Spis treści.
Sirikari Gorge (znany również jako Tsichliano, choć ta nazwa rzadziej pojawia się w przewodnikach) położony jest w okolicach Kissamos na zachodniej Krecie. To jeden z tych mniej oczywistych wąwozów, o których nie czyta się na pierwszych stronach przewodników — my trafiliśmy na niego dzięki poleceniu jednego z Kreteńczyków.
Samo przejście wąwozu okazało się na tyle intensywne i rozgrzewające, że spontanicznie postanowiliśmy połączyć je z wejściem na Polyrinia. To był świetny sposób na domknięcie dnia i spojrzenie na okolicę z zupełnie innej perspektywy.
W samym wąwozie spotkaliśmy zaledwie kilka osób — może sześć przez cały odcinek — co pozwoliło w pełni nacieszyć się ciszą i krajobrazami. A tych zdecydowanie nie brakuje: surowe ściany skalne, ślady sezonowej wody i dziki charakter miejsca sprawiają, że Sirikari zostaje w pamięci na długo, zwłaszcza jeśli cenicie mniej uczęszczane szlaki.
Warto jedynie pamiętać, że początkowy odcinek szlaku prowadzi przez prywatne pastwiska, oddzielone ogrodzeniami. Po drodze napotkacie bramki — zamykane na sznurek lub drut — które należy zostawić dokładnie w takim stanie, w jakim były, aby pasące się kozy nie uciekły właścicielom.
To bardzo piękna trasa i jednocześnie znacznie mniej wymagająca pod względem trudności niż klasyczne kreteńskie wąwozy, takie jak Wąwóz Samaria czy Wąwóz Agia Irini. Jeśli ciekawią Cię także te bardziej znane przejścia, znajdziesz ich opisy w osobnych wpisach na blogu — linki prowadzą bezpośrednio do odpowiednich artykułów.
-
Wąwóz Samaria to jeden z hitów Krety. Faktycznie, jest tu pięknie, a samo przejście trasy nie jest bardzo trudne. Gorzej z organizacją wyjazdu, gdy chcesz się tu wybrać własnym autem. We wpisie znajdziesz praktyczne porady, jak zaplanować taką wycieczkę na własną rękę, a także opis całego szlaku wraz ze zdjęciami.
-
Są miejsca, które zaskakują już od pierwszych kroków — i takie, które zostają w pamięci na lata. Wąwóz Agia Irini należy do obu tych kategorii. Mniej znany niż słynna Samaria, zachwyca ciszą, zielenią i dzikim krajobrazem. Jak wygląda przejście szlaku i czy warto tu przyjechać? Zabieramy Cię na jedną z najpiękniejszych wędrówek na Krecie.
Długość szlaku Sirikari-Polirinia.
Cały szlak Sirikari-Polirinia w tę i z powrotem to ok. 16 km. Szacuje się czas przejścia samego wąwozu (bez wejścia na Polirinię) na 3 godz. (my pokonaliśmy wąwóz w drodze powrotnej w 1,5 godziny, ale robiliśmy już mniej zdjęć i nie robiliśmy przystanków).
Przy wyjściu z wąwozu znajduje się mapa z wytyczonym szlakiem i różnicami wysokości.
Wąwóz Sirikari na Krecie - informacje praktyczne.
- wejście znajduje się przy malowniczym kościółku w Sirikari widocznym z drogi (tu uwaga, na jednej stronie angielskojęzycznej była informacja, że jest to kościół Ekklisia Agios Konstantinos (Church of Saint Konstantinos), ale Google oznacza to jako kościół, przy którym nie ma wejścia do wąwozu, czyli taki:
Jeśli trafiliście pod ten kościółek tak jak my, możecie być niemal pewni, że… to nie jego mieliście szukać.
Jadąc samochodem w kierunku Sirikari Gorge, najlepiej kierować się bezpośrednio na miejscowość Sirikari i wypatrywać bardzo charakterystycznego, zadbanego kościółka. Jadąc od strony Kissamos, znajduje się on po prawej stronie drogi i naprawdę trudno go przeoczyć — wyróżnia się już z daleka.
Jak wygląda parking pod właściwym kościółkiem, pokazuję poniżej. Niestety nie mam zdjęcia samej świątyni, ale uwierzcie: gdy będziecie na miejscu, od razu będziecie wiedzieć, że to ten właściwy punkt startowy.
Samo wejście do Sirikari Gorge znajduje się praktycznie naprzeciwko parkingu i kościółka. Jest dość niepozorne — oznaczone wysłużonymi tablicami, które łatwo przeoczyć. Nie ma tu tej „tablicowej” czytelności, do której przyzwyczaiły nas Tatry czy Karkonosze, więc warto zachować czujność już od samego początku.
Wstęp do wąwozu jest bezpłatny, ale wejście — podobnie jak wcześniejsze odcinki trasy — prowadzi przez teren wykorzystywany jako pastwisko. Szlak zamykany jest więc „po pastwiskowemu”: drutem lub sznurkiem, który koniecznie trzeba za sobą zamknąć, aby zwierzęta nie wydostały się na zewnątrz.
Na trasę warto dobrze się przygotować. Nakrycie głowy chroniące przed słońcem i duże zapasy wody są absolutnie niezbędne — cienia jest niewiele, a na całym szlaku nie ma żadnego miejsca, w którym można uzupełnić wodę. Nie znajdziecie tu źródełek, jak w Samaria Gorge. Najbliższe miejsce, gdzie da się kupić wodę, to tawerna pod Polyrinia. My wędrowaliśmy na początku września i choć mamy górskie doświadczenie, jeszcze nigdy nie zeszło nam tyle wody, co podczas przejść kreteńskimi wąwozami.
Zdecydowanie polecam także buty trekkingowe — nie muszą być wysokie, lekkie, letnie modele w zupełności wystarczą. Miejscami na szlaku leżą drobne kamyczki, na których łatwo się poślizgnąć, szczególnie na początkowym odcinku prowadzącym w dół przez zagajnik orzechów laskowych.
Jak wygląda szlak w wąwozie Sirikari na Krecie?
Na trasie można natknąć się na oznaczenia w postaci zielonego kwadratu na białym tle. To jedyny czytelny punkt odniesienia i bardzo pomocna wskazówka pozwalająca upewnić się, że idziemy właściwą drogą. Poza tym szlak nie jest oznakowany w żaden inny sposób — nie ma tu klasycznych znaków malowanych na drzewach ani skałach, do jakich przywykliśmy w polskich górach. Tym bardziej warto zachować czujność i co jakiś czas wypatrywać wspomnianych symboli.
Po drodze niemal na pewno natkniemy się na pasące się kozy — szlak prowadzi bowiem przez teren wykorzystywany jako pastwiska. To zupełnie naturalny element tej trasy i część jej lokalnego kolorytu, dlatego warto zachować spokój, nie płoszyć zwierząt i pamiętać o zamykaniu za sobą wszystkich bramek.
Po minięciu mniej więcej trzech bramek — wejściowej i jeszcze dwóch po drodze — wychodzi się na coś w rodzaju polnej drogi. W tym miejscu łatwo o chwilę zawahania, bo szlak nie jest oczywisty. Kieruj się w prawo, w stronę starego budynku gospodarczego. Tak, to właściwy kierunek — trasa prowadzi dosłownie przez podwórze, a nawet obok (a właściwie przez) prowizoryczny kurnik. Choć może to brzmieć nieco absurdalnie, właśnie tędy przebiega dalszy przebieg szlaku.
Poniżej krótkie nagranie ze szlaku z blogowego kanału na YouTube.
Tuż przed wyjściem z wąwozu natrafimy jeszcze na wodopój dla pasących się kóz oraz kolejną bramkę, którą — jak wszystkie poprzednie — należy koniecznie zamknąć za sobą.
Asfaltowa droga do Polirinii.
Po wyjściu z wąwozu zaczyna się dość męczące podejście w kierunku Polirinii.
Trasa prowadzi nieustannie pod górę i niemal w całości pozbawiona jest cienia. Choć nachylenie nie jest bardzo strome, palące słońce robi swoje — nam upał dał się tu mocno we znaki i wyraźnie spowolnił tempo marszu.
W drodze na Polyrinia krajobraz stopniowo się otwiera, odsłaniając charakterystyczne wzgórza obsadzone drzewkami oliwnymi. Uformowane tarasowo zbocza, z regularnie rozstawionymi oliwkami, układały się w kształty przypominające niewielkie piramidy — tylko w bardzo greckim wydaniu. To jeden z tych widoków, które na chwilę odwracają uwagę od zmęczenia i przypominają, że jesteśmy w samym sercu śródziemnomorskiego krajobrazu.
Tuż pod Polyrinia trafiamy na niepozorną tawernę z efektowną, zieloną ścianą porośniętą roślinami, prowadzoną przez starszego Greka. Ceny są bardzo przystępne — momentami nawet niższe niż w Kissamos — a jedzenie naprawdę smaczne. Co jednak najważniejsze po wyjściu z wąwozu: można tu uzupełnić zapasy wody przed dalszą wędrówką. I chyba nigdy wcześniej woda nie smakowała nam tak dobrze, jak właśnie w tym miejscu.
Na wzgórzu Polirinia.
Na wzgórzu wznoszącym się na wysokość około 420 m n.p.m. znajdują się ruiny antycznej Polyrinia. Miasto zostało założone w XI wieku p.n.e. przez Achajów i do dziś zachowały się tu fragmenty murów obronnych oraz fundamenty świątyni poświęconej Artemidzie Diktyna.
Najbardziej przyciągającym wzrok obiektem na wzgórzu jest kamienny kościółek Agioi Pateres (Świętych Ojców), wzniesiony pod koniec XIX wieku. Jego ściany skrywają antyczne inskrypcje, a we wnętrzu można dostrzec pozostałości dawnego, pogańskiego ołtarza — niezwykłe połączenie historii starożytnej i chrześcijańskiej w jednym miejscu.
U podnóża wzgórza zachowały się także ruiny antycznej nekropolii, przypominające o znaczeniu, jakie Polirynia miała w czasach swojej świetności. Całość dopełniają rozległe widoki — z góry można nacieszyć się panoramą wybrzeża oraz błękitem Morza Kreteńskiego, które pięknie kontrastują z surowym, kamiennym krajobrazem tego miejsca.
Grecki cmentarz na wzgórzu Polirinia.
Na wzgórzu, obok ruin starożytnej Polyrinia i kamiennego kościółka Agioi Pateres, znajduje się także niewielki grecki cmentarz. Skromny i cichy, doskonale wpisuje się w surowy krajobraz miejsca, dodając mu jeszcze jedną, bardzo autentyczną warstwę — przypomnienie, że historia Polirinii to nie tylko odległa starożytność, ale także ciągłość ludzkiej obecności aż po współczesność.
Groby wykonane są z białego marmuru, pozyskiwanego z okolicznych gór. Na każdym nagrobku ustawiona jest niewielka, często zamykana kapliczka. W jej wnętrzu można dostrzec fotografię zmarłego lub drobne przedmioty, które należały do niego za życia. Niekiedy są to rzeczy symboliczne — nawiązujące do zawodu, pasji lub codziennych zajęć danej osoby. Te skromne detale nadają cmentarzowi bardzo osobisty, poruszający charakter i sprawiają, że miejsce to zapada w pamięć na długo.
Sklepik z produktami z drewna oliwnego.
Schodząc ze wzgórza Polyrinia, warto zajrzeć do niewielkiego sklepiku z ręcznie wykonanymi wyrobami z drewna oliwnego. Można tu kupić m.in. drewniane wisiorki, charakterystyczne sówki (z mniejszą sówką ukrytą w środku) czy — nasz absolutny hit przywieziony z Krety — drewniane podstawki na jajka sadzone.
Sympatyczny Grek, który prowadzi to miejsce, z pewnością będzie chciał zamienić kilka słów, a bardzo możliwe, że poczęstuje Was także kieliszkiem ouzo — ot, miły akcent na zakończenie wędrówki.
Trasę tę przeszliśmy na początku września 2019 roku i z czystym sumieniem możemy ją polecić. Spośród wszystkich wąwozów, które odwiedziliśmy na Krecie, był to najłatwiejszy i najmniej wymagający wariant, a przy tym niezwykle satysfakcjonujący krajobrazowo.
Jeśli macie ochotę na więcej takich miejsc, zajrzyjcie także do wpisów o Samaria Gorge oraz Agia Irini Gorge — to już zupełnie inna skala wąwozowych wrażeń.
-
Wąwóz Samaria to jeden z hitów Krety. Faktycznie, jest tu pięknie, a samo przejście trasy nie jest bardzo trudne. Gorzej z organizacją wyjazdu, gdy chcesz się tu wybrać własnym autem. We wpisie znajdziesz praktyczne porady, jak zaplanować taką wycieczkę na własną rękę, a także opis całego szlaku wraz ze zdjęciami.
-
Są miejsca, które zaskakują już od pierwszych kroków — i takie, które zostają w pamięci na lata. Wąwóz Agia Irini należy do obu tych kategorii. Mniej znany niż słynna Samaria, zachwyca ciszą, zielenią i dzikim krajobrazem. Jak wygląda przejście szlaku i czy warto tu przyjechać? Zabieramy Cię na jedną z najpiękniejszych wędrówek na Krecie.


Podobało się? Zainspirowałam?
Zostań proszę na dłużej - obserwuj mój profil na Facebooku. Będzie mi również bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad na blogu :-).


2 komentarze
Dzięki Waszym podpowiedziom przeszłam dziś ten wąwóz. Bardzo dziękuję???? Rzeczywiście nie jest ani tak trudny ani tak spektakularny jak np. Samaria, ale uważam to za zalety. Na szlaku spotkałam 4 osoby. Spokój i niezakłócony kontakt z przyrodą. Po prostu piękny spacer zakończony lunchem w tawernie w Polirinia. Cudowne jedzenie i widok tylko dla nas. Mega ????
Bardzo się cieszę, że pomogliśmy i że się tak podobało :-). Rzeczywiście szlak ma swój niezaprzeczalny urok ze względu na małe natężenie ruchu, spokój i przyrodę. Lunch w tawernie i starszego kelnera, chyba właściciela, pamiętamy do dziś i mamy nadzieję, że nadal można go tam spotkać :-). Zapraszamy do polubienia naszego bloga.