Asia
Bezkresne Podróże
Podróże blisko natury
Bezkresne Podróże to przestrzeń dla tych, którzy chcą zobaczyć więcej niż popularne atrakcje — bliżej natury, dalej od tłumów.
Zabiorę Cię w podróż po ciekawych miejscach – tych znanych i tych mniej oczywistych. Mam nadzieję, że moje historie zainspirują Cię do ruszenia w drogę i odnalezienia własnych ścieżek.
Ten blog to mój osobisty pamiętnik z podróży, w którym dzielę się nie tylko wspomnieniami, ale też praktycznymi wskazówkami, które pomogą Ci lepiej zaplanować kolejne wyjazdy.
Podróż nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca.
Ryszard Kapuściński, Podróże z Herodotem
Dlaczego Bezkresne Podróże?
Dla mnie Bezkresne Podróże nie są listą odhaczonych kontynentów ani mapą pełną pinezek — choć przyznaję, brzmi to kusząco.
Podróżując, szukam czegoś innego. Szukam Bezkresu. Tego, który ma kolor zielonych łąk i górskich polan, zapach lasu po deszczu i błękit nieba rozciągający się bez końca nad horyzontem. To wędrówka bez pośpiechu, chłonięcie świata wszystkimi zmysłami, zatrzymanie się tam, gdzie przestrzeń pozwala wreszcie odetchnąć.
Bezkres to dla mnie emocje, których nie da się zamknąć w prostych słowach. To chwile, w których odnajduję własną wersję wolności — cichą, nieoczywistą, często zaskakującą. Wciąż szukam spokoju, przestrzeni i swobody, tak deficytowych w codziennym życiu.
Czasem pojawiają się nagle, tam gdzie najmniej się ich spodziewam: w szerokiej dolinie, na skraju lasu, na pustej ścieżce prowadzącej w nieznane.
Z czasem to poszukiwanie bezkresu staje się czymś więcej — subtelnym uzależnieniem i tęsknotą za czymś nieuchwytnym, a jednocześnie na tyle pociągającym, że nie sposób przestać. Bo zdarzają się momenty, gdy naprawdę go odnajduję. Choćby na krótką, ulotną chwilę. I właśnie te chwile pozwalają mi oderwać się od codziennego świata, jego hałasu i spraw, przypominając, jak smakuje prawdziwa przestrzeń i cisza.
Nieco o mnie.
Pochodzę z Dolnego Śląska i obecnie mieszkam w niewielkiej miejscowości pod Wrocławiem — blisko natury, ale na tyle niedaleko miasta, by łatwo wracać do codzienności. Z wykształcenia jestem prawniczką, choć zawodowo moja droga potoczyła się inaczej i dziś pracuję w handlu. Podróżuję rekreacyjnie, tak jak większość z nas — bez presji, za to z uważnością i ciekawością świata.
Poza podróżami lubię tworzyć. Najczęściej są to własne, naturalne kosmetyki, ale także fotografie. Aparat to mój stały towarzysz — pozwala mi zatrzymać ulotne chwile, światło, emocje i miejsca, do których chcę wracać, choćby myślami. Fotografia jest dla mnie przedłużeniem drogi — sposobem na opowiadanie o bezkresie, który odnajduję nie tylko w podróży, ale i w codzienności.
Zainspiruj się na własną podróż.
Planując każdy wyjazd, zawsze staram się znaleźć równowagę między odkrywaniem miejsc, a zwykłym byciem tu i teraz. Chcę zobaczyć jak najwięcej, ale jednocześnie zostawić przestrzeń na odpoczynek, ciszę i niespieszne chwile. Nie zawsze jest to proste — bywa, że ponosi mnie podróżniczy entuzjazm i wtedy mój mąż musi delikatnie mnie stopować, bo najchętniej w trakcie jednego wyjazdu zobaczyłabym połowę okolicznych atrakcji.
Podróżowanie wcale nie musi oznaczać dalekich, egzotycznych kierunków. Piękne miejsca są często bliżej, niż nam się wydaje — czasem tuż za rogiem, czekając, aż pozwolimy sobie je zauważyć. Polska i Europa pełne są zakątków idealnych zarówno na dłuższy urlop, jak i krótki wypad.
Na blogu znajdziesz więc inspiracje do podróży tych dalszych, ale także propozycje idealne na weekend, a nawet jednodniowy wyjazd. Miejsca, do których można wyskoczyć spontanicznie, bez wielkich przygotowań, a mimo to wrócić z głową pełną wspomnień.
Wiem też, jak wymagające potrafi być planowanie podróży. To godziny poszukiwań, czytania, analizowania tras, sprawdzania noclegów i atrakcji w okolicy. Dlatego BezkresnePodróże.pl powstały po to, by ułatwić Ci ten proces — podsunąć sprawdzone pomysły, podzielić się doświadczeniem i pomóc zaplanować wyjazd tak, aby został czas zarówno na odkrywanie, jak i na prawdziwy odpoczynek.
Zaplanowanie kolejnej wyprawy — zwłaszcza tej dłuższej — to zawsze spore wyzwanie i mnóstwo czasu spędzonego na poszukiwaniach. Mapy, trasy, noclegi, atrakcje… lista nigdy nie jest krótka.
A być może, zaglądając tutaj, skorzystasz z moich wskazówek i komuś z nas będzie po prostu łatwiej wyruszyć w drogę. Łatwiej dotrzeć w konkretne miejsce, odnaleźć właściwą ścieżkę i przekonać się na własnej skórze, że warto było tam być. Że warto było tego miejsca poszukać.
Sama regularnie korzystam z blogów, stron i forów podróżniczych — to one pomagają mi odnaleźć kolejne punkty na mapie i zaplanować wyprawy na własną rękę. Do wielu z nich wracam wielokrotnie, gdy znów pojawia się potrzeba inspiracji i chęć ruszenia dalej.
Najbardziej pociągają mnie miejsca możliwie jak najbardziej naturalne, w których to przyroda gra pierwsze skrzypce. Takie, gdzie można poczuć przestrzeń i ciszę, a obecność innych ludzi jest jak najmniej odczuwalna — choć wiem, że dziś bywa to trudne, a czasem wręcz niemożliwe. Mimo to nie przestaję ich szukać.
Mam nadzieję, że BezkresnePodróże.pl stanie się dla Ciebie przestrzenią, do której będziesz wracać. Miejscem inspiracji, planowania i odkrywania — czasem zupełnie nowych zakątków, a czasem tych samych, poznawanych na nowo, z innej perspektywy.
Znajdziesz tu mnóstwo górskiego szczęścia, bo góry naprawdę czynią wolnym.
Mieszkając stosunkowo blisko Karkonoszy, staram się wracać tam jak najczęściej — ale moja miłość nie kończy się na jednym paśmie. Kocham góry w każdej postaci: wysokie i surowe, łagodne i falujące, a także te mniej oczywiste wzgórza, które potrafią zaskoczyć spokojem i widokami.
Wolny czas najchętniej spędzam aktywnie. Nawet w miejscach kojarzonych głównie z plażami, leżakami i błogim lenistwem, zawsze szukam przestrzeni na trekking, dłuższy spacer lub choćby chwilę ruchu w otoczeniu przyrody. Ruch i natura są dla mnie nieodłączną częścią podróży — niezależnie od kierunku.
Miłość do gór bywa jednak wymagająca, szczególnie dla mieszkańców nizin, do których się zaliczam. Góry potrafią dać w kość, zmęczyć, wystawić na próbę charakter i kondycję. Czasem są surowym przeciwnikiem, który nie wybacza pośpiechu ani lekkomyślności.
Ale bywają też momenty, gdy ta miłość zostaje pięknie odwzajemniona. Gdy na nizinach króluje szarość i deszcz, a ja — wysoko, na szlaku lub na szczycie — trafiam na słońce, przestrzeń i zapierające dech widoki. W takich chwilach wszystko ma sens, a góry przypominają, dlaczego wciąż do nich wracam.
Czasami w górach trafiam na prawdziwie niewiarygodny, mglisty spektakl. Wszystko wydaje się zasłonięte mgłą gęstą jak mleko, a świat wokół znika niemal całkowicie. Na szczęście górskie warunki potrafią zmieniać się zaskakująco szybko.
Bywa tak, że góry — jakby w geście odwzajemnionej miłości — na krótką chwilę rozchylają zasłonę. Dosłownie na kilka minut ukazują między kłębami mgły to, co dotąd skrzętnie przed nami ukrywały. To właśnie te ulotne momenty zostają w pamięci na długo.
Oj tak, warto pojechać w góry nawet tylko na weekend. Bo nie chodzi wyłącznie o spektakularne widoki. W górach mierzymy się z własnymi słabościami, uczymy cierpliwości i pokory, kształtujemy charakter. Doświadczamy też nieocenionego kontaktu z przyrodą — tego, który pozwala naprawdę odpocząć psychicznie i oczyścić głowę z codziennego zgiełku.
To właśnie tam czujemy wolność, której tak często brakuje nam w miejskiej codzienności. Przestrzeń, cisza i ruch sprawiają, że wszystko staje się prostsze.
Jeśli szukasz górskich inspiracji, zajrzyj do zakładki Szlaki według regionów — tam czekają kolejne szlaki, widoki i historie z drogi.
Jak zaczęło się moje podróżowanie?
Trudno wskazać jeden konkretny moment, w którym zaraziłam się tą nieuleczalną chorobą zwaną podróżą. To raczej proces — powolny, naturalny, niemal niezauważalny na początku.
Choć bloga zaczęłam prowadzić na początku 2020 roku, nie był to wcale początek mojej drogi. Podróże towarzyszyły mi dużo wcześniej — jeszcze zanim pojawiły się pierwsze zapiski, zdjęcia i pomysł, by dzielić się nimi z innymi. Blog stał się jedynie miejscem, w którym te doświadczenia znalazły swój dom i narrację.
Z czasem poczułam potrzebę zatrzymywania chwil, opisywania emocji i porządkowania wspomnień z drogi. Tak narodziła się przestrzeń, w której mogę wracać do przebytych szlaków, odkrywać je na nowo i opowiadać o podróżach takimi, jakimi są naprawdę — czasem zachwycającymi, czasem wymagającymi, ale zawsze ważnymi.
Moją pierwszą zagraniczną przygodą były Włochy — słoneczne, głośne i pachnące latem.
Po szóstej klasie wyjechałam tam razem z koleżanką, którą znam jeszcze z czasów piaskownicy. Celem były wakacje pod namiotami, a sama wyprawa miała formę zorganizowanej wycieczki autokarowej.
Pamiętam, że ta podróż wydawała się nie mieć końca — godziny w drodze dłużyły się niemiłosiernie, ale emocje i ekscytacja skutecznie to rekompensowały. Do dziś Włochy kojarzą mi się z gorącem, pysznymi gelato i beztroskimi tańcami na plaży, kiedy dzień powoli przechodził w ciepły, letni wieczór.
W pamięci szczególnie zapisała się też drobna scena z codzienności — przemiły starszy pan, który każdego ranka witał nas radosnym, pełnym życia „Buongiorno!”. To właśnie takie detale sprawiają, że wspomnienia z podróży zostają z nami na długo i często stają się początkiem czegoś znacznie większego.
Nastał czas na egzotyczną Azję.
Nastał czas na egzotyczną Azję. Był to wyjazd tuż przed moimi 18. urodzinami — prezent od chrzestnego, który w tamtym czasie mieszkał w Hongkongu. To właśnie tam po raz pierwszy postawiłam stopę na innym kontynencie, witając się z zupełnie nowym światem. W ramach tej azjatyckiej przygody odwiedziłam również Makau, Shenzhen oraz Bangkok — każde z tych miejsc inne, intensywne i niezapomniane.
Do Hongkongu leciałam z Warszawy, z przesiadką w Londynie, a cała podróż trwała kilkanaście godzin. Była to moja pierwsza wyprawa na taką skalę — pierwszy lot samolotem, pierwsza przesiadka i… pierwsza tak daleka podróż w pojedynkę.
Oczywiście towarzyszyły mi ogromne emocje: ekscytacja mieszała się z nerwami. Ale fakt, że poradziłam sobie sama, tak daleko od domu, dał mi coś znacznie cenniejszego niż same wspomnienia. Zyskałam wiarę w siebie i swoje możliwości. Pamiętam dumę, która mnie wtedy wypełniała — to było naprawdę wspaniałe uczucie.
Dziś może wydawać się to zwyczajne. Wszak świat jest na wyciągnięcie ręki, a lot samolotem nie robi już takiego wrażenia. Wtedy jednak nie było tanich linii lotniczych, a dalekie podróże nie były ani oczywiste, ani dostępne dla każdego. Tym bardziej ta wyprawa miała dla mnie wyjątkowe znaczenie.
To właśnie ona rozpaliła we mnie jeszcze większą ciekawość świata i sprawiła, że zapragnęłam poznawać kolejne, nieodkryte jeszcze miejsca. Wtedy właśnie po raz pierwszy naprawdę poczułam, że podróże zostaną ze mną na długo.
Później były wakacje w Anglii.
Korzystając jednak z okazji, staraliśmy się także coś zobaczyć, oczywiście w ramach typowo studenckich możliwości. Udało nam się odwiedzić Tutbury i jego okolice, Derby, Nottingham, a także zahaczyć o Londyn — choć tylko fragmentarycznie.
Wyspy zapamiętałam przede wszystkim jako miejsce… bardzo deszczowe. Przez niemal cały miesiąc padało codziennie, czasem nawet kilka razy dziennie. Deszcz stał się częścią krajobrazu, rytmu dnia i naszych wspomnień z tamtego wyjazdu. Mimo to był to ważny etap — pierwsza dłuższa wspólna podróż, łącząca codzienność pracy z małymi odkryciami i pierwszymi doświadczeniami życia „w drodze”.
Miłość do odkrywania nowych destynacji.
I tak — zupełnie niepozornie, bez wielkich planów i dalekosiężnych założeń — zaczęła się moja miłość do odkrywania nowych destynacji. Z krótkich wyjazdów, pierwszych odważnych decyzji i małych kroków poza strefę komfortu narodziła się potrzeba bycia w drodze.
Każda kolejna podróż dokładała swoją cegiełkę: nowe emocje, doświadczenia i przekonanie, że świat warto poznawać na własnych zasadach. To właśnie one sprawiły, że odkrywanie miejsc stało się czymś więcej niż tylko sposobem spędzania wolnego czasu — stało się częścią mnie i naturalnym kierunkiem, w którym wciąż chcę podążać.
Skąd pomysł na założenie bloga?
Sam pomysł założenia bloga krążył mi po głowie od kilku lat. W tym czasie pojawiały się kolejne wycieczki, nowe miejsca i wspomnienia, a wraz z nimi setki zdjęć zatrzymujących ulotne chwile. No właśnie — ulotne…
W końcu zaświtała mi myśl: a gdyby tak do nich wrócić? Odkurzyć wspomnienia, odkryć odwiedzone miejsca na nowo, uporządkować je i ubrać w słowa. Może komuś się przydadzą, może staną się impulsem do własnej podróży, a może po prostu pozwolą na chwilę oderwać się od codzienności.
Niektórzy wraz z Nowym Rokiem postanawiają rzucić palenie. Ja nigdy nie paliłam — więc postanowiłam założyć bloga. I tak z potrzeby zatrzymania czasu, porządkowania emocji i dzielenia się drogą powstała przestrzeń, która dziś żyje własnym rytmem.
W stronę bezkresnych horyzontów.
Przede mną wciąż tak wiele miejsc, o których marzę — nowe góry, nowe bezkresne przestrzenie, kolejne krajobrazy, w których pierwsze skrzypce gra przyroda. Przestrzeń, cisza, światło i horyzonty bez końca.
Kto wie, dokąd jeszcze mnie poniesie? Wierzę, że całe życie jest nieustanną podróżą — nie tylko w sensie geograficznym, ale przede wszystkim w głąb siebie. A najlepiej odkrywa się ją właśnie w otoczeniu pięknych, bezkresnych miejsc, które pozwalają zwolnić, pomyśleć i poczuć więcej.
Zostań więc ze mną. Odkrywajmy razem świat, miejsca i emocje — krok po kroku, szlakiem, który dopiero się rysuje.
Dziękuję, że jesteś częścią Bezkresnych Podróży — Twoja obecność naprawdę ma dla mnie znaczenie.
Jeśli bliskie są Ci podróże z dala od tłumów, zostańmy w kontakcie na dłużej. Dołącz do newslettera i zaglądaj na Facebooka, Instagram oraz YouTube — to tam dzielę się dodatkowymi trasami, sprawdzonymi kierunkami i inspiracjami, które pomagają zamieniać marzenia w realne wyjazdy.
A jeśli czujesz, że ten blog jest dla Ciebie wartościowym miejscem, możesz wesprzeć moją pracę, stawiając mi wirtualną kawę. Dzięki takim gestom mogę tworzyć kolejne przewodniki i pokazywać Ci miejsca blisko natury — autentyczne, spokojne i warte odkrycia.
Postaw kawę — pomóż tworzyć kolejne historie
Jeśli ten wpis był dla Ciebie inspiracją lub pomógł w zaplanowaniu własnej podróży, możesz symbolicznie wesprzeć moją pracę, stawiając mi wirtualną kawę. Dzięki temu to miejsce może dalej się rozwijać — a ja mogę zabierać Cię w kolejne bezkresne przestrzenie.Masz pytania o miejsca, które opisałam, albo planujesz podobną podróż? Napisz do mnie — uwielbiam takie rozmowy i zawsze staram się pomóc najlepiej, jak potrafię.
Zakładkę „Kontakt” znajdziesz na górze strony, możesz też po prostu kliknąć tutaj. Będzie mi bardzo miło Cię poznać.
Dołącz do czytelników Bezkresnych Podróży


Podobało się? Zainspirowałam?
Zostań proszę na dłużej - obserwuj mój profil na Facebooku. Będzie mi również bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad na blogu :-).
Opowieści z miejsc, w których natura gra pierwsze skrzypce — pełnych przestrzeni, światła i ciszy. Zajrzyj do ostatnich wpisów i pozwól, by zainspirowały Cię do własnej podróży.