Wycieczka autem do Wąwozu Samaria

przez Asia

Spis treści.

Wąwozie Samaria (Samaria Gorge) słyszał już chyba każdy podróżnik udający się na Kretę. Nic w tym dziwnego, wszak jest to najdłuższy wąwóz w Europie i do tego olśniewająco piękny.

Jest to zatem niewątpliwie jeden ze znanych must see na Krecie. Znajduje się w paśmie górskim Gór Białych (Lefka Ori, zwane na Krecie także Madares).

O Wąwozie Samaria mówi się wręcz, że jest on dla geologów tym, czym dla historyków sztuki Partenon. Wąwóz stanowi ponadto schronienie dla rzadkich gatunków roślin, które dobrze radzą sobie z suszą i ekstremalnymi kreteńskimi temperaturami. A jeśli jeszcze dodamy, że początkowe widoki przypominają nieco alpejskie krajobrazy… to jesteśmy już w trekkingowym raju. 

Wąwóz Samaria - czy poradzisz sobie z 16 km marszu?

Samaria to jednak miejsce dedykowane bardziej tym, którzy są w stanie przejść te 16 km (sam wąwóz liczy 13 km plus 3 km do wybrzeża, skąd odpływają promy) na piechotę i to nie zawsze po płaskim terenie. Czyli takim bardziej aktywnym piechurom.

Nie będę też straszyć, że jest tak niewiarygodnie ciężko i wymagająco pod względem kondycyjnym i że mało kto poradzi sobie z tą trasą. Trzeba mieć jednak świadomość, że ścieżka biegnie niekiedy po nierównym terenie, a w kilku miejscach trzeba przejść przez strumyk. Zwykle przechodzi się wówczas po kładkach, które trochę się kołyszą pod naszym ciężarem, a w jednym miejscu przez kamienie.

W większości jednak poruszamy się w dół, więc jeśli chodzi o wspinaczkę, to, o ile nie zaczniesz trasy tam, gdzie większość ją kończy (czyli w Ayia (Agia) Roumeli), to sama wędrówka nie jest bardzo wymagająca kondycyjnie. Można więc pokonać tę trasę wolniej lub szybciej, ale dać radę.

Wejścia do wąwozu Samaria.

Na szlak można też wejść wejściem od strony Agia Roumeli, ale wtedy idziemy pod górkę i to już opcja dla większych zapaleńców górskich (zwłaszcza końcowy odcinek mocno dałby się kość).

Można też wybrać uproszczoną i znacznie krótszą wersję (nie zobaczymy wówczas całego wąwozu, lecz jedynie mocno okrojoną wersję). Wejście do wąwozu jest wówczas od strony Agia Roumeli (czyli naszym wyjściem). Przechodzimy wówczas jakieś 2 km do „Żelaznych wrot”, czyli miejsca, gdzie wąwóz jest najwęższy. Wracamy tą samą drogą do miejsca, gdzie weszliśmy do wąwozu.

Jak zaplanować dojazd do wąwozu Samaria i powrót z wąwozu we własnym zakresie.

Wybierając się do wąwozu, trzeba zaplanować dojazd i powrót, bo jeśli wybierzemy się własnym lub wynajętym autem, to najprawdopodobniej wychodząc z wąwozu nie znajdziemy się na parkingu, gdzie zostawiliśmy nasz pojazd.

Na tym polega m.in. specyfika tego wąwozu – wchodzimy jednym wejściem, wychodzimy drugim, w dodatku trzeba dojść do praktycznie odciętego od świata miasteczka Agia Roumeli (dotarcie do miasteczka jest możliwe tylko drogą morską lub przez wąwóz). No właśnie, i co potem? A do samochodu zostawionym na parkingu trzeba przecież jakoś wrócić.

Nasz plan wycieczki do Wąwozu Samaria.

  • wyjazd autem z Kissamos do Omalos (parking koło restauracji Xyloskalo),
  • wejście do wąwozu wejściem niedaleko parkingu przy Xyloskalo,
  • przejście wąwozu – 13 km,
  • wyjście wyjściem od strony Agia Roumeli,
  • przejście 3 km od wyjścia do kasy biletowej przewoźnika Anendyk, gdzie kupiliśmy bilet na prom z Agia Roumeli do Sougia,
  • w oczekiwaniu na prom zjedliśmy obiad i skorzystaliśmy z plaży,
  • przepłynęliśmy promem do Sougia,
  • wsiedliśmy w autobus z Sougia (publiczny z KTEL), który dowiózł nas na sam parking przy Xyloskalo,
  • następnie wróciliśmy autem do Kissamos.
O samym Kissamos, z którego ruszyliśmy na podbój wąwozu Samaria, przeczytasz w poniższym poście.

Sami Grecy raczej nie polecają wyjazdu samochodem i radzą turystom wyjazd autobusem. Prawdę mówiąc, pewien Grek, z którym o tym rozmawialiśmy, złapał się prawie za głowę, kiedy usłyszał, że chcemy tam pojechać sami.

Dla nas jednak wyprawa autobusem wymagałaby dojazdu do Chanii (1.5 godz. z Kissamos), a następnie przesiadki w Chanii na autobus do Samarii. Powrót byłby też niepotrzebnie wydłużony o trasę do Chanii i z Chanii do Kissamos. Jeśli dodać do tego prom z Agia Roumeli do Sougia, co i tak musieliśmy „zaliczyć” w ramach wyjazdu nawet autem, to tak naprawdę musielibyśmy wyruszyć jeszcze wcześniej, a wrócilibyśmy do Kissamos chyba koło północy.

Cenimy niezależność i nie boimy się warunków letnich w górach, dlatego odważyliśmy się na wyjazd wynajętym autem, ze względu przede wszystkim na większy komfort i dużą oszczędność czasu. Droga do wąwozu Samaria jest aktualnie asfaltowa i w bardzo dobrym stanie. Jedyna trudność dojazdu jest taka, że są to drogi kręte, górzyste, jak zresztą przystało na zachodnią część Krety :-).

Dostępność wąwozu dla zwiedzających - w jakich miesiącach i godzinach można go zwiedzać?

Sam wąwóz znajduje się na terenie Parku Narodowego Samaria. Jest otwarty dla zwiedzających od 01.05. do 15.10., od godz. 7:00 do godz. 16:00. Tutaj znajdziesz więcej informacji o samym Parku.

Godziny mogą wydawać się dość krótkie, ale jest to spowodowane tym, że nie można zostawać na noc w wąwozie i pracownicy Parku Narodowego skrupulatnie liczą liczbę wchodzących i wychodzących z wąwozu. Tu ważna uwaga – należy zachować bilet wstępu, bo okazujemy go przy wyjściu z wąwozu.

Na szlak najlepiej wybrać się rano, gdyż jeśli pojawimy się przy wejściu po godz. 15:00, to będziemy mogli przejść jedynie jakieś 2 km wąwozu.

Wąwóz jest częścią Parku Narodowego i nie można zostać w nim na noc. Przed zmrokiem strażnicy parku proszą odwiedzających to miejsce o opuszczenie wąwozu.

Park Narodowy otaczający wąwóz stanowi rezerwat dla kreteńskiego koziorożca kri-kri i w kilku miejscach były informacje uczulające turystów na to, by nie karmili tych zwierząt. Wydaje mi się jednak, że spotkanie go w wąwozie, przy takiej ilości turystów, jest dość mało prawdopodobne. 

Bilety i mapki wąwozu Samaria.

Bilet do wąwozu bez problemu kupisz w kasie przy wejściu. We wrześniu 2019r. bilet normalny kosztował 5 €.

Poniżej znajdziesz mapki z wąwozu oraz z biletu – z oznaczeniami toalet oraz punktów dostępu do wody.

Co zabrać ze sobą na wędrówkę po wąwozie?

Rzeczy niezbędne.

Jeśli chodzi o przygotowanie do wędrówki, to polecam przede wszystkim buty trekkingowe (na stronie Parku znalazłam informację, że najlepiej, gdyby były to buty za kostkę, ale jeśli ktoś nie ma problemów z kostkami, to w zupełności krótsze buty trekkingowe, z solidną, grubszą podeszwą – wystarczą).

Niektórzy szli w trampkach czy adidasach, ale wydaje mi się, że zwłaszcza idąc w dół, gdzie mamy często luźne kamyczki na szlaku, przydadzą się buty z mocniejszą i nie taką gładką podeszwą. My mieliśmy letnie trekkingówki, a i tak w kilku miejscach trochę przejechaliśmy butem po kamieniach. Na szczęście dzięki podeszwie udało się nam zatrzymać bez żadnej kontuzji.

Dodatkowo weź ze sobą nakrycie głowy, zwłaszcza w miesiącach letnich oraz krem do opalania (lub nasmaruj się nim przed wyjazdem). Jeśli masz skórę wrażliwą na słońce, to zdecydowanie weź krem ze sobą. Przez jakiś czas idziemy przez las i słońce nie będzie nas grzało, ale są też odcinki, gdzie idziemy w pełnym słońcu i można się zdziwić po powrocie z wąwozu, że się wyhodowało raczka na skórze.

Do tego prowiant – ile kto potrzebuje. Po drodze nie znajdziesz żadnych sklepów ani schronisk. Jedyne jedzenie będzie przy wejściu do wąwozu (niewielki bar) i kawałek za wyjściem z wąwozu (stoiska z miodami, niewielkie stoisko z koktajlami) oraz w Agia Roumeli (tu już normalne tawerny).

Rzeczy opcjonalne, ale bardzo przydatne w czasie wycieczki do wąwozu Samaria.

Myślę, że dobrym pomysłem będzie zabranie ze sobą chusteczek antybakteryjnych lub żelu antybakteryjnego, bo toalety w wąwozach to praktycznie jedynie dziura w ziemi. Woda jest, ale nie licz na mydło czy inne luksusy.

Co do wody… są na trasie miejsca, gdzie można nabrać sobie wody z takich jakby źródełek. Jest ona podobno zdatna do picia, więc jeśli ktoś nie chce taszczyć ze sobą wody, może z tego skorzystać, wystarczy mieć ze sobą pustą butelkę.

My jednak mieliśmy własną wodę, bo jakoś nie do końca ufam takiej wodzie ze źródełek.

Po dotarciu do Agia Roumeli możesz skorzystać z kąpieli w morzu, co jest zresztą świetną sprawą w upalne dni. Plaża jest tam żwirowa, z czarnymi kamyczkami, dlatego dobrze mieć ze sobą buty do wody, bo będzie wam wygodniej wchodzić do wody po tych kamykach. Można też wynająć leżak przy plaży lub posiedzieć po prostu na plaży.

Przy plaży jest też prysznic, więc można się potem opłukać z kamyczków, które zresztą bardzo przyklejają się do ciała.

Nasza wycieczka do wąwozu Samaria z Kissamos.

Do wąwozu wyruszyliśmy praktycznie skoro świt, bo musieliśmy do niego dojechać niecałe 1.5 godz. Pod koniec wspinaliśmy się samochodem po krętych ulicach w górach. Na szczęście droga dojazdowa jest całkowicie asfaltowa i w bardzo dobrym stanie, więc tutaj nie ma się czego obawiać. Trzeba tylko pamiętać, by samochód miał trochę mocy silnika, żeby był w stanie poruszać się w górskich warunkach.

Okazało się, że wyjazd bladym świtem był świetnym pomysłem, bo na parkingu było jeszcze sporo miejsc i nie mieliśmy też presji czasu, że nie zdążymy na ostatni prom z Agia Roumeli do Sougia, który odpływał o 17:30.

Wchodząc do wąwozu wejściem przy parkingu niedaleko restauracji Xyloskalo w Omalos (sama restauracja znajduje się trochę nad parkingiem, trzeba podejść pod górkę), wyjdziemy z wąwozu wyjściem przez miejscowością Agia Roumeli po przejściu tych 13 km samego wąwozu. Piszę, że jest to przed Agia Roumeli, bo z samego wyjścia z wąwozu do początków miejscowości jest jeszcze jakieś 2 km, a 3 km do samego wybrzeża, skąd odpływa prom.

Można dojść do Agia Roumeli te 3 km piechotą po wybrukowanej drodze lub skorzystać z busika, który podwiezie Cię ten kawałek za dodatkowe kilka €. Nie jestem pewna, gdzie ten busik wysadza ludzi – na początku Agia Roumeli, czy przy samym wybrzeżu. Nie skorzystaliśmy bowiem z tej opcji i przeszliśmy tę trasę do końca na piechotę.

Anendyk i Nenkritis - czyli operatorzy promów z Agia Roumeli.

Po dotarciu na parking przy Xyloskalo, może się zdarzyć, że ktoś do Ciebie podejdzie i będzie mówił, żebyś kupił bilet na prom w kasie w budynku przy parkingu. Ale uwaga, tam sprzedają tylko bilety Nenkritis. To nie jest ogólnopaństwowy przewoźnik, więc jakość obsługi może się dramatycznie różnić od tej oferowanej przez Anendyk. Zwracam na to uwagę, gdyż chcą oni zachęcić nieznacznie niższą ceną biletu i tak naprawdę żerują na niewiedzy turystów, którzy mogą nie wiedzieć, że w Agia Roumeli mogą kupić bilet na prom Anendyk. Nierozeznany turysta kupi bilet w Nenkritis, bo będzie myślał, że jest to właściwy przewoźnik. A jeśli w dodatku powiedzą, że potem może już nie być biletów, to wiadomo, że trzeba kupić bilet właśnie tutaj i teraz!

„Promy”, czy może bardziej łódki tej firmy są zdecydowanie mniejsze niż Anendyka i dodatkowo wiele osób skarżyło się w Internecie, że Nenkritis ich wystawił i nie było żadnego promu na tę godzinę, na którą mieli przecież wykupiony bilet. Musieli załatwiać sobie nieplanowany nocleg w miasteczku i wracali dopiero kolejnego dnia. Dodatkowo, łodzie Nenkritisa nie odpływają z tego samego miejsca, co Anendyka, czyli przy centrum miejscowości, lecz z zachodniej części miasteczka. Jeśli ktoś jest żądny przygód, to może się skusić na tę firmę, ale warto najpierw mieć cały ogląd sytuacji. Po przeczytaniu wpisów na ich stronie FB, nie zdecydowałabym się na tę firmę.

Wchodzimy do wąwozu Samaria.

Na początku mamy mocną rozgrzewkę naszych kolan i stawów, bo będziemy musieli przejść jakieś pół godziny ciągle w dół z wysokości 1200 m n.p.m. i niestety trzeba będzie czasami mocno hamować nasze ciała. Do wąwozu schodzimy po tzw. xyloskalo, czyli drewnianych  schodach prowadzących w dół z południowego krańca równiny Omalos. W całym wąwozie Samaria, a już szczególnie tutaj, świetnie sprawdzą się buty trekkingowe, aby uniknąć ewentualnego poślizgnięcia się na kamyczkach i żwirku.

Po drodze spotkaliśmy m.in. osiołka, który pomoże turystom w razie kontuzji na szlaku.

Ścieżka prowadząca przez strumień płynący dnem wąwozu.

Po przejściu chyba najbardziej uciążliwego dla nóg odcinka, docieramy dalej do szlaku, który jest już bardziej płaski, a następnie do płytkiego już o tej porze strumienia, który pokonujemy po kamieniach.

Szlak staje się później nieco bardziej różnorodny. Nadal jednak towarzyszy nam przepiękna przyroda.

Ścieżki przez las i przez dalszą część strumienia.

Następnie idziemy równą ścieżką. Wygląda to niemal tak, jakbyśmy wędrowali zwykłym lasem, gdyby nie to, że po lewej stronie jest mocny spadek ze zbocza.

Dalej natomiast schodzimy w stronę bardziej kamienistej ścieżki, która wytyczona została dnem strumienia, o tej porze roku już całkiem wyschniętego.

W tym miejscu przyda się nakrycie głowy, bo słońce grzeje tu niemiłosiernie.

Miejsca na odpoczynek w wąwozie Samaria.

Na trasie znajduje się kilka miejsc przeznaczonych na odpoczynek. Zawsze możesz także przystanąć gdzieś z boku w szerszym miejscu na szlaku – tak, aby nie blokować pozostałych.

Tymczasem docieramy do jednego z kilku przystanków, gdzie możemy uzupełnić zapasy wody, skorzystać z toalety i chwilę odpocząć. Jeszcze tylko przejdziemy przez urokliwy mostek…

… i jesteśmy. Mając takie widoki można i nawet trzeba nieco dłużej odsapnąć:-).

Dalsza część szlaku (wioska Samaria) i wędrówka dnem strumienia.

Wyruszamy w dalszą drogę. Po drodze mijamy pozostałości po starej wiosce Samaria, która została opuszczona przez jej mieszkańców w 1965r.

Później zaś znowu robi się coraz bardziej kamieniście. Cieszymy się, że mamy wygodne buty. Nie zbaczamy też ze szlaku wytyczonego przez strumień.

Po drodze przechodzimy kilka razy przez strumień drewnianą kładką. Jest trochę emocji, bo niektóre kładki się chwieją.

Żelazne Wrota - najwęższe miejsce wąwozu.

W końcu docieramy do najwęższego miejsca wąwozu, zwanego Żelaznymi Wrotami lub po grecku Sidheresportes. Wąwóz ma tutaj zaledwie 3 m szerokości i aż niemal 300 m wysokości. Idziemy pomostem, pod którym płynie górski strumień. Wspaniałe przeżycie.

Wąwóz Samaria - najwęższe miejsce.

A jak się przechodzi po takich drewnianych kładkach nad strumieniem? Fantastycznie! Nie ma się czego obawiać, choć sama kładka trochę się chwieje pod stopami. Poniżej znajdziesz krótkie nagranie z przejścia Żelaznych Wrot.

Ścieżka biegnie dalej dość łagodnie. Można czasami spotkać pracowników Parku Narodowego.

Dotarliśmy do końca wąwozu. Jeszcze tylko pokazujemy strażnikowi nasz bilet i wychodzimy.

Po wyjściu z wąwozu musisz przejść jeszcze 2 km do wioski Agia Roumeli lub skorzystać z busa, który przewiezie Cię do tej miejscowości za kilka €. Droga jest wybrukowana i jeśli tylko zostało Ci trochę siły po przejściu wąwozu, to na pewno ją przejdziesz.

Agia Roumeli - stąd odpływa prom m.in do Sougii.

Po dotarciu do wioski, radzę kupić od razu bilet na prom w kasie biletowej Anendyk, która znajduje się w bocznej uliczce niedaleko miejsca, gdzie cumują promy. Mniej więcej tutaj. Przy okazji dodam, że biletu nie trzeba i nawet nie można kupić online, o ile nie chcemy przewieźć promem także samochodu 🙂 , co jest tutaj niemożliwe, bo auto zostało gdzieś na początku wąwozu.

Zabudowania Agia Roumeli to niskie białe domki z niebieskimi okiennicami. Pięknie to wygląda zwłaszcza z morza.

Prom Anendyk do Sougii.

Pełny rozkład promów znajdziesz tutaj. My płynęliśmy we wrześniu, więc ostatni prom do Sougii odpływał o 17:30. Normalny bilet kosztował nas 11 €/os.

Zaopatrzeni w bilety poszliśmy do tawerny na obiad. Tutaj niestety nie mamy dobrych wspomnień, bo odczuliśmy naszym zmysłem smaku, że kucharz pokochał sól dozgonną miłością, czego nie można powiedzieć o nas.

Przed wypłynięciem mogliśmy jeszcze odpocząć na plaży. Mieliśmy bowiem jeszcze jakieś 2 godziny do wykorzystania do czasu odpłynięcia promem.

Plaża w Agia Roumeli jest żwirowa, czyli zupełnie inna niż te piaszczyste, do których przyzwyczailiśmy się na zachodniej Krecie. Można tu wypożyczyć leżaki, są bary, prysznic i przebieralnia. Warto zabrać buty do wody. Chodzenie po tym żwirku bosą stopą nie należało do moich najprzyjemniejszych życiowych doświadczeń. 

Wsiadamy na prom do Sougii.

Czas wsiadać na prom. Mieliśmy lekkie opóźnienie w wypłynięciu w stosunku do rozkładu jazdy (no właśnie, jazdy w przypadku promu?). Na szczęście wiedzieliśmy, że autobus będzie na nas czekał w Sougii, bo mieliśmy kupione już zawczasu bilety.

Wejście na prom Anendyk w Agia Roumeli.

Mimo, że miejsca do siedzenia jest naprawdę bardzo dużo, bo i na niższym i wyższym pokładzie, niektórzy kładą się na własnych karimatach i odpoczywają na leżąco po trudach wędrówki.

Promem płyniemy jakieś 40 min. podziwiając po drodze przepiękne wybrzeże południowej Krety.

Widać już Sougię. Co prawda widok nie jest taki malowniczy, jak w przypadku Agia Roumeli, ale wioska jest bardzo ładnie położona – w otoczeniu wzgórz.

Sougia - stąd odjeżdżają autobusy m.in. do Omalos.

W końcu przypływamy do miejscowości Sougia. Więcej o Sougii, a zwłaszcza znajdującej się w niej plaży, przeczytasz w poniższym poście.

Twój autobus do Chanii albo na parking w Omalos nie odjedzie bez Ciebie. Muszę przyznać, że organizacja odwożenia turystów jest tu świetna. Autobus odjeżdża bowiem dopiero po przypłynięciu promu do Sougii.

Kierujesz się od razu do autobusu sieci publicznej KTEL, który stoi już przy wybrzeżu i czeka na Ciebie. Pamiętaj, że w sezonie będzie tu więcej autobusów (niekoniecznie KTEL-a), dlatego czytaj oznaczenia autobusów i kieruj się w stronę zielonych autobusów.

Autobusem KTEL z powrotem do Omalos (Xyloskalo).

Ważna rzecz: o ile nie musisz kupować biletu na prom online, to na autobus KTEL zdecydowanie polecam kupić bilet z jakimś wyprzedzeniem online. Można to zrobić tutaj (wybieramy Sougia i Omalos i datę). Jeśli KTEL wie, ile osób będzie wracało w danym czasie, podstawi nawet dodatkowy autobus, żeby wszystkich zabrać. Jeśli natomiast będziesz chciał kupić bilet u kierowcy, może się okazać, że nie będzie już miejsc w autobusie. Nie testowaliśmy akurat takiej opcji, ale muszę powiedzieć, że oba autobusy były pełne i większość ludzi miało kupiony wcześniej bilet. Bilet na autobus trzeba mieć wydrukowany i okazuje się go przy wsiadaniu do autobusu.

Autobusem na parking pod Xyloskalo jedziemy jakąś godzinę. Autobus wspina się cierpliwie po górskiej drodze. Zmęczeni po całym dniu cieszymy się, że nie musimy już iść na własnych nogach 🙂 .

Kiedy docieramy już na parking pod Xyloskalo, dzień powoli chyli się ku końcowi. Trzeba się śpieszyć, bo zostało niewiele czasu, póki słońce całkiem zajdzie. Po drodze minęliśmy całe stado kóz kri-kri, które rozlokowało się na jednym pasie ruchu, nic sobie nie robiąc z tego, że mijają je samochody wracające wieczorem z wąwozu. Zwierzęta podziwiały piękny wrześniowy księżyc, który na Krecie wydaje się świecić zdecydowanie mocniej i jaśniej.

Żałuję, że nie mam takiego zdjęcia… kozy na tle księżyca wyglądały jakoś tak nierealnie. Może następnym razem?

Do Kissamos dotarliśmy już po zmroku – zmęczeni, ale jakże szczęśliwi.

Nasza wyprawa miała miejsce 11.09.2019r.

Podobało się? Zainspirowałam?

Zostań proszę na dłużej - obserwuj profil na Facebooku lub zapisz się na bezpłatny newsletter. Będzie mi również bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad na blogu :-).

Zapisz się na mój bezpłatny newsletter, by otrzymywać powiadomienia o najnowszych postach.

Skomentuj

Spodoba Ci się także

Cześć! Używam ciasteczek, by strona działała sprawnie. Więcej o tym w Polityce prywatności. Lubię ciastka, zgadzam się.

Zaglądaj częściej, polub bloga!