Arbatax – nie tylko Rocce rosse

przez Asia
162 wyświetleń

Spis treści.

Arbatax to kolejne miejsce odwiedzone przez nas w ramach wrześniowej wycieczki na Sardynię. Po przepięknych plażach południowo-wschodniego krańca wyspy, o których przeczytacie w poniższym wpisie, przenieśliśmy się następnie na środkową część wybrzeża, wybierając na wypoczynek właśnie Arbatax. 

Arbatax to niewielkie miasteczko leżące w gminie Tortoli na środkowo-wschodnim wybrzeżu Sardynii. Dawniej była to osada rybacka. Obecnie jest to natomiast spokojne miasteczko z kilkoma hotelami, w których możemy się zatrzymać i odpocząć w ramach naszego urlopu.

My zatrzymaliśmy się na kilka dni w kompleksie hotelowym Hotel Club Saraceno. Muszę przyznać, że w dobie pandemii hotel bardzo dobrze poradził sobie z nowymi zasadami przyjmowania gości, zwłaszcza w zakresie wydawania posiłków. Bardzo miło wspominamy nasz pobyt.

Miasto Arbatax słynie przede wszystkim z niezwykłych czerwonych skał zwanych Rocce rosse, które uznawane są za jeden z najciekawszych cudów natury na Sardynii. Nie są to jednak jedyne miejsce warte zobaczenia w tym miasteczku.

Cud natury, czyli Czerwone skały Arbatax (Rocce rosse).

Rocce rosse to bardzo ciekawy cud natury. Znajdują się niedaleko portu w Arbatax. Aby tu dotrzeć, trzeba przed portem skręcić w prawo na rozległy, szutrowo-pylasty parking, który jest póki co bezpłatny. 

Wyjątkowe Rocce rosse składają się ze skały zwanej porfirem. W dosłownym tłumaczeniu są to Czerwone skały, jednak w rzeczywistości są bardziej pomarańczowe. Z jednej strony przypominają wieże gotyckiej katedry, z drugiej zaś jest to bardziej monumentalna skalna ściana. Dzięki swojej pomarańczowej barwie świetnie wyróżniają się z otoczenia, jak również korespondują z barwą nieba i morza.

Co także ciekawe, mimo, że obok Rocce rosse znajduje się skalny, bardzo wysoki klif, nie jest on takiego samego koloru jak Czerwone skały. Same zaś Rocce rosse wybijają się na płaskiej przestrzeni wybrzeża w pewnej odległości od skalnego klifu. 

Co więcej, spoglądając obok gotyckiej skalnej katedry pod nogi, można zobaczyć, że dwie połacie czerwonych skał rozdziela wąski pas czarnych skał. Wygląda to niesamowicie – jakby płynęła tutaj niegdyś magma, która później zastygła tworząc czarny pas. Nie wiem, jakie jest pochodzenie tego czarnego skalnego pasa, ale przypatrywałam mu się długo i nie wygląda bynajmniej tak, jakby był dziełem człowieka. 

W Rocce rosse znajduje się także spore okno, na które możemy wejść po skalnej ścianie. To zresztą świetne miejsce na pamiątkowe zdjęcie. 

Idąc nieco dalej od głównych skał, ciągle jednak wzdłuż wybrzeża, dotrzemy do niewielkiego deptaku oraz kamiennych kopczyków. Skaliste wybrzeże znajdujące się nieco niżej od deptaku upodobali zaś sobie przede wszystkim wędkarze. 

Port i Cala Genovesi w Arbatax.

Będąc w pobliżu czerwonych skał Rocce rosse, warto zobaczyć także port o przemysłowym charakterze i niewielką marinę Cala Genovesi (przeznaczoną głównie na niewielkie łodzie rybackie). Oba te miejsca znajdują się niedaleko tych skał.

Rejsy po Zatoce Orosei. Droga SS 125 z Arbatax do Cala Gonone.

Przy Cala Genovesi możecie kupić wycieczkę w formie rejsu po Zatoce Orosei (Golfo di Orosei), który dostarczy Wam naprawdę niezapomnianych wrażeń. Większy wybór firm oferujących takie rejsy jest także przy głównej marinie miasteczka. 

Zatoka Orosei jest uważana za jedno z najpiękniejszych miejsc wyspy, co zdecydowanie mogę potwierdzić. Z Arbatax dopłyniecie m.in. do plaży Cala Goloritze (ze względu jednak na ochronę przyrody łódki nie dopływają do tej plaży), Cala Mariolu oraz innych plaż i jaskiń zatoki.

Rejsy z Arbatax nie obejmują jednak przepięknej jaskini Bue Marino. Jeśli więc chcecie ją zobaczyć, wybierzcie się w rejs z Cala Gonone. Jest to miasteczko znajdujące się po drugiej stronie zatoki, ok. 70 km od Arbatax. Niby niewiele, ale trzeba przejechać drogę stu zakrętów, czyli drogę SS 125. Jest ona niezwykle znana na Sardynii i uwielbiana zwłaszcza przez motocyklistów. Przyjeżdżają oni tutaj z całej wyspy, by zmierzyć się z licznymi górskimi zakrętami, przy okazji podziwiając bajeczne górskie widoki z drogi. 

Kawa i lody przy Cala Genovesi w Arbatax.

Wracając jednak jeszcze do okolicy portu w Arbatax, to w jego pobliżu znajdziecie także rzemieślniczą kawiarnio-lodziarnię Star Uno. Można w niej zjeść przepyszne lody czy napić się prawdziwej włoskiej kawy. Na marginesie wspomnę, że Sardyńczycy piją zwykle mocne espresso serwowane w malutkich filiżankach. Jeśli chcemy zaś zamówić większą kawę, trzeba zamówić Caffè Americano. 

Jeśli natomiast chodzi o znacznie chłodniejszą rozkosz dla podniebienia, to na Sardynii pokochałam lody o smaku pistacjowym. Mocno pistacjowe, z mnóstwem połówek pistacji. Przepyszne! Objadałam się więc nimi praktycznie w każdej napotkanej lodziarni, w tym oczywiście w tej w Arbatax w pobliżu mariny. Słodka chwilo trwaj! 😊

Przepiękna plaża San Gemiliano.

Piaszczysta Plaża San Gemiliano to moim zdaniem najpiękniejsza plaża w Arbatax. Uwielbiam takie miejsca, gdzie mamy nie tylko szeroką, piaszczystą plażę, która ciągnie się dodatkowo na kilka kilometrów, ale także góry, które ją otaczają. Plaża San Gemiliano w pełni spełniła, a nawet przewyższyła moje oczekiwania w stosunku do tego miejsca.

Jedynym, niewielkim mankamentem jest to, że nieco dalej od brzegu można zobaczyć pod wodą wodorosty. Chociaż może dla niektórych będzie to zaletą? 

Poza tym drobny piasek, łagodne zejście do morza, przypływające rybki do nóg, gdy stoimy nieco dłużej nieruchomo. Wydaje mi się, że te rybki nieco podskubują nasze nogi, gdy stoimy nieruchomo zbyt długo. Pewnie sprawdzają, czy jeszcze żyjemy😊.

My akurat plażowaliśmy na wydzielonym sporym odcinku plaży znajdującym się przed hotelem Hotel Club Saraceno. Plaża jest jednak na tyle rozległa, że absolutnie nie była nigdy zatłoczona. Rzekłabym nawet, że w II połowie września była wręcz dość wyludniona. W porównaniu zaś do drugiej plaży w Arbatax, czyli plaży Porto Frailis, plaża San Gemiliano była aż niezwykle wyludniona. 

Jeśli natomiast chcemy wybrać się do plaży San Gemiliano autem, to przy samej plaży, na końcu ulicy Via Parini, w pobliżu baru Chiosco Babilonia znajduje się bezpłatny, szutrowy parking. Stąd już tylko parę kroków i jesteśmy na tej cudownej plaży.

Plaża Porto Frailis.

W porównaniu natomiast z poprzednią plażą San Gemiliano, plaża Porto Frailis wypada zdecydowanie słabiej. Jest mniejsza i węższa, a dodatkowo część plaży należy do Hotelu La Bitta. Nie zobaczymy tu także gór, które widać z plaży San Gemiliano. Widok jest bowiem mocno ograniczony z jednej strony przez wzgórze z wieżą Torre di San Gemiliano, a z drugiej także przez inne wzgórza.

Parking przy plaży, a w zasadzie przy deptaku ciągnącym się obok plaży, jest płatny. Parkujemy w polach oznaczonych niebieskimi liniami.

Plaża jest także bardziej uczęszczana. Podejrzewam, że jest tak głównie ze względu na lokalizację plaży. Jest bowiem w centrum miasta, a ponadto blisko stąd do pobliskich knajp i restauracji. Znajdziecie tu także toalety i prysznic. 

W niektórych w nich, jak np. w Restauracji ThoLoi możemy spróbować dań z sardyńskim specjałem, czyli z suszoną ikrą zwaną bottarga. Ikra serwowana jest na przykład jako spaghetti. Mi akurat suszona ikra niespecjalnie przypadła do gustu (jest dla mnie zbyt słona), ale znam takich, którym ten sardyński specjał bardzo posmakował. Warto więc przekonać się o tym samemu.

Torre di San Gemiliano (Torre Saracena).

Średniowieczna wieża San Gemiliano, zwana także Wieżą Saracenów (Torre Saracena) znajduje się na niewielkim wzniesieniu między dwiema plażami – plażą San Gemiliano oraz główną miejską plażą – Porto Frailis. Wstęp na wieżę jest bezpłatny.

Najlepszą opcją dotarcia do wieży jest dojście pieszo, lub ewentualnie dojazd autem szutrową drogą. Trzeba jednak liczyć się z tym, że miejsce to nie jest wybitnie turystyczne, więc nie zdziwmy się, że w niektórych miejscach napotkamy porzucone śmieci. My wybraliśmy się tu na pieszo, tym bardziej, że z naszego hotelu mieliśmy do wieży niecałe pół kilometra. 

Wieża San Gemiliano stanowiła dawniej część systemu obserwacyjnego wybrzeża, składającego się łącznie ze 105 wież.

Została wybudowana z granitu w okresie dominacji hiszpańskiej na wyspie na początku XVII wieku. Wraz z pozostałymi wieżami stanowiła aż do połowy XIX wieku system obronny i ostrzegający przed atakami najeźdźców, przede wszystkim ze strony Saracenów.

Wysoka na ok. 12 m, szeroka na zaledwie 7 m mieści w sobie niewielkie środkowe pomieszczenie zwane kazamatą (Casamatta), w którym mógł stacjonować garnizon. Aby dostać się zaś na górny taras wieży, zwany placem armii (Piazza d’armi) trzeba było pokonać niegdyś drewniane, a dziś metalowe schody. Przechodzą zaś one przez otwór w sklepieniu dolnego pomieszczenia.

Na wieżę warto się wybrać przede wszystkim dla panoramicznego widoku, który się z niej rozpościera. Zobaczymy stąd nie tylko plażę San Gemiliano i okoliczne góry, ale także plażę Porto Frailis oraz zabudowania miasteczka Arbatax. Widok z wieży San Gemiliano rozciąga się na ponad 20 kilometrów. 

Podsumowując, Arbatax to spokojne miasteczko, idealne na wypoczynek z dala od zgiełku. Moje serce totalnie skradły plaża San Gemiliano oraz Rocce rosse. Pięknie tam jest!

Podobało się? Zainspirowałam?

Zostań proszę na dłużej - obserwuj mój profil na Facebooku. Będzie mi również bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad na blogu :-).

Skomentuj

Spodoba Ci się także

Cześć! Używam ciasteczek, by strona działała sprawnie. Więcej o tym w Polityce prywatności. Lubię ciastka, zgadzam się.

Zaglądaj częściej, polub bloga!