso (czyli stacji pośredniej), a nie z dolnej stacji w Tatrzańskiej Łomnicy.

Oznacza to, że do Tatrzańskiej Łomnicy należy przybyć minimum godzinę wcześniej. Odbiór biletów i miejscówek w kasie musi nastąpić najpóźniej na godzinę przed planowanym odjazdem z Łomnickiego Stawu.

Po zakupie online otrzymasz tymczasową kartę GOPASS. Na miejscu wymienia się ją na kartę chipową (chyba że masz już własną).

Wjazd z Tatrzańskiej Łomnicy na pierwszą stację pośrednią możliwy jest od godziny 8:30. Ostatni zjazd z Łomnicy odbywa się około 15:15.

Czas pobytu na szczycie jest ograniczony do 50 minut — warto więc dobrze wykorzystać każdą chwilę.

Trzy etapy podróży na dach Tatr

Sam wjazd to mała wyprawa, bo składa się z trzech odcinków i stopniowo przenosi Cię w coraz surowszy, bardziej wysokogórski krajobraz.

  1. Gondola z Tatrzańskiej Łomnicy na stację Start — około 7 minut.

  2. Druga gondola do stacji przy Skalnaté pleso (1751 m n.p.m.) — nieco ponad 7 minut.

  3. Wisząca, czternastoosobowa kolejka linowa ze Skalnatego Plesa na sam szczyt — około 9 minut.

To właśnie ten ostatni odcinek robi największe wrażenie. Kabina powoli wspina się po stromym zboczu, a krajobraz staje się coraz bardziej surowy. Gdy trafisz na mgłę — lina kolejki potrafi dosłownie znikać w bieli.

Ze Skalnatego Plesa można również wjechać na Łomnicką Przełęcz (Lomnické sedlo), gdzie znajduje się najwyżej położona trasa narciarska na Słowacji.

A może pieszo do Łomnickiego Stawu?

Jeśli nie chcesz korzystać z gondoli na całej trasie, do Łomnickiego Stawu możesz dojść pieszo:

  • zielonym szlakiem z Tatrzańskiej Łomnicy,

  • czerwonym od Zamkovskiego schroniska,

  • czerwonym od schroniska nad Zielonym Stawem Kieżmarskim.

My jednak tym razem wybraliśmy wjazd kolejką — i był to dobry wybór, szczególnie przy kapryśnej, jesiennej pogodzie.

Bo Łomnica potrafi być nieprzewidywalna. I właśnie w tym tkwi jej urok.

Skalnaté Pleso – chwila przed wielkim finałem

Przy Skalnaté pleso warto zatrzymać się na chwilę i obejść jezioro dookoła. My trafiliśmy na moment, gdy było wypełnione wodą. Zdarzają się jednak okresy, gdy poziom znacząco opada i widać dno. To smutny efekt ingerencji człowieka – budowa infrastruktury naruszyła stabilność dna jeziora.

Przy stawie znajduje się restauracja Panorama z tarasem widokowym oraz atrakcje dla dzieci.

Patrząc stamtąd na Łomnicę widzieliśmy jedynie zamglony zarys szczytu. Nawet lina kolejki ginęła w mlecznej bieli. Nie wyglądało to obiecująco.

Na dachu Tatr – 50 minut na Łomnickim Szczycie (2634 m n.p.m.)

Kiedy drzwi kolejki się otworzyły, miałam wrażenie, że wysiadamy w zupełnie innym świecie. Jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej w Tatrzańskiej Łomnicy było około 10 stopni na plusie i świeciło słońce. Tutaj – śnieg, lód i przenikliwy chłód.

Łomnicki Szczyt przywitał nas gęstą, mleczną mgłą. Przez chwilę nie było widać absolutnie nic. Barierki i platformy pokrywała cienka warstwa przymarzniętego śniegu, a wiatr przypominał, że jesteśmy na wysokości 2634 m n.p.m.

To niesamowite, jak bardzo warunki potrafią się tu różnić od tych w dolinie. Wjeżdżasz kolejką, bez wysiłku, a mimo to lądujesz w prawdziwie wysokogórskim krajobrazie.

I właśnie to sprawia, że Łomnica robi tak ogromne wrażenie.

Platformy widokowe i panorama Tatr

Na szczycie znajdują się metalowe platformy widokowe, z których można podziwiać panoramę Tatr. Konstrukcje są solidne i zabezpieczone barierkami, ale kiedy pokrywa je śnieg i lód, nabierają surowego, niemal arktycznego charakteru.

Jedna z platform posiada oznaczenie wysokości – 2634 m n.p.m. To obowiązkowy punkt na zdjęcie pamiątkowe. W końcu nie codziennie stoi się tak wysoko bez wielogodzinnej wspinaczki.

Początkowo nie widzieliśmy nic poza bielą. Mgła szczelnie otulała szczyt. A jednak to też miało w sobie coś magicznego – uczucie zawieszenia między niebem a ziemią.

Po pewnym czasie chmury zaczęły się delikatnie rozsuwać. Najpierw pojawiły się zarysy grani, potem pojedyncze wierzchołki. Podobno przy dobrej pogodzie można stąd zobaczyć nawet 200 tatrzańskich szczytów oraz liczne doliny, w tym Dolinę Pięciu Stawów Spiskich.

Wśród nich znajduje się także Dolina Pięciu Stawów Spiskich po stronie słowackiej, a jeśli chcesz zobaczyć podobny krajobraz z bliska po polskiej stronie, zajrzyj do wpisu o Dolinie Pięciu Stawów Polskich – to jedno z najpiękniejszych miejsc w całych Tatrach.

Nam nie było dane zobaczyć wszystkiego. Ale to, co odsłoniła mgła choćby na kilka minut, w zupełności wystarczyło.

Kawiarnia Dziadek – najwyżej położona na Słowacji

Na samym szczycie znajduje się niewielka kawiarnia Dedo, czyli Dziadek – tak mieszkańcy Tatr nazywali Łomnicki Szczyt.

To najwyżej położona kawiarnia na Słowacji.

Można tu zamówić kawę, herbatę, gorącą czekoladę, piwo czy coś mocniejszego. Wnętrze jest niewielkie, ale eleganckie. Obsługa ubrana jest w estetyczne uniformy, co nadaje miejscu lekko ekskluzywny charakter.

W oczekiwaniu na poprawę pogody wypiliśmy gorącą czekoladę i herbatę. I było w tym coś wyjątkowego – siedzieć z kubkiem w dłoni na wysokości 2634 m n.p.m., podczas gdy za oknem wiatr smaga śnieżne platformy.

Rzucanie się śnieżkami w takim miejscu też nabiera zupełnie innego wymiaru

Co jeszcze znajduje się na Łomnicy?

Łomnicki Szczyt to nie tylko punkt widokowy. Znajdują się tu:

  • Obserwatorium Astronomiczne „Lomnický štít”,

  • Instytut Hydrometeorologiczny,

  • telewizyjna stacja przekaźnikowa,

  • najwyżej położony w Europie niewielki ogród botaniczny.

To miejsce ma więc również znaczenie naukowe i badawcze – nie jest wyłącznie atrakcją turystyczną.

50 minut, które mijają zbyt szybko

Pobyt na szczycie jest ograniczony do 50 minut. Czas płynie tu zaskakująco szybko. Chodzisz od platformy do platformy, patrzysz w mgłę, potem w odsłaniające się granie, wracasz do kawiarni, robisz kolejne zdjęcia.

I nagle z megafonu rozlega się nawoływanie do zjazdu.

To znak, że nasza śnieżna przygoda na Łomnicy dobiega końca.

Schodząc do kolejki, miałam poczucie, że przez chwilę byliśmy naprawdę „na dachu Tatr”. I choć pogoda nie była idealna, to właśnie ta surowość, ta mgła i kontrast między doliną a szczytem sprawiły, że zapamiętam to miejsce na długo.

Bo nieczęsto nadarza się okazja, by stanąć na wysokości 2634 m n.p.m. i zobaczyć Tatry z takiej perspektywy.

Co tu dużo pisać – było przepięknie.

Czy warto wjechać na Łomnicki Szczyt?

Zdecydowanie tak.

Nie jest to klasyczna górska wędrówka. Nie ma tu wielogodzinnego podejścia, zmęczenia i satysfakcji ze zdobywania szczytu krok po kroku. A jednak emocje są bardzo podobne.

Bo kiedy wysiadasz z kolejki na wysokości 2634 m n.p.m., czujesz respekt. Widzisz surowość skał, zmienność pogody, przestrzeń, która otacza Cię ze wszystkich stron. Nawet jeśli trafisz na mgłę — to miejsce nadal ma w sobie coś niezwykłego.

Łomnica pokazuje Tatry z zupełnie innej perspektywy. Z góry. Z wysokości. Z poziomu chmur.

I choć 50 minut na szczycie mija bardzo szybko, to wspomnienia zostają na długo.

To jedna z tych wycieczek, które nie wymagają wielkiej kondycji, ale zostawiają wielkie wrażenie.

Jeśli więc będziesz w Tatrach po słowackiej stronie — pozwól sobie na tę podróż na dach Tatr.

Bo nieczęsto nadarza się okazja, by stanąć tak wysoko i poczuć, jak niewielcy jesteśmy wobec gór.

Zobacz także inne wpisy z Tatr

Jeśli Łomnica rozbudziła w Tobie apetyt na więcej tatrzańskich krajobrazów, koniecznie zajrzyj także do wpisu o Dolina Pięciu Stawów Polskich – to moim zdaniem jedna z najpiękniejszych dolin w całych Tatrach Wysokich.

Z góry Tatry zachwycają przestrzenią i surowością, a z dołu – bliskością wody, skalnych ścian i górskich szlaków. To zupełnie inne doświadczenie, ale równie intensywne.

Wkrótce pojawią się tu także kolejne wpisy z tatrzańskich wędrówek – bo w tych górach zawsze jest jeszcze coś do odkrycia.

Twórzmy to miejsce razem

Postaw kawę

Jeśli ten artykuł pomógł Ci zaplanować podróż, odkryć nowe miejsce albo był po prostu chwilą inspiracji — możesz postawić mi wirtualną kawę. Coraz więcej czytelników wspiera to miejsce — będzie mi ogromnie miło, jeśli kiedyś zechcesz dorzucić swoją kawę. To drobny gest, dzięki któremu mogę nadal tworzyć przewodniki, trasy i miejsca warte drogi.

Stawiam kawę
To jednorazowe wsparcie — bez zobowiązań.
Zostańmy w kontakcie

Tylko miejsca warte drogi.

Spokojne inspiracje, mniej znane szlaki i miejsca, które naprawdę prowadzą w naturę.

Możemy być w kontakcie tak, jak Ci wygodnie.

Wolisz krótsze formy? Obserwuj na Facebooku →

Skomentuj

2 komentarze

Gosia 23 czerwca 2020 - 09:54

Magiczne zdjęcia! Ja byłam już tak blisko wyjazdu na szczyt, ale niestety silny wiatr spowodował zamknięcie kolejki.
Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tam wrócić i wtedy kolejka będzie czynna ;D
Pozdrawiam serdecznie ❤️ http://www.slodowska.com

Odpowiedz
Asia 23 czerwca 2020 - 10:02

Dziękuję, staraliśmy się wycisnąć najwięcej, jak tylko się dało z wjazdu na szczyt. Nie było łatwo, ale zdecydowanie warto polować na ładną pogodę i brak mgieł :). Przesyłam również pozdrowienia.

Odpowiedz

Spodoba Ci się także

Pomogłam Ci zaplanować podróż?

Jeśli moje treści pomogły Ci zaplanować podróż, odkryć nowe miejsce albo po prostu dobrze spędzić tu czas — możesz symbolicznie postawić mi kawę.
To drobny gest, który pomaga mi tworzyć kolejne przewodniki, testować szlaki i dzielić się miejscami wartymi zobaczenia 🤍

Nie prowadzę subskrypcji – to jednorazowe wsparcie.

Podróżujmy razem

Na Facebooku dzielę się miejscami, które naprawdę warto zobaczyć — bez tłumów, schematów i turystycznych pułapek.

Znajdziesz tam szybkie inspiracje, aktualne wskazówki i pomysły na kolejne wyjazdy.