Skalny Stół w Karkonoszach

przez Asia

Spis treści.

Ostatniego dnia przemierzania karkonoskich szlaków w okolicy Karpacza w czerwcu ubiegłego roku, wybraliśmy się do wschodnich Karkonoszy, a celem naszej wędrówki był Skalny Stół (1281 m n.p.m.).

Jest to kolejny szczyt Karkonoszy i najwyższy szczyt Kowarskiego Grzbietu.

Trasa, czas przejścia, nachylenie trasy na Skalny Stół z Karpacza.

Mapa z przebytą trasą na Skalny Stół jak niżej:

Tutaj pewne zastrzeżenie co do mapki powyżej, gdyż końcowy odcinek do hotelu pokonaliśmy skrótem przez las.

Skrót ten zaznaczony jest przerywaną linią z Tabaczanej Ścieżki (zielony szlak – od punktu, w którym zaznaczony jest koniec naszej trasy). Można nim dojść z zielonego szlaku do ul. Jana Matejki w Karpaczu. Niestety mapa liczy trasę zgodnie z przebiegiem wyznaczonych szlaków, nie uwzględniając wydeptanych ścieżek przez las, stosowanych przez mieszkańców.

Czy czarny szlak jest szlakiem najtrudniejszym?

Jak widać na mapce powyżej, naszą wędrówkę rozpoczęliśmy w zasadzie czarnym szlakiem na Śnieżkę, który rozpoczyna się w Karpaczu.

Dla tych, którzy przeszli już wiele kilometrów górskimi ścieżkami, zapewne ta informacja nie będzie odkrywcza.

Oznaczenie kolorystyczne szlaków nie ma niczego wspólnego ze stopniem trudności danego szlaku.

Zdarza się także, że niektóre ze szlaków stają się w zimie na tyle niebezpieczne, że są zamykane dla ruchu turystycznego. Nie są to często czarne szlaki, wbrew temu, jak potocznie można sądzić, że czarny szlak to ten najtrudniejszy, czy najbardziej niebezpieczny.

Na zimę zamykane są takie szlaki, na których występuje zagrożenie lawinowe, często poparte rzeczywistymi tragediami lawinowymi. Zamykane na zimę są m.in. takie szlaki jak: szlak czerwony prowadzący Doliną Łomniczki, czy odcinek żółtego szlaku w pobliżu Kotła Białego Jaru. Informacje o zamykanych na zimę karkonoskich szlakach można znaleźć na stronie Karkonoskiego Parku Narodowego.

Rodzaje szlaków według kolorów.

Wyróżnia się następujące rodzaje szlaków:

  • czerwony – to szlak główny i najważniejszy na danym terenie.

Jest często najciekawszy krajobrazowo. Jako przykład można tu wskazać karkonoski czerwony szlak prowadzący z Karpacza do Domu Śląskiego przepiękną Doliną Łomniczki, czy szlak prowadzący krawędzią Kotła Wielkiego i Małego Stawu. O Dolinie Łomniczki przeczytasz klikając tutaj, zaś o szlaku prowadzącym krawędzią Kotła przeczytasz tutaj.

  • niebieski – drugi co do ważności. Jest to długi i dalekobieżny szlak. Pokonujemy nim długie odległości między punktami.
  • żółty – szlak dość krótki, spełniający rolę łącznika lub umożliwiający dojście do jakiegoś punktu.
  • zielony – doprowadzający do danych miejsc, często także łącznikowy lub dojściowy.
  • czarny – szlak dojściowy, najkrótszy spośród dostępnych na tej trasie. Ze względu na to, że korzystając z takiego szlaku, nie musimy iść trochę dookoła, a poruszamy się najbardziej bezpośrednią trasą między punktami, szlak ten jest często dość stromy, o dużym nachyleniu i przez to trudny.

    Nasza wędrówka tego dnia rozpoczęła się właśnie czarnym szlakiem z Karpacza.

Z mojego doświadczenia wynika, że w niższych partiach gór szlak zielony prowadzi często przez las lub ścieżką koło lasu. Niestety nie jest to często odsłonięta ścieżka. Nie można więc przez to podziwiać typowo górskich widoków.

Ciekawy zielony szlak na Śnieżne Stawki.

Szlak zielony na Śnieżne Stawki, będący częścią tzw. Ścieżki nad Reglami jest ciekawym szlakiem, nieco innym niż inne zielone szlaki. Prowadzi on od Schroniska Pod Łabskim Szczytem w kierunku Śnieżnych Stawków do Rozdroża Pod Wielkim Szyszakiem.

Jest to dość długi szlak (co nieco kłóci się z terminem łącznikowy). Wiedzie on ponadto przez połacie kosodrzewiny i liczne głazy (często bardzo masywne) ustawione na ścieżce. Umownie można jednak przyjąć, że szlak zielony to szlak łącznikowy lub dojściowy do danego miejsca. 

Czarny szlak na Śnieżkę i Skalny Stół - tu trzeba mieć kondycję.

Największą trudnością na naszej trasie było podejście czarnym szlakiem, zwłaszcza w drugiej części szlaku.

Mimo, że szlak czarny jest zaledwie szlakiem dojściowym, nie oznacza to, że nie dał nam trochę w kość.

Cała trudność na drugim odcinku tego szlaku polega bowiem na tym, że szlak na dalszym odcinku jest mocno nachylony. Za to jak się już tutaj zmęczysz, to raz, ale porządnie. Pokonasz ponadto dość krótką odległość w porównaniu z innymi szlakami na tym terenie. Dla nas jednak (no dobra, zwłaszcza dla mnie:-), ten szlak ciągnął się w nieskończoność. 

Na początku szlak wspina się bardzo delikatnie. Szliśmy przez dłuższy czas wzdłuż górskiego potoku Płomnicy, będącego prawym dopływem Łomniczki. Łagodny szum potoku umilał nam drogę.

Nie było jeszcze stromo i wędrowanie po tym odcinku szlaku było bardzo przyjemne. Mogliśmy się więc skupić na podziwianiu piękna rozkwitłej przyrody i soczystej zieleni traw. 

Trująca naparstnica purpurowa i celtyckie legendy.

Przy szlaku można było zobaczyć naparstnice purpurowe w pełnym rozkwicie. Przepiękne i jednocześnie trujące.

Według starych celtyckich legend, kropki na kwiatach miały pozostawić elfy, chcąc uchronić w ten sposób ludzi przed trującymi właściwościami rośliny. Wszystkie części rośliny zawierają silnie trujące związki (glikozydy nasercowe), które w niewielkich dawkach stosowane są leczeniu chorób serca. Roślina jest aktualnie objęta ochroną.

Później jednak musieliśmy zrobić sobie krótką przerwę dla odpoczynku, bo szlak zaczął biec ostro pod górę. Poza tym narzuciliśmy też sobie dość duże tempo wędrówki.

Ten czarny szlak jest moim zdaniem najbardziej wymagającym kondycyjnie szlakiem w tym rejonie. Wykorzystaliśmy ten szlak, aby dojść na Skalny Stół. Szlak ten jest także wykorzystywany do dojścia na Śnieżkę. Kontynuując bowiem wędrówkę od Schroniska górskiego Jelenka można skierować się w stronę Czarnej Kopy (1407 m n.p.m.) i dalej na Śnieżkę (1603 m n.p.m.).

Sowia Dolina w drodze na Skalny Stół.

Szlak biegnie cały czas przez las i dopiero przed Sowią Doliną widoki są bardziej rozległe. Nachylenie zboczy w dolinie przekracza 30°, zaś ich wysokość wynosi od 400 do 600 m.

Sama Dolina była kiedyś porośnięta lasami, które zostały zdziesiątkowane przez katastrofę ekologiczną z lat 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku.

Napływające nad Karkonosze masy zanieczyszczonego powietrza z tzw. Czarnego Trójkąta osłabiły bowiem drzewa na tyle, że następnie stały się one łatwym celem owadów, w tym najpopularniejszego drzewnego szkodnika – kornika drukarza. Do katastrofy przyczyniła się także panująca wówczas susza i silne wiatry, które dokończyły dzieła zniszczenia lasu.

Na szczęście między zdziesiątkowanymi pozostałościami po dawnym drzewostanie, widać już rosnące świeże świerki. Tak więc trzymajmy kciuki, by las się w tym miejscu odbudował.

Sowia Przełęcz w drodze na Skalny Stół- dawne przejście graniczne i pamiątka dążenia do wolności.

Idąc dalej doszliśmy do Sowiej Przełęczy (Soví sedlo, Můstek) znajdującej się na wysokości 1164 m n.p.m. Niegdyś znajdowało się tu polsko-czeskie przejście graniczne, które zostało zlikwidowane w 2007 roku.

Szlak dysydencki.

Na Sowiej Przełęczy znajdziesz również czeski komiks polityczny. Ta obrazkowa historia jest częścią tzw. Szlaku dysydenckiego, nazwanego tak na cześć polskich i czechosłowackich dysydentów, czyli ludzi sprzeciwiających się aktualnej władzy i z tego powodu często także represjonowanych.

Sam Szlak Dysydentów składa się z 6 przystanków:

  • Odprawa celna (Celnice),
  • dawne schroniska Rennerovy boudy (Rennerovy boudy),
  • W kościele (U kostela),
  • Domek „U Dády“ (Chalupa „U Dády“),
  • Sowia Przełęcz (Soví sedlo),
  • Schronisko Jelenka (Jelenka).

Przystanki na dawnej granicy polsko-czechosłowackiej zostały stworzone na pamiątkę 40-letniej rocznicy górskich spotkań czechosłowackich i polskich opozycjonistów w Karkonoszach z lat 80-tych ubiegłego wieku i ich dążenia do odzyskania wolności obu krajów.

20 września 1978 r. na granicy Polski i Czechosłowacji odbyło się bowiem drugie spotkanie opozycjonistów obu krajów: KSS „KOR” i Karty 77. To spotkanie uznaje się zaś za jedną z pierwszych prób polskich i czechosłowackich dysydentów dążących do obalenia komunistycznego totalitaryzmu.

Więcej o tych spotkaniach i działaniach opozycjonistów przeciwko komunizmowi możesz przeczytać tutaj.

Na Sowiej Przełęczy można też odpocząć.

Na Sowiej Przełęczy znajduje się także drewniany stół i ławeczki, na których mogliśmy przycupnąć przed dalszą wędrówką.

Dalej powędrowaliśmy do Schroniska Jelenka, ale nie zabawiliśmy tam zbyt długo. Samo schronisko też nas jakoś nie zachwyciło, więc nie skorzystaliśmy z tamtejszego jedzenia.

Następnie wyruszyliśmy z powrotem w stronę Sowiej Przełęczy i dalej – w stronę Skalnego Stołu.

Niebieski szlak z Jelenki na Skalny Stół.

Szlak z Jelenki biegnie po ubitej ścieżce i jak na górskie warunki jest bardzo wygodny. Wręcz spacerowy.

Na rozdrożu szlaków niebieskiego i czerwonego kontynuowaliśmy wędrówkę niebieskim szlakiem, prowadzącym na Skalny Stół. Tutaj zaczęliśmy się trochę wspinać i widoki robiły się coraz ciekawsze.

Niebieski szlak na Skalny Stół biegnie po granicy polsko-czeskiej. Znajdziesz tutaj słupki graniczne biegnące pośrodku ścieżki. 

Sam szlak jest bardzo malowniczy. Po drodze mijaliśmy pola kosodrzewiny, sosen i świerków.

Naszym oczom ukazał się także widoczny z oddali czubek Śnieżki (1603 m n.p.m.), wraz z Obserwatorium Meteorologicznym na samym jej szczycie. Jeszcze dwa dni temu byliśmy w tym miejscu, a o naszej wyprawie Doliną Łomniczki możesz przeczytać tutaj.

Na Skalnym Stole.

W końcu doszliśmy do Skalnego Stołu (1281 m n.p.m.), z którego mogliśmy podziwiać piękne widoki na wschodnie Karkonosze.

Skalny Stół stanowi zachodni kraniec Kowarskiego Grzbietu.

Co ciekawe, w rejonie Skalnego Stołu można znaleźć ciemnobrunatne kryształy granatu o wielkości często powyżej 1 cm. Największe okazy, jakie tu znaleziono, mierzyły nawet 12-15 cm.

Do początku XIX działały tu z przerwami kopalnie granatów. Były to bardziej dziury w ziemi, niż typowe sztolnie.

Na Skalnym Stole, jak to zwykle w miejscach turystycznych bywa, można także zobaczyć poustawiane fantazyjnie kamienie i głazy. Trochę to przypomina stół, a raczej niewielki stolik na jednej nodze. 

Idąc dalej niebieskim szlakiem, natrafiamy na przerzedzony już las. Tu także widać szkodliwą działalność człowieka w postaci zanieczyszczenia powietrza, dopełnioną następnie przez działania kornika drukarza.

Sam szlak jest zaś praktycznie płaski i idzie się nim bardzo przyjemnie. Szlak prowadzi wąską ścieżką między kosodrzewinami.

Horní Malá Úpa.

Następnie szlak zaczął biec w dół. Z prawej strony szlaku widać było wyciąg narciarski biegnący z czeskiego miasteczka Horní Malá Úpa. Można tu także podziwiać bardzo malownicze widoki na to miasto.

Udaliśmy się następnie dalej – w kierunku Przełęczy Okraj.

Szlak w stronę Przełęczy biegnie przez las, ścieżką ze schodkami. Schodzi się tu łatwiej, niż się wchodzi. Na tym odcinku spotkaliśmy może z 6 osób, więc było bardzo cicho i kameralnie.

Przełęcz Okraj.

Na Przełęczy Okraj znajduje się niewielkie Schronisko PTTK „Na Przełęczy Okraj”. Schronisko tworzy tutaj dawna gospoda („Muflonik”) oraz bacówka. Szczegóły dotyczące noclegu w tym miejscu znajdziesz na pewno tutaj.

My zapamiętaliśmy to schronisko jako miejsce, gdzie możesz usłyszeć, jak smaży się Twój kotlet schabowy, który właśnie zamówiłeś:-).

Kuchnia w schronisku mieści się bowiem na tyle blisko sklepiku i punktu obsługi turystów, że nie sposób nie usłyszeć dobiegających z niej odgłosów.

Schronisko jest naprawdę niewielkie i niewiele jest tu miejsc siedzących, aby coś zjeść. Jeśli wybierasz się tu większą grupą, niedaleko schroniska znajdują się także inne miejsca z posiłkami, w których widzieliśmy więcej miejsc siedzących, jak np. Amelkowa Chata na Przełęczy Okraj.

Tabaczana Ścieżka.

Do Karpacza wróciliśmy zielonym szlakiem zwanym począwszy od dawnej osady górskiej Budniki Tabaczaną Ścieżką.

Nazwa tego szlaku wywodzi się zaś stąd, że niegdyś szmuglowano tędy od strony austriackiej tabakę.

Można tu także zobaczyć tablice związane z Kowarskimi Trasami Narciarstwa Biegowego.

Jeśli wybierasz się tym szlakiem do Karpacza, weź pod uwagę to, że od Przełęczy Okraj aż do Karpacza nie napotkasz na swej drodze żadnego schroniska. Sam szlak aż do rozwidlenia z czarnym szlakiem w Karpaczu ma zaś 5,7 km.

Szlak biegnie przez las, na początku dość szeroką, płaską ścieżką, później opadającą ostro w dół przez kamienie.

Następnie szlak jest znowu płaski i szutrowy. Na tyle ponadto szeroki i gładki, że minęliśmy tu nawet jadących rowerzystów.

Tabaczana Ścieżka nie jest zbyt atrakcyjna widokowo, bo drzewa porosły na tyle lewą stronę ścieżki, że niewiele krajobrazów można tu zobaczyć.

Pozostałości po wiosce Budniki i dawnym schronisku.

Z takich ciekawostek, możesz zobaczyć tutaj pozostałości po dawnej wiosce Budniki i fundamenty po dawnym schronisku.

Miejsca te są jednak na tyle porośnięte drzewami i trawami, że tak naprawdę większy ogląd na to, jak wyglądała sama osada i schronisko, będziesz miał ze znajdujących się przy szlaku tablic informacyjnych z dawnymi zdjęciami wioski i schroniska.

Idąc dalej zielonym szlakiem, znaleźliśmy leśny skrót wydeptany przez miejscowych, dzięki któremu zaoszczędziliśmy sporo drogi do naszego hotelu.

Zaś naparstnica purpurowa żegnała nas ze szlaku takimi łąkami kwiatów. Pamiętaj jednak, by ich nie dotykać, bo są trujące!

Do zobaczenia na szlaku:-).

Podobało się? Zainspirowałam?

Zostań proszę na dłużej - obserwuj profil na Facebooku lub zapisz się na bezpłatny newsletter. Będzie mi również bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad na blogu :-).

Zapisz się na mój bezpłatny newsletter, by otrzymywać powiadomienia o najnowszych postach.

Skomentuj

Spodoba Ci się także

Cześć! Używam ciasteczek, by strona działała sprawnie. Więcej o tym w Polityce prywatności. Lubię ciastka, zgadzam się.

Zaglądaj częściej, polub bloga!