Sokolik Duży i Krzyżna Góra w Rudawach Janowickich

przez Asia
1,6K wyświetleń

Spis treści.

Szukacie krótkiej, widokowej trasy w górach, która nie wymaga żelaznej kondycji, a potrafi zachwycić panoramą? Szlak na Sokolik Duży i Krzyżną Górę w Rudawach Janowickich to idealny pomysł na półdniową wycieczkę — także z dziećmi. Podejścia są krótkie, nagroda natychmiastowa, a krajobrazy należą do jednych z najpiękniejszych na Dolnym Śląsku.

Góry Sokole w cieniu Karkonoszy – niewielkie pasmo z widokiem na Śnieżkę

Góry Sokole przycupnęły skromnie u podnóża Karkonoszy. Trochę żyją w ich cieniu — większość turystów obiera kierunek na najwyższe szczyty, mijając Sokoliki niemal bez zatrzymania.

A szkoda.

Bo jednym z największych atutów tego miejsca jest szeroka panorama na wschodnią część Karkonoszy. Z Gór Sokolich doskonale widać Skalny Stół, majestatyczną Śnieżkę oraz położony u ich stóp Karpacz. To perspektywa, której nie doświadcza się, będąc „w środku” Karkonoszy — tutaj oglądamy je z dystansu, w całej ich okazałości.

Najpiękniejsze widoki rozciągają się ze szczytów Krzyżnej Góry i Sokolika Dużego, a także ze szlaku prowadzącego od Husyckich Skał na Sokolik. To właśnie tam najpełniej czuć przestrzeń i kontrast pomiędzy kameralnymi Rudawami a potężną sylwetką Karkonoszy na horyzoncie.

W porównaniu z Karkonoszami, nazywanymi nie bez powodu Górami Olbrzymimi, Rudawy Janowickie są znacznie łagodniejsze kondycyjnie. Różnice wysokości nie są tu aż tak duże, podejścia krótsze, a trasy bardziej przystępne. Oczywiście, lekka zadyszka przy wejściu na szczyt nadal jest gwarantowana — ale to ten przyjemny wysiłek, który daje satysfakcję, a nie wyczerpanie.

Nam Rudawy posłużyły jako idealna rozgrzewka przed letnim sezonem górskim. Pozwoliły wrócić do rytmu wędrówek, poczuć pod stopami skalne ścieżki i znów spojrzeć na świat z góry — bez presji zdobywania najwyższych szczytów.

Dlaczego warto odwiedzić Góry Sokole?

Sokoliki to miejsce, które potrafi oczarować niemal od pierwszych kroków. Kameralne, widokowe, a jednocześnie zaskakująco różnorodne — idealne zarówno na spokojną wędrówkę, jak i na aktywny dzień w górach.

Nas zachwyciły przede wszystkim krajobrazy. Szerokie panoramy, granitowe skały i bliskość Karkonoszy sprawiają, że trudno pozostać tu obojętnym na otaczającą przestrzeń. To jeden z tych kierunków, po których naturalnie zaczyna się planować kolejne wycieczki — bo szybko pojawia się apetyt na więcej.

Jeśli więc szukacie miejsca pięknego, a jednocześnie nieco mniej oczywistego niż najbardziej popularne górskie destynacje, Góry Sokole będą strzałem w dziesiątkę. Naprawdę warto wpisać je na swoją podróżniczą listę.

Sokolik Duży i Krzyżna Góra – opis szlaku, mapa, parking

Rudawy Janowickie potrafią zaskoczyć – szczególnie wtedy, gdy szukacie trasy niezbyt wymagającej, a jednocześnie takiej, która szybko nagrodzi wysiłek spektakularnymi panoramami. Szlak prowadzący na Sokolik DużyKrzyżną Górę to jedna z tych wycieczek, które świetnie sprawdzą się zarówno podczas spokojnego, rodzinnego spaceru, jak i jako pomysł na aktywne przedpołudnie w górach.

Podejścia na oba wzniesienia są krótkie i nie powinny sprawić trudności osobom o przeciętnej kondycji, a widoki potrafią wynagrodzić każdy krok. Przy dobrej pogodzie zobaczycie stąd m.in. Śnieżkę, Skalny Stół oraz falujące pasma okolicznych gór. Trzeba jednak pamiętać, że popularność tego miejsca ma swoją cenę — w słoneczne dni bywa tu naprawdę tłoczno.

Jeśli jednak marzycie o trasie, która w stosunkowo krótkim czasie oferuje tak wiele, Sokolik i Krzyżna Góra to kierunek, którego zdecydowanie nie warto pomijać podczas odkrywania Dolnego Śląska.

Jeśli podróżujecie z małym dzieckiem, warto wiedzieć, że w okolicy znajdziecie więcej tras dostępnych nawet z wózkiem — świetnym przykładem jest Szklarska Poręba i jej widokowe szlaki.

Nasze pierwsze spotkanie z Rudawami Janowickimi rozpoczęliśmy od klasyki — wycieczki na Sokolik Duży i Krzyżną Górę z Przełęczy Karpnickiej. To jedna z tych tras, które świetnie sprawdzają się na początek przygody z tym pasmem: niezbyt długa, widokowa i dająca sporą satysfakcję.

Cała pętla liczy około 5,3 km. Szacowany czas przejścia to niespełna dwie godziny, choć nam zajęło to nieco więcej. Nigdzie się nie spieszyliśmy — był czas na spokojne podziwianie krajobrazów, krótkie przystanki i niespieszny marsz leśnymi ścieżkami. I szczerze mówiąc, właśnie taki rytm najlepiej pasuje do Rudaw.

Najbardziej wymagające fragmenty trasy to podejścia na Sokolik Duży oraz Krzyżną Górę. Na szczęście są krótkie i raczej nie powinny sprawić większych trudności — nawet osobom, które nie mają jeszcze „rozchodzonych” nóg po zimie.

Z Husyckich Skał na Krzyżną Górę wchodzi się około 15 minut, pokonując mniej więcej 400 metrów. Podejście na Sokolik jest bardzo podobne — to około 500 metrów marszu pod górę, który szybko wynagradza wysiłek coraz szerszymi widokami.

Mapka z wytyczonym szlakiem na Sokolik Duży i Krzyżną Górę z Przełęczy Karpnickiej prezentuje się następująco:

Parking i dojazd do Gór Sokolich – gdzie najlepiej zostawić samochód?

Auto zostawiliśmy na płatnym parkingu na Przełęczy Karpnickiej — to zdecydowanie najwygodniejszy punkt startowy na szlak w kierunku Sokolika Dużego i Krzyżnej Góry. Nawigacja bez problemu doprowadziła nas na miejsce, więc nie musieliśmy tracić czasu na błądzenie po lokalnych drogach.

Dojazd z Wrocławia zajął nam około półtorej godziny, co sprawia, że jest to świetny kierunek nawet na spontaniczny, jednodniowy wypad. Taki, który nie wymaga długiego planowania ani wczesnej pobudki, a pozwala szybko zamienić miejski rytm na leśną ciszę.

To idealna propozycja na weekend — żeby rozprostować kości po całym tygodniu, złapać kilka głębszych oddechów i choć na chwilę zanurzyć się w naturze.

Parking na Przełęczy Karpnickiej

Przyjeżdżając w Góry Sokole samochodem, najwygodniej zaparkować na parkingu na Przełęczy Karpnickiej. Jest on płatny — podczas naszej wizyty koszt całodziennego postoju wynosił 10 zł.

Choć parking jest stosunkowo duży, zdecydowanie warto pojawić się tu wcześniej. My dotarliśmy na miejsce około 11:00 i zajęliśmy jedno z ostatnich wolnych miejsc przy krawędzi. Chwilę później kierowcy musieli już improwizować, ustawiając auta w mniej oczywistych częściach parkingu.

Trzeba też pamiętać, że przy dobrej pogodzie szlaki w tej okolicy cieszą się ogromną popularnością. Tydzień później przejeżdżaliśmy tędy o podobnej porze — parking był już całkowicie zapełniony, a samochody stały nawet wzdłuż pobocza drogi. To kolejny dowód na to, że w górach zasada „kto rano wstaje…” naprawdę ma sens.

Jeśli zależy Wam na większym spokoju, warto rozważyć przyjazd poza szczytem sezonu albo zaplanować wycieczkę w mniej obleganych miesiącach.

Parking przy Schronisku PTTK Szwajcarka

Alternatywą jest parking przy Schronisku PTTK Szwajcarka, jednak jest on wyraźnie mniejszy i również płatny. Jego atutem jest natomiast lokalizacja — stąd jest nieco bliżej zarówno na Sokolik Duży, jak i na Krzyżną Górę, co pozwala skrócić początkowy odcinek trasy.

Góry Sokole w Rudawach Janowickich – co warto wiedzieć przed wyjściem na szlak

Dwoma najwyższymi szczytami Gór Sokolich są Sokolik Duży i Krzyżna Góra — i to właśnie ku nim poprowadzi nas dzisiejsza trasa.

Góry Sokole, nazywane potocznie Sokolikami, to nieco ukryty i wciąż niedoceniany zakątek Dolnego Śląska. Ten niewielki masyw należy do Rudaw Janowickich i leży pomiędzy Jelenią Górą a Kamienną Górą, na północ od majestatycznych Karkonoszy. Choć na mapie nie zajmuje wiele miejsca, w rzeczywistości potrafi zaskoczyć różnorodnością krajobrazów.

To teren, w którym łagodne leśne ścieżki szybko ustępują miejsca granitowym ostańcom wyrastającym ponad korony drzew. Skały tworzą tu malownicze formacje, a niektóre z nich doczekały się nawet swoich żartobliwych nazw. Bo tak — znajdziecie tu także słynne „Rudawskie Cycki”, czyli bliźniacze wzniesienia, które od lat rozbudzają wyobraźnię turystów i wywołują uśmiech jeszcze przed wejściem na szlak.

Warto wiedzieć, że Góry Sokole stanowią północno-zachodnią część Rudaw Janowickich. Ich zachodni fragment określa się natomiast mianem Wzgórz Karpnickich — nieco spokojniejszych, ale równie krajobrazowo interesujących.

To idealne miejsce na wycieczkę, która nie wymaga wielogodzinnego marszu, a pozwala poczuć górską przestrzeń i nacieszyć oczy widokami. Wystarczy kilka kroków, by zrozumieć, dlaczego do Sokolików tak chętnie się wraca.

Przypadek, który zaprowadził nas w Rudawy Janowickie

My trafiliśmy tu trochę przez przypadek — dopiero podczas ostatniej majówki. Hotele pozostawały jeszcze zamknięte i miały przyjąć pierwszych gości dopiero od poniedziałku 4 maja, więc spontanicznie zaczęliśmy szukać alternatywy na weekend. Gdyby nie ten zbieg okoliczności, zapewne wybralibyśmy któryś z karkonoskich kierunków i… możliwe, że w ogóle nie odkrylibyśmy tego miejsca.

A byłaby to naprawdę duża strata.

Szlak na Sokolik Duży i Krzyżną Górę okazał się jedną z tych tras, które niemal od pierwszych kroków budzą sympatię. Jest to bowiem szlak bardzo widokowy, urozmaicony i dający ogromną satysfakcję bez konieczności wielogodzinnego marszu. Nic więc dziwnego, że jeszcze tego samego dnia zaczęliśmy planować powrót. Rudawy Janowickie szybko rozbudzają apetyt na więcej, szczególnie dlatego, że kryją w sobie zaskakująco różnorodne i krajobrazowo piękne szlaki.

Jeśli chcecie zobaczyć ich bardziej surowe, skalne oblicze, koniecznie zajrzyjcie także do naszego wcześniejszego wpisu. Opowiadamy w nim o wędrówce wśród monumentalnych formacji skalnych — do Fajki, Rylca i Kazalnicy — które pokazują Rudawy z zupełnie innej, bardziej dramatycznej perspektywy.

Po miesiącach życia w cieniu pandemii koronawirusa i ograniczonego kontaktu z innymi ludźmi mieliśmy wrażenie, że na szlaku wszyscy byli jacyś bardziej… obecni. Bardziej życzliwi, uśmiechnięci, jakby spragnieni zwyczajnych spotkań, które jeszcze niedawno wydawały się czymś zupełnie naturalnym. A może to my zaczęliśmy patrzeć na takie chwile z większą uważnością?

Tak czy inaczej, mijani turyści witali się z wyraźnym entuzjazmem — częściej niż kiedyś padało serdeczne „dzień dobry”, a krótkie spojrzenia szybko przeradzały się w spontaniczne uśmiechy. W takich momentach szczególnie mocno czuć, że góry nie tylko pozwalają odetchnąć od codzienności, ale też w prosty, niewymuszony sposób zbliżają do siebie ludzi.

Początek szlaku z Przełęczy Karpnickiej – kierunek Szwajcarka

Po zaparkowaniu na Przełęczy Karpnickiej i uiszczeniu opłaty w wysokości 10 zł ruszyliśmy na niebiesko-zielony szlak, którego początek znajduje się po drugiej stronie drogi, naprzeciwko wjazdu na parking. Już po kilku minutach marszu można poczuć, że miejski pośpiech zostaje daleko w tyle.

Trasa początkowo prowadzi wygodną ścieżką przez rozległą polanę, by po chwili zanurzyć się w spokojnym, pachnącym lasie. To bardzo przyjemny, łagodny odcinek na rozgrzewkę – idealny, by złapać rytm kroków przed dalszą częścią wędrówki.

Po dotarciu do rozwidlenia szlaków skręcamy w lewo, podążając za zielonymi oznaczeniami. Podejście jest tu nieco bardziej strome, ale na szczęście krótkie, dzięki czemu nie zdąży solidnie zmęczyć. Wysiłek szybko zostaje nagrodzony — po chwili docieramy do Schroniska PTTK Szwajcarka, jednego z najbardziej klimatycznych schronisk w tej części Sudetów i doskonałego miejsca na pierwszy postój.

Schronisko Szwajcarka – klimatyczne schronisko u podnóża Karkonoszy

Jedynym schroniskiem, jakie spotkacie na tej trasie, jest Schronisko PTTK Szwajcarka, położone pomiędzy Przełęczą Karpnicką a Husyckimi Skałami. To naturalne miejsce na krótki odpoczynek — szczególnie jeśli chcecie nabrać sił przed podejściem na jeden ze szczytów albo po prostu na chwilę zwolnić tempo w otoczeniu górskiego krajobrazu.

Podczas naszej wizyty istniała możliwość zamówienia ciepłych posiłków i zjedzenia ich przy stolikach ustawionych przed budynkiem. Dania wydawano w bocznym okienku, natomiast samo wnętrze schroniska pozostawało niedostępne dla turystów. Nie było również możliwości skorzystania z znajdujących się w środku toalet.

Jedyną opcją były toalety przenośne ustawione w pobliżu parkingu pod schroniskiem. Warto mieć to na uwadze, szczególnie jeśli podróżujecie z dziećmi lub planujecie dłuższy postój na trasie.

Historia Schronisko PTTK Szwajcarka sięga 1823 roku, kiedy to powstało z inicjatywy Wilhelma von Hohenzollerna – brata króla Prus – oraz jego żony, Marii Anny Amalie of Hesse-Homburg. Budynek od początku wyróżniał się na tle okolicznej architektury i do dziś przyciąga uwagę swoim bajkowym charakterem.

Inspiracją dla jego wyglądu był styl romantyczny oraz alpejskie domki wznoszone w tyrolskiej tradycji. Nie jest to jednak wierna kopia. Szwajcarka ma bowiem cechę, która wyraźnie ją wyróżnia: drewniany balkon okalający budynek ze wszystkich stron. To detal rzadko spotykany w tego typu zabudowie, dodający schronisku lekkości i górskiego uroku.

Nie bez znaczenia były też osobiste korzenie księżnej, związanej ze szwajcarską Wyżyną Berneńską. To właśnie stamtąd zaczerpnięto część inspiracji, przenosząc alpejski klimat w serce Dolnego Śląska.

Co ciekawe, drewniany domek nie powstał pierwotnie jako schronisko turystyczne. Stanowił element rozległego parku przy Zamku Karpniki, który para zakupiła w 1822 roku i poddała gruntownej przebudowie. Dzięki ich działaniom zarówno zamek, jak i cała Kotlina Jeleniogórska zaczęły przeżywać okres rozkwitu, zyskując rozpoznawalność daleko poza regionem, a nawet poza granicami Europy Środkowej.

Choć dziś Szwajcarka znajduje się już poza historycznymi granicami parku zamkowego, nadal pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych i klimatycznych punktów na szlaku. Trudno przejść obok niej obojętnie, nawet jeśli nie planujecie postoju, warto zatrzymać się tu choć na chwilę.

Od leśniczówki do schroniska – niezwykłe dzieje Szwajcarki

Początkowo drewniany domek pełnił funkcję leśniczówki. Na piętrze mieścił się gabinet myśliwski Wilhelma von Hohenzollerna, w którym centralne miejsce zajmował okazały kominek, zachowany zresztą do dziś i przypominający o arystokratycznej przeszłości tego miejsca.

W kolejnych latach z budynku korzystał także jego wnuk, Ludwig II of Bavaria, znany szerzej jako Ludwik Szalony lub Bajkowy Król. Zapisał się on w historii przede wszystkim jako twórca jednego z najbardziej rozpoznawalnych zamków Europy – Neuschwanstein Castle. Trudno więc o bardziej symboliczne połączenie: romantyczny władca i schronienie, które do dziś wygląda jak wyjęte z baśniowego krajobrazu.

Na pierwszym piętrze Szwajcarki znajdowała się Sala Myśliwska, do której prowadziły zewnętrzne schody. Kuchnię ulokowano na parterze, a gotowe potrawy transportowano na górę niewielką windą,  rozwiązaniem jak na tamte czasy niezwykle nowoczesnym.

Z czasem, wraz z rosnącą popularnością okolicy, domek zaczął pełnić funkcję miejsca spotkań towarzyskich. Na początku XX wieku został przekształcony w gospodę, naturalnie wpisując się w rozwijający się ruch turystyczny regionu.

Nowy rozdział w historii obiektu rozpoczął się w 1950 roku, kiedy Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze przejęło budynek i utworzyło tu schronisko turystyczne. Pierwszym gospodarzem został Tadeusz Steć — wybitny znawca Sudetów i działacz turystyczny, nazywany nie bez powodu „Przewodnikiem Przewodników”. Dzięki takim postaciom miejsca te zyskały nie tylko infrastrukturę, ale i ducha prawdziwej górskiej gościnności.

Od Szwajcarki do Husyckich Skał – krótki i przyjemny odcinek szlaku

Po minięciu Schroniska PTTK Szwajcarka skierowaliśmy się na ścieżkę prowadzącą w stronę Husyckich Skał. Początek trasy znajduje się po prawej stronie schroniska, tuż obok charakterystycznego, ciemnego drewnianego budynku, więc trudno go przeoczyć.

Ten fragment wędrówki jest nadal bardzo łatwy i wyjątkowo przyjemny. Szlak prowadzi przez las, który o tej porze roku był już soczyście zielony i pełen świeżości. Miękkie leśne podłoże, śpiew ptaków i zapach nagrzanych słońcem drzew sprawiają, że idzie się niemal bez wysiłku, pozwalając myślom spokojnie podążać własnym rytmem.

Po krótkim marszu docieramy do kolejnego punktu na trasie – Husyckich Skał, które zapowiadają coraz bardziej skalny i widokowy charakter dalszej części wędrówki.

Husyckie Skały – historia zdrady i upadku Zamku Sokolec

Nazwa Husyckie Skały nawiązuje do dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się tu w nocy z 11 na 12 sierpnia 1434 roku. U podnóża Krzyżnej Góry znajdował się wówczas Zamek Sokolec, dziś niemal całkowicie wymazany z krajobrazu. Do naszych czasów przetrwał jedynie fragment jednej ze ścian, będący cichym świadkiem burzliwej przeszłości.

Od 1406 roku warownia należała do Hansa von Tschirnhausa, rycerza, który, jak głoszą przekazy, bogacił się głównie na grabieżach i rozbojach. To właśnie on miał dopuścić się zdrady, zapraszając przywódców husyckich do zamku pod pretekstem omówienia dalszych planów wypraw. Zamiast rozmów wydał ich jednak w ręce wrocławskiego biskupa oraz mieszczan ze Świdnicy.

W murach zamku szybko wybuchły walki, a ogień objął całą warownię. Husyci, próbując ratować się z płonącej pułapki, w panice ruszyli ku ucieczce, niestety prosto w stronę przepaści. Tragiczny finał tych wydarzeń na zawsze zapisał się w historii tego miejsca i dał nazwę pobliskim skałom.

Dziś przepaść jest zabezpieczona metalowymi barierkami, dzięki czemu można bezpiecznie podejść bliżej i spojrzeć w dół. Trudno jednak oprzeć się refleksji, jak dramatyczne sceny musiały rozgrywać się tu przed wiekami – w miejscu, które obecnie wydaje się tak spokojne.

Widok na Sokolik i krótki postój na Husyckich Skałach

Warto wspiąć się na Husyckie Skały, bo to właśnie stąd rozciąga się pierwsza naprawdę szeroka panorama na Sokolik Duży, na który mieliśmy dotrzeć nieco później. Przy dobrej widoczności można dostrzec także fragment Kotliny Jeleniogórskiej wraz z Wojanowem, co pozwala jeszcze lepiej uchwycić skalę otaczającego krajobrazu.

Tuż pod skałami przygotowano niewielkie miejsce odpoczynku — idealne na krótki przystanek, łyk wody czy szybkie przekąski. W naszym przypadku natura miała jednak inne plany. Towarzystwo licznych much skutecznie zniechęciło nas do dłuższego postoju, więc po krótkiej chwili ruszyliśmy dalej.

Kolejny cel był już jasno wyznaczony — kierunek Sokolik Duży, drugi najwyższy szczyt Gór Sokolich i jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w tej części Rudaw.

Podejście na Sokolik Duży – coraz bliżej widoków

Czerwony szlak prowadzący z Husyckich Skał na Sokolik Duży początkowo biegnie bardzo łagodnie przez las. To przyjemny fragment trasy, który pozwala złapać spokojny rytm marszu, zanim pojawi się nieco większy wysiłek.

Między drzewami zaczęły szybko prześwitywać widoki na KarkonoszeKarpaczem u ich podnóża. W oddali wyraźnie rysowała się jeszcze ośnieżona Śnieżka, a także Dolina Łomniczki, której szerokie zbocza dobrze widoczne są z tej perspektywy. Takie momenty potrafią skutecznie zatrzymać na kilka minut — niby tylko „prześwit” wśród drzew, a jednak trudno przejść obok niego obojętnie.

Z czasem ścieżka zaczyna się coraz wyraźniej piąć pod górę, choć nadal nie jest to podejście szczególnie wymagające. To raczej ten rodzaj wysiłku, który przyjemnie rozgrzewa i przypomina, że w górach każda panorama ma swoją cenę — na szczęście tutaj płaci się za nią naprawdę niewiele.

„Rudawskie Cycki”, czyli najbardziej charakterystyczne szczyty Gór Sokolich

W Górach Sokolich natkniecie się także na dość przewrotnie nazywane „krajobrazowe Cycki”. Spokojnie — chodzi wyłącznie o formę terenu. To potoczna nazwa dwóch wzniesień, które dzięki swojemu kształtowi od lat rozbudzają wyobraźnię turystów i wywołują uśmiech na szlaku. Spotkacie się również z określeniami takimi jak „Rudawskie Cycki” czy „Janowickie Cyce”.

Mowa oczywiście o Sokoliku Dużym (642 m n.p.m.) oraz Krzyżnej Górze (654 m n.p.m.), które wyraźnie górują nad okolicą. Leżą blisko siebie i tworzą zaokrąglone kopuły widoczne już z daleka — stąd ich żartobliwa, łatwa do zapamiętania nazwa.

Po chwili docieramy pod masywny Sokolik Duży. Platforma widokowa została wzniesiona na wysokości około 620 m n.p.m., a sama konstrukcja wznosi się jeszcze na blisko 30 metrów ponad skałę. Na górę prowadzą najpierw kamienne stopnie, a następnie żelazne schody — wejście jest krótkie, ale potrafi lekko podnieść tętno, szczególnie jeśli nie przepadacie za ekspozycją.

Tuż obok znajduje się jego mniejszy „brat”, Sokolik Mały, wznoszący się na wysokość około 610–615 m n.p.m. Same skały osiągają tu mniej więcej 30 metrów wysokości, co czyni je doskonałym terenem wspinaczkowym. Pomiędzy oboma wzniesieniami znajduje się charakterystyczne przewężenie zwane „Szparą” — miejsce dobrze znane wspinaczom, oferujące jedne z ciekawszych dróg w całych Sokolikach.

To właśnie tutaj w pełni widać, jak niezwykłą rzeźbę potrafi stworzyć natura — trochę surową, trochę zabawną w skojarzeniach, ale przede wszystkim zapadającą w pamięć.

Platforma na Sokoliku Dużym – kto ją zbudował i co łączyło oba szczyty?

Z powstaniem schodów i platformy widokowej na Sokolik Duży wiążą się dwie historie. Według jednej z nich pierwsze stopnie wykuto już w 1885 roku, a w najbardziej stromych miejscach zamontowano drewniane drabiny. Inicjatywę tę przypisuje się Towarzystwu Karkonoskiemu, które w XIX wieku aktywnie rozwijało infrastrukturę turystyczną w regionie.

Druga wersja wskazuje na Carla Emila Beckera, właściciela dóbr w pobliskiej Maciejowej koło Jeleniej Góry, jako pomysłodawcę platformy. Niezależnie od tego, która z historii jest bliższa prawdy, jedno jest pewne — już pod koniec XIX wieku dostrzeżono ogromny potencjał widokowy tego miejsca.

Mało kto dziś wie, że przed II wojną światową pomiędzy Sokolikiem Małym a Sokolikiem Dużym znajdowała się kładka łącząca oba szczyty. Musiała robić ogromne wrażenie, zawieszona nad skalną „Szparą”. Obecnie na Sokolik Mały można dostać się wyłącznie drogą wspinaczkową.

Co ciekawe, tradycja łączenia obu skał wciąż w pewnym sensie trwa. Raz w roku organizowane są tu zawody w przechodzeniu po linie rozciągniętej między szczytami — czyli tzw. slacklining. Widok osób balansujących wysoko nad ziemią potrafi przyprawić o lekki zawrót głowy nawet tych, którzy twardo stoją na platformie widokowej.

Na szczycie Sokolika Dużego – panorama czterech pasm górskich

Wspinamy się po żelaznych schodach na Sokolik Duży — pierwszy z tzw. Rudawskich Cycków. Wejście jest krótkie, ale potrafi podnieść poziom adrenaliny. Tuż pod samym szczytem zauważyliśmy, że jeden ze stopni jest lekko ruchomy, dlatego warto zachować czujność zarówno podczas wchodzenia, jak i schodzenia.

Sokolik Duży jest drugim co do wysokości szczytem Gór Sokolich — wyższa pozostaje jedynie Krzyżna Góra, doskonale widoczna z platformy. Już po chwili staje się jasne, dlaczego to miejsce przyciąga turystów: panorama jest szeroka i niczym nieograniczona.

Od wschodu rozciągają się Rudawy Janowickie, od południa widać wschodnią część Karkonoszy z wyraźnie zarysowaną Śnieżką Skalnym Stołem. Na północy pojawiają się Góry Kaczawskie, a na zachodzie — Góry Izerskie. W dole bez trudu można dostrzec także niewielkie Trzcińsko, które z tej perspektywy wydaje się niemal wtulone w krajobraz.

Była wczesna wiosna, dlatego w wyższych partiach Karkonoszy nadal zalegał śnieg. Kontrast temperatur najlepiej oddaje pewna ciekawostka, którą usłyszeliśmy w radiu podczas powrotu — gdy w Górach Sokolich panowało przyjemne 16°C, na Śnieżce było zaledwie 2°C. To tylko pokazuje, jak szybko w górach zmieniają się warunki i jak różne potrafią być światy oddalone od siebie o zaledwie kilkanaście kilometrów.

Widoki na ŚnieżkęSkalny Stół robią ogromne wrażenie — jeśli marzycie, by zobaczyć je z jeszcze bliższej perspektywy, zajrzyjcie do naszych wpisów pokazujących szlaki prowadzące na oba te karkonoskie szczyty.

Podejście na Krzyżną Górę – najwyższy punkt Gór Sokolich

Sokolika Dużego wracamy tą samą drogą do Husyckie Skały, a następnie odbijamy w czarny szlak prowadzący na Krzyżna Górę (654 m n.p.m.) — najwyższy szczyt Gór Sokolich.

Podejście jest odczuwalne, ale krótkie. Pod górę idziemy około 15 minut, więc zanim zdążymy na dobre się zmęczyć, już jesteśmy blisko celu. Trasa prezentuje się przy tym bardzo malowniczo — skalne fragmenty i wąskie przejścia sprawiają, że końcowy odcinek może kojarzyć się z niektórymi szlakami tatrzańskimi.

Ostatni etap to wspinaczka po kamiennych schodach prowadzących na szczyt. Kilka głębszych oddechów, odrobina wysiłku — i jesteśmy na górze. Trzeba przyznać, że po długim czasie spędzonym głównie w domu taka dawka ruchu smakuje wyjątkowo dobrze. Jeśli coś miało się „spalić”, to właśnie tutaj.

Krzyżna Góra i jej żelazny symbol – historia widoczna z daleka

Krzyżna Góra to najwyższy szczyt Gór Sokolich. Co ciekawe, pierwotnie nazywano go Sokolą Górą, a obecna nazwa pojawiła się dopiero po wydarzeniu, które na trwałe zmieniło charakter tego miejsca.

W 1830 roku na szczycie ustawiono monumentalny, żelazny krzyż — do dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych punktów w tej części Rudaw. Konstrukcja wznosi się na 6,3 metra ponad skałę, a rozpiętość jej ramion wynosi 5,4 metra. Całość waży około dwóch ton, co robi szczególne wrażenie, jeśli uświadomimy sobie, z jakim wysiłkiem musiano transportować go na górę niemal dwieście lat temu.

Inicjatorką przedsięwzięcia była Maria Anna Amalie of Hesse-Homburg, która ufundowała krzyż z okazji urodzin swojego męża, Wilhelma von Hohenzollerna. Odlew powstał w Królewskiej Odlewni Żeliwa w Gliwicach, jednym z najważniejszych ośrodków hutniczych tamtych czasów.

Dawniej na krzyżu widniał niemiecki napis: „Krzyża błogosławieństwo dla Wilhelma, jego potomnych i całej doliny”. To symboliczny gest — obejmujący nie tylko rodzinę fundatorów, lecz także krajobraz rozciągający się u stóp góry.

A ten potrafi zachwycić. Ze szczytu panorama na Karkonosze jest jeszcze bliższa niż z Sokolika Dużego. Szczególnie przyciąga nasz wzrok Śnieżka, która — gdy jest jeszcze oprószona śniegiem — wygląda stąd wyjątkowo majestatycznie.

Ruiny Zamku Sokolec – zapomniana warownia u stóp Krzyżnej Góry

U podnóża Krzyżnej Góry, na wysokości około 630 m n.p.m., znajdują się pozostałości Zamku Sokolec. Określenie „ruiny” jest tu jednak nieco na wyrost — do naszych czasów przetrwał właściwie jedynie fragment ściany, który łatwo przeoczyć, jeśli nie wie się, gdzie patrzeć.

Historia tego miejsca sięga znacznie dalej niż średniowiecze. Początkowo funkcjonował tu wczesnosłowiański gród obronny, a w 1207 roku z inicjatywy Henryka I Brodatego wzniesiono w jego miejscu zamek. Warownia miała strategiczne położenie i przez długi czas pełniła ważną funkcję w systemie obronnym regionu.

W 1406 roku zamek trafił w ręce Hansa von Tschirnhausa, rycerza, który zapisał się w historii nie tylko jako uczestnik Bitwy pod Grunwaldem w 1410 roku — gdzie walczył wraz z synem Konradem po stronie zakonu krzyżackiego — lecz także jako postać budząca liczne kontrowersje. To właśnie jego działania miały przyczynić się do wydarzeń, które dały nazwę pobliskim Husyckim Skałom.

Dziś trudno uwierzyć, że w miejscu niemal całkowicie pochłoniętym przez las stała kiedyś warownia z prawdziwego zdarzenia. Pozostałości zamku są skromne, ale świadomość jego historii sprawia, że łatwiej uruchomić wyobraźnię i zobaczyć tu coś więcej niż tylko samotny fragment muru.

Skalne formacje w okolicach Krzyżnej Góry

W sąsiedztwie Krzyżnej Góry warto zwrócić uwagę nie tylko na rozległe panoramy, ale także na interesujące formacje skalne rozsiane po okolicy. Granitowe ostańce wyrastają tu niespodziewanie spomiędzy drzew, nadając krajobrazowi nieco surowy, górski charakter.

To właśnie takie skały najlepiej pokazują, jak różnorodne potrafią być Rudawy Janowickie — z jednej strony łagodne i przystępne dla turystów, z drugiej pełne skalnych akcentów przyciągających miłośników wspinaczki i fotografii. Warto na chwilę zejść z głównej ścieżki (oczywiście tam, gdzie jest to dozwolone), by przyjrzeć się im z bliska — często dopiero wtedy widać ich rzeczywiste rozmiary i fantazyjne kształty stworzone przez naturę.

Granitowe ostańce i wspinaczkowa historia Gór Sokolich

Góry Sokole słyną z charakterystycznych skalnych turni i granitowych ostańców, które powstały w wyniku wielowiekowego wietrzenia masywu granitowego. Z czasem luźniejszy materiał skalny był stopniowo usuwany przez naturę, odsłaniając fantazyjnie uformowane skały — niekiedy smukłe i strzeliste, innym razem masywne i monumentalne. To właśnie one nadają temu miejscu jego niepowtarzalny krajobraz.

Nic więc dziwnego, że ostańce szybko stały się naturalnym terenem treningowym dla wspinaczy. Zainteresowanie wspinaczką w Rudawach Janowickich sięga już lat 30. XX wieku, a po 1945 roku obszar ten należał do najważniejszych ośrodków szkoleniowych w całych Sudetach.

Do dziś region przyciąga miłośników pionowych wyzwań. Podczas naszej wizyty bez trudu można było dostrzec wspinaczy mierzących się ze ścianami Sokolika Małego — z dołu wyglądało to jednocześnie imponująco i… lekko nierealnie.

Na tutejszych skałach doskonalili swoje umiejętności także najwybitniejsi polscy alpiniści i himalaiści. Wspinaczka trenowali tu m.in. Wanda Rutkiewicz, Krzysztof Wielicki oraz Wojciech Kurtyka — twórca najpopularniejszej w Polsce skali trudności dróg wspinaczkowych. Świadomość, że po tych samych skałach poruszały się legendy himalaizmu, dodaje temu miejscu jeszcze większej symboliki.

Nawet jeśli nie planujecie wspinaczki, warto na chwilę się zatrzymać i spojrzeć w górę. Góry Sokole pokazują wtedy swoje drugie oblicze — bardziej surowe, ambitne i zdecydowanie bliższe wysokogórskim emocjom.

Sokolik Duży i Krzyżna Góra to jedne z najciekawszych szczytów w Rudawach Janowickich — widokowe, stosunkowo łatwe do zdobycia i idealne nawet na jednodniową wycieczkę. Jeśli szukacie trasy, która nie wymaga świetnej kondycji, a jednocześnie gwarantuje piękne panoramy na Karkonosze, ten szlak będzie doskonałym wyborem.

To kierunek, do którego naprawdę chce się wracać — zwłaszcza że okolica oferuje znacznie więcej malowniczych tras. Rudawy Janowickie potrafią pozytywnie zaskoczyć i szybko udowadniają, że mniej znane góry często kryją największe wrażenia.

Jeśli spodobała Ci się ta trasa, zajrzyj też do pozostałych wpisów o szlakach w Rudawach Janowickich – znajdziesz tam kolejne widokowe podejścia, skalne formacje i spokojne leśne ścieżki warte odkrycia.

Odkryj

Rudawy Janowickie

Jeśli masz ochotę odkrywać kolejne trasy w Rudawach Janowickich, koniecznie zajrzyj do poprzednich wpisów – czekają tam następne widokowe szlaki, skalne miasta i spokojne leśne ścieżki.

Twórzmy to miejsce razem

Postaw kawę

Jeśli ten artykuł pomógł Ci zaplanować podróż, odkryć nowe miejsce albo był po prostu chwilą inspiracji — możesz postawić mi wirtualną kawę. Coraz więcej czytelników wspiera to miejsce — będzie mi ogromnie miło, jeśli kiedyś zechcesz dorzucić swoją kawę. To drobny gest, dzięki któremu mogę nadal tworzyć przewodniki, trasy i miejsca warte drogi.

Stawiam kawę
To jednorazowe wsparcie — bez zobowiązań.
Zostańmy w kontakcie

Tylko miejsca warte drogi.

Spokojne inspiracje, mniej znane szlaki i miejsca, które naprawdę prowadzą w naturę.

Możemy być w kontakcie tak, jak Ci wygodnie.

Wolisz krótsze formy? Obserwuj na Facebooku →

Skomentuj

Spodoba Ci się także

Pomogłam Ci zaplanować podróż?

Jeśli moje treści pomogły Ci zaplanować podróż, odkryć nowe miejsce albo po prostu dobrze spędzić tu czas — możesz symbolicznie postawić mi kawę.
To drobny gest, który pomaga mi tworzyć kolejne przewodniki, testować szlaki i dzielić się miejscami wartymi zobaczenia 🤍

Nie prowadzę subskrypcji – to jednorazowe wsparcie.

Podróżujmy razem

Na Facebooku dzielę się miejscami, które naprawdę warto zobaczyć — bez tłumów, schematów i turystycznych pułapek.

Znajdziesz tam szybkie inspiracje, aktualne wskazówki i pomysły na kolejne wyjazdy.