We mgle – Krawędzią Kotłów Wielkiego i Małego Stawu oraz do Samotni

przez Asia

Kolejnego dnia naszego czerwcowego wypadu do Karpacza wybraliśmy się na spacer bardzo piękną trasą prowadzącą górną Krawędzią Kotłów Wielkiego i Małego Stawu.

Szlak jest niezwykle krajobrazowy i przy tym bardzo przyjemny do chodzenia. Jedynie na odcinku od Schroniska PTTK „Samotnia” nad Małym Stawem do Schroniska PTTK „Strzecha  Akademicka” trzeba liczyć się z dość ostrym podejściem pod górkę. Na szczęście jest to dosyć krótki odcinek. Pod górkę wchodziliśmy także na czarnym szlaku biegnącym od Białego Jaru do Kopy.

Tego dnia wybraliśmy łatwiejszą wersję dostania się na wyżyny, a mianowicie skorzystaliśmy z kolejki linowej „Zbyszek”, która zabrała nas z Karpacza, z ul. Turystycznej, aż na Kopę (1367 m n.p.m.). Po wcześniejszym, bardzo konkretnym pod względem chodzenia dniu, czuliśmy bowiem (zwłaszcza ja), że tego dnia trochę sobie pofolgujemy. Jeśli chcesz zobaczyć, gdzie byliśmy poprzedniego dnia, zajrzyj do poprzedniego postu.


Nasza pętla od Kopy i z powrotem – mapa, czas przejścia.



Czarny szlak w stronę Przełęczy pod Śnieżką.


Po wjechaniu kolejką linową na Kopę, skierowaliśmy się na czarny szlak prowadzący w stronę Przełęczy pod Śnieżką.

Szlak jest bardzo łagodny, można by rzec nawet, że całkowicie spacerowy.

W samym Karpaczu nie było żadnych mgieł, więc to, co zastaliśmy na górze, trochę nad zdziwiło.

Już na czarnym szlaku zauważyliśmy naprawdę bardzo gęstą, mleczną mgłę. Była ona tak nieprzezroczysta, że czasami nie sposób było zobaczyć, co przykrywała. Wyglądało to tak, jakby ktoś ostro zadymił Śnieżkę🙂.

Śnieżka za mgłą.

Naprawdę ciekawe doświadczenie. Idziesz, ale nie wiadomo, dokąd.

Tyczki wyznaczające przebieg zimowego szlaku wyznaczały nam i tym razem drogę, tyle, że w czerwcu.

Zamglony szlak w Karkonoszach.

Czarny szlak łączy się następnie z głównymi szlakami prowadzącymi na Śnieżkę, czyli z niebieskim i czerwonym szlakiem.


Czerwony szlak w stronę krawędzi Kotła Małego Stawu.


Następnie skręciliśmy w czerwony szlak, ale nie poszliśmy na Śnieżkę. Skierowaliśmy się bowiem w przeciwnym kierunku i podążyliśmy Głównym Szlakiem Sudeckim w stronę krawędzi Kotła Małego Stawu.

To, co było przed nami, było jeszcze nieznane, gdyż spowite mleczną mgłą ograniczającą widoczność.

Czerwony szlak w stronę krawędzi Kotła Małego Stawu.

Szlak biegnie przez połacie kosodrzewiny. Szliśmy przez mgłę jak przez tajemniczy, górski las, nie widząc, co czeka na nas za zakrętem.

Połacie kosodrzewiny przy szlaku na krawędź Kotła Małego Stawu.

Mgła utrzymywała swą gęstość i nie widzieliśmy, co było przed nami.

Połacie kosodrzewiny przy szlaku na krawędź Kotła Małego Stawu.

Krawędź Kotła Małego Stawu.


Jako, że zbliżyliśmy się już do krawędzi Kotła Małego Stawu, mieliśmy nadzieję, że mgła pozwoli nam zobaczyć piękne widoki, które znajdują się poniżej krawędzi.

Zamglona krawędź Kotła Małego Stawu.

Mgła początkowo zabrała nam te malownicze widoki. Ledwo widać było Schronisko PTTK „Samotnia” znajdujące się przy Małym Stawie.

Krajobraz na Mały Staw z brzegu Kotła Małego Stawu.
Krajobraz na Mały Staw z brzegu Kotła Małego Stawu.

W końcu, choć początkowo bardzo nieśmiało, ukazało się nam nieco bardziej Schronisko PTTK „Samotnia”, a także położone nieco wyżej – Schronisko PTTK „Strzecha Akademicka”.

Widoki z wędrówki brzegiem Kotła Małego Stawu.
Widoki z wędrówki brzegiem Kotła Małego Stawu.

Mieliśmy niebywałe szczęście. Mgła coraz bardziej ustępowała, ukazując nam trochę więcej z malowniczego krajobrazu Kotła Małego Stawu wraz ze znajdującym się nad Małym Stawem Schroniskiem”Samotnia”.

Sam Kocioł Małego Stawu jest największym z kotłów polodowcowych znajdujących się po polskiej stronie Karkonoszy. Widok jest tutaj naprawdę bajeczny. Zachwycaliśmy się nim długo i jednocześnie cieszyliśmy się niezmiernie, że udało się nam go zobaczyć mimo tej mgły.

Można by nawet powiedzieć, że ta przerzedzająca się już nieco mgła wzbogaciła cały krajobraz. Mieliśmy wrażenie, że byliśmy świadkami niezwykłego spektaklu z udziałem tych górskich chmur. Na szczęście przyroda była dla nas na tyle łaskawa, że pozwoliła nam doświadczyć piękna tego bezkresnego miejsca.

Na samym dole widoczne jest malowniczo położone Schronisko PTTK „Samotnia”. Powyżej schronienie można znaleźć w Schronisku PTTK „Strzecha Akademicka”. Nad wszystkim króluje majestatyczna Śnieżka, spowita mleczną mgłą.

Na krawędzi Kotła Małego Stawu z widokiem na Samotnię.
Na krawędzi Kotła Małego Stawu.

Piękne widoki zachęciły nas do dalszej wędrówki.

Asia na krawędzi Kotła Małego Stawu.

Krawędź Kotła Wielkiego Stawu.


Następnie kontynuowaliśmy naszą wędrówkę Głównym Szlakiem Sudeckim i przemieściliśmy się dalej – w stronę Wielkiego Stawu (1225 m n.p.m.), który jest największym jeziorem cyrkowym w Karkonoszach. Podobnie jak Mały Staw, Wielki Staw także powstał w kotle lodowcowym po ustąpieniu lodowca.

Z widokiem na Wielki Staw w Karkonoszach.

Sam Wielki Staw (1225 m n.p.m.) położony jest nieco wyżej niż Mały Staw ( 1183 m n.p.m.), choć stojąc przy krawędzi obu kotłów polodowcowych ma się wrażenie, że różnica wysokości jest dużo wyższa i że Mały Staw znajduje się znacznie niżej.

Przy szlaku przy Wielkim Stawie.

Nie ma tu aż takiego spadku, jak przy kotle Małego Stawu, więc skorzystaliśmy z kamiennego szlaku i przysiedliśmy na chwilę. Słońce wyszło na moment i trochę nas ogrzało.


Zielony szlak do od krawędzi Kotła Wielkiego Stawu do Polany w Karkonoszach.


Słońce wyszło jednak tylko na chwilę i tak, szybko, jak się pojawiło, tak szybko nas też opuściło. Wkroczyliśmy w kolejną mglistą krainę. Szlak prowadził nas niewielkim nachyleniem cały czas w dół – w stronę mgieł.

Po drodze minęliśmy znajdujące się obok szlaku torfowiska.

Widać było także krawędź Kotła Wielkiego Stawu.

Szlak, którym wcześniej szliśmy, tym razem był spowity mgłą. Wcześniej przykrywała ona dolne połacie Kotła i unosiła się stopniowo coraz wyżej, by w końcu znaleźć się na samej jego krawędzi.

Początkowo piaszczysty szlak przemienił się w kamienistą ścieżkę. Zbliżyliśmy się ponadto do gęstszego lasu.

Szlak zaprowadził nas aż do Polany w Karkonoszach. Stamtąd zaś podążyliśmy niebieskim szlakiem w stronę Schroniska PTTK Samotnia.

Pogoda była na tyle nieprzewidywalna tego dnia, że ledwo zaczęliśmy iść tym szlakiem, a rozpoczęła się taka ulewa, że cieszyliśmy się, że zabraliśmy ze sobą przynajmniej jedną parasolkę. Bez niej bowiem bylibyśmy przemoczeni do suchej nitki.

Szlak odbija nagle w las i prowadzi po kamienistej ścieżce ze stopniami. Gdy znaleźliśmy się już w lesie, deszcz na szczęście przestał padać i mogliśmy spokojnie kontynuować wycieczkę, bez obaw o sprzęt elektroniczny, który mieliśmy w plecakach.


Na niebieskim szlaku w stronę Samotni.


W drodze do Samotni, minęliśmy także Domek Myśliwski, który był ciekawą atrakcją zwłaszcza dla przechodzących tym szlakiem dzieci. My jednak poszliśmy dalej, ku dalszej przygodzie🙂.

Bardzo spodobał się nam ten odcinek niebieskiego szlaku. Ma trochę tatrzański charakter. Przypomniał się nam także szlak na Śnieżne Stawki, który jest pod pewnymi względami bardzo podobny do niebieskiego szlaku na tym odcinku.

Szlak zaprowadził nas prosto do Małego Stawu. A tamtejsze widoki…skradły nasze serca ❤️.


Nad Małym Stawem.


Nie wiem, jak to się stało, że trafiliśmy tutaj dopiero teraz. Wcześniej skupiliśmy się bardziej na szlakach w rejonie Szklarskiej Poręby czy Szpindlerowego Młyna. A tymczasem koło Karpacza też się dużo dzieje i co raz bardziej się o tym przekonywaliśmy.

Góry są tak niezwykłe, że nawet jeśli przemierzyłeś już mnóstwo kilometrów i zjadłeś na górskich wędrówkach niejedne buty trekkingowe czy górskie, zawsze znajdziesz w górach krajobrazy, których wcześniej nie widziałeś lub nie dostrzegłeś.

Co tu dużo pisać i mówić, jest tu po prostu przepięknie😍.

Na niebieskim szlaku do Samotni.
Na niebieskim szlaku do Samotni.
Na niebieskim szlaku do Samotni.

Spokojna tafla Małego Stawu z górującym nad nim brzegiem Kotła Małego Stawu. Poorane licznymi żlebami ściany Kotła są wysokie na ok. 200 m. Można tu zobaczyć także roślinność subalpejską. Co więcej, w niektórych żlebach widoczne były jeszcze pozostałości po zimowym śniegu, mimo, że był już prawie koniec czerwca.

Mały staw z górującym nad nim brzegiem Kotła Małego Stawu.

Schronisko PTTK „Samotnia” – nie tak samotne, jak by się mogło wydawać.


Malowniczo położone Schronisko „Samotnia” przyciąga każdego roku, nieco przekornie do swej nazwy, rzesze turystów. Można tu skorzystać z noclegu (choć warto zarezerwować miejsce noclegowe z wyprzedzeniem), odpocząć, zjeść obiad czy skorzystać z toalety.

Mały Staw z najpiękniej położonym schroniskiem w Karkonoszach - Samotnią.

Także my skusiliśmy się na ciepły posiłek, który dodał nam sił do dalszej wędrówki.

Na szczęście ceny w naszych schroniskach (czy to w Karkonoszach, czy w Tatrach) nadal pozostają dość rozsądne. Schroniska oferują także dość spory wybór tradycyjnych dań (wyjątek stanowi tutaj Schronisko – Dom Turysty PTTK na Ślęży, gdzie, ilekroć tam byliśmy, menu było bardzo ubogie).

Dodatkowo, dzięki temu, że sporo ludzi odwiedza schroniska, można mieć przynajmniej pewność, że wszystko będzie świeże. W jednym schronisku słyszeliśmy nawet, jak smażył się nasz kotlet😅.

Schronisko Samotnia.

Zazwyczaj zamawiamy w takich miejscach pierogi lub zestaw z kotletem schabowym, ale nie gardzimy także gorącą zupką, czy szarlotką. Ta ostatnia smakuje w górach niezmiennie pysznie😋.

Drewniane Schronisko Samotnia.
Schronisko PTTK „Samotnia”. Biorąc pod uwagę liczbę turystów w tym miejscu, nazwa nie odpowiada realiom.

Uważam, że schroniska to naprawdę świetne miejsca i oby utrzymywały się przy szlakach jak najdłużej. Dla kolejnych pokoleń górskich wędrowców.

Jeszcze ostatni rzut okiem na krajobrazy z Małym Stawem na centralnym planie i wybraliśmy się dalej – szlakiem w stronę Schroniska PTTK „Strzecha Akademicka”.

Przy schronisku Samotnia.

Szlak z Samotni do Schroniska PTTK „Strzecha Akademicka”.


Do Schroniska PTTK „Strzecha Akademicka” biegnie z Samotni jeden szlak. Jest to kontynuacja niebieskiego szlaku, którym doszliśmy do Samotni.

Już kawałek za Samotnią, szlak prowadzi ciągle pod górę. Miejscami jest on o dużym nachyleniu, ale jest to na szczęście dość krótki odcinek i ani się obejrzeliśmy, a już byliśmy w kolejnym schronisku.

Schronisko Samotnia - najpiękniej położone schronisko w Karkonoszach.
Schronisko Samotnia.
Schronisko PTTK „Samotnia” widziane z niebieskiego szlaku prowadzącego do Schroniska PTTK „Strzecha Akademicka”.

W samej Strzesze nie zabawiliśmy długo i wyruszyliśmy dalej. Na szczęście już pod Samotnią zrobiło się przyjemniej, bo nieco cieplej, a mgła opuściła nas już na dobre.


Żółtym szlakiem od Strzechy Akademickiej – do Kotła Białego Jaru.


Szybko znaleźliśmy się na kolejnym, tym razem żółtym – łącznikowym – szlaku, który zaprowadził nas od Strzechy Akademickiej do Kotła Białego Jaru.

Ten charakterystyczny duży lej z licznymi żlebami i bruzdami szczelinowymi oraz zalegającym w nich jeszcze śniegiem to właśnie Biały Jar.

Z pozoru bardzo bezpieczne miejsce. Nie wędrujemy tu bowiem po stromym szlaku. Jak na warunki górskie szlak jest niezwykle spacerowy. Zimą jednak ten szlak jest zamknięty ze względu na zagrożenie lawinowe.

Ma to swoje uzasadnienie tym bardziej dlatego, że w tym miejscu miały miejsce 3 duże lawiny, w tym ta z 20 marca 1968r., która spowodowała tragiczną śmierć 19 osób. Do dzisiaj uznaje się to zdarzenie za największą tragedię lawinową w Polsce.

Kocioł Białego Jaru.
Widoczne u góry żleby i bruzdy Białego Jaru.
Droga na Biały Jar.
Widok na żółty szlak z Kotła Białego Jaru.

W samym środku Kotła Białego Jaru widać liczne kamienie i głazy, naniesione tutaj wraz z deszczem i lawinami śnieżnymi. Dodatkowo nieustannie rozdrabniane wskutek działającej na nie erozji.

Kamienie w Kotle Białego Jaru.
W Kotle Białego Jaru.

Czarny szlak w stronę Kopy.


Żółty szlak zostawiliśmy już za sobą i udaliśmy się dalej czarnym szlakiem prowadzącym już na Kopę.

Czarny szlak w stronę Kopy.

Szlak jest wybrukowany i idzie się nim dość wygodnie. Jedynie to, że wcześniej schodziliśmy w stronę Kotła, a potem z kolei musieliśmy się wspinać wędrując tym czarnym szlakiem, było nieco mniej zadowalające. Tym bardziej dlatego, że mieliśmy za sobą już długi marsz.

Taki już jednak urok gór, że nie zawsze mamy taki szlak, jaki byśmy chcieli.

Szlak na kolej linową "Zbyszek" z Kotła Białego Jaru.

Po dotarciu na Kopę, szybko złapaliśmy kolejkę linową i byliśmy w drodze do Karpacza.

Aby miło zakończyć ten dzień, zajrzeliśmy jeszcze nad Dziki Wodospad, znajdujący się w pobliżu Dolnej stacji kolei linowej „Zbyszek”.

Wodospad przy Dolnej stacji kolei linowej "Zbyszek" w Karpaczu.
Dziki wodospad w Karpaczu.

Tyle wrażeń jednego dnia – 21.06.2019r.🙂.

Zapisz się na mój bezpłatny newsletter, by otrzymywać powiadomienia o najnowszych postach.

Skomentuj

Spodoba Ci się także

Cześć! Używam ciasteczek, by strona działała sprawnie. Więcej o tym w Polityce prywatności. Lubię ciastka, zgadzam się.