Wąwóz Samaria na Krecie – jak zorganizować wycieczkę autem krok po kroku

przez Asia
11,K wyświetleń

Spis treści.

Wąwóz Samaria (Samaria Gorge) to miejsce, o którym słyszał chyba każdy podróżnik wybierający się na Kretę. Nic dziwnego – to jeden z najdłuższych wąwozów w Europie i zarazem jeden z najbardziej spektakularnych. Monumentalne ściany skalne, surowa przyroda i zmieniające się krajobrazy sprawiają, że przejście tej trasy na długo zostaje w pamięci.

To bez wątpienia jedno z największych „must see” na wyspie. Wąwóz znajduje się w paśmie Gór Białych (Lefka Ori), nazywanym przez Kreteńczyków także Madares. Już od pierwszych kilometrów wędrówki towarzyszą nam rozległe widoki i górska sceneria, która momentami przywodzi na myśl alpejskie krajobrazy.

O Samarii mówi się wręcz, że dla geologów jest tym, czym Partenon dla historyków sztuki. Wąwóz stanowi również schronienie dla rzadkich gatunków roślin przystosowanych do suszy i ekstremalnych temperatur. Połączenie dzikiej natury, potężnych formacji skalnych i długiego, satysfakcjonującego trekkingu sprawia, że trafiamy tu prosto do górskiego raju.

Czy przejście Wąwozu Samaria jest trudne?

Wąwóz Samaria to propozycja przede wszystkim dla osób, które są gotowe przejść około 16 km pieszo – 13 km samego wąwozu plus dodatkowe 3 km do wybrzeża, skąd odpływają promy. Trasa nie prowadzi wyłącznie po płaskim terenie, dlatego najlepiej odnajdą się tu bardziej aktywni piechurzy.

Nie ma jednak potrzeby straszyć – to nie jest ekstremalny trekking tylko dla wyczynowców. Warto mieć świadomość, że ścieżka miejscami bywa nierówna i kamienista, a w kilku punktach trzeba przekroczyć strumień. Najczęściej odbywa się to po drewnianych kładkach, które lekko kołyszą się pod ciężarem przechodzących osób, a w jednym miejscu – po ułożonych kamieniach.

W przeważającej części trasa prowadzi w dół, więc pod względem podejść nie jest bardzo wymagająca – pod warunkiem, że zaczynasz w klasyczny sposób, czyli od wejścia w górach, a nie od strony nadmorskiej miejscowości Agia Roumeli. Oznacza to, że wąwóz można przejść zarówno w spokojnym, rekreacyjnym tempie, jak i szybciej – kluczowe są wygodne buty, odrobina kondycji i rozsądne planowanie sił.

Jak zorganizować wycieczkę do Wąwozu Samaria na własną rękę?

Wąwóz Samaria ma dwa wejścia: od strony płaskowyżu Omalos oraz od nadmorskiej miejscowości Agia Roumeli. My wybraliśmy klasyczny wariant „z góry w dół”, startując z okolic Kissamos, o którym pisałam w osobnym wpisie.

Nasza trasa krok po kroku (Kissamos – Omalos – Agia Roumeli – Sougia)

  1. Wyjazd autem z Kissamos na płaskowyż Omalos – parking przy restauracji Xyloskalo.

  2. Wejście do wąwozu znajduje się tuż obok parkingu (przy Xyloskalo).

  3. Przejście całego wąwozu – 13 km malowniczej trasy w dół.

  4. Wyjście z wąwozu od strony Agia Roumeli.

  5. Dodatkowe ok. 3 km spaceru do kasy przewoźnika Anendyk, gdzie kupiliśmy bilet na prom do Sougia.

  6. Czas oczekiwania na prom wykorzystaliśmy na obiad i krótki relaks na plaży.

  7. Rejs promem do Sougia.

  8. Przejazd autobusem publicznym KTEL z Sougia na parking przy Xyloskalo.

  9. Powrót autem do Kissamos.

To najbardziej popularny i logistycznie najprostszy wariant, jeśli dysponujesz własnym samochodem.

Autobus czy samochód – co wybrać?

Wąwóz Samaria to miejsce, do którego wielu Greków rekomenduje dojazd autobusem. Jeden z lokalnych rozmówców wręcz złapał się za głowę, gdy usłyszał, że planujemy pojechać tam samodzielnie autem.

W naszym przypadku wyjazd autobusem oznaczałby jednak najpierw dojazd z Kissamos do Chanii (ok. 1,5 godziny), a następnie przesiadkę na autobus w kierunku wejścia do wąwozu. Powrót byłby jeszcze bardziej czasochłonny – najpierw prom z Agia Roumeli do Sougia, później autobus do Chanii i dopiero stamtąd kolejny do Kissamos. W praktyce oznaczałoby to bardzo wczesną pobudkę i powrót prawdopodobnie dopiero w okolicach północy.

Cenimy niezależność i elastyczność planu, dlatego zdecydowaliśmy się na wyjazd wynajętym samochodem. Dla nas było to rozwiązanie wygodniejsze i pozwalające zaoszczędzić sporo czasu. Droga do wąwozu jest obecnie w całości asfaltowa i w bardzo dobrym stanie. Jedynym wyzwaniem mogą być kręte, górskie odcinki – ale takie serpentyny to przecież znak rozpoznawczy zachodniej Krety.

Jak zaplanować powrót z Wąwozu Samaria autem?

Jeśli planujesz Samarię samochodem, musisz dobrze zaplanować logistykę powrotu. Wąwóz Samaria ma dwa wejścia, ale tylko jedną drogę dla aut – i nie łączy ona początku i końca szlaku. Oznacza to, że przy dojeździe autem do Wąwozu Samaria po wyjściu z trasy nie znajdziesz się przy swoim samochodzie.

Najczęściej turyści zostawiają auto na parkingu przy Xyloskalo (płaskowyż Omalos), a szlak kończy się w nadmorskiej miejscowości Agia Roumeli. To niewielka osada, do której nie prowadzi żadna droga dla samochodów — można się tu dostać wyłącznie pieszo przez wąwóz albo drogą morską.

Dlaczego warto wyjechać wcześnie?

Wyjazd o świcie to najlepsza decyzja przy organizacji Samarii na własną rękę autem. Parking przy Xyloskalo szybko się zapełnia, a dodatkowo zyskujesz komfort czasowy — nie musisz nerwowo kontrolować zegarka przed ostatnim promem z Agia Roumeli do Sougia (w naszym przypadku odpływał o 17:30).

Wczesny start oznacza spokojne tempo marszu i mniejsze ryzyko, że będziesz się spieszyć pod koniec trasy.

Ostatnie kilometry po wyjściu z wąwozu

Po przejściu 13 km głównej trasy wychodzisz z wąwozu jeszcze przed Agia Roumeli. Do pierwszych zabudowań jest około 2 km, a do portu – łącznie około 3 km.

Ten odcinek możesz:

  • przejść pieszo wybrukowaną drogą,
  • skorzystać z lokalnego busika (za kilka euro).

My wybraliśmy spacer – to dobre domknięcie trekkingu i spokojne dojście do portu.

Jak wygląda powrót do samochodu?

Jeśli zostawiłeś auto przy Xyloskalo, powrót z Wąwozu Samaria samochodem wygląda tak:

Krok 1: Prom z Agia Roumeli

Z Agia Roumeli odpływają promy m.in. do Sougii – niewielkiej miejscowości na południowym wybrzeżu Krety. To jedyna droga „wyjazdu” z miasteczka. Jeśli planujesz tam dłuższy postój lub nocleg, zajrzyj do mojego wpisu o Sougii, gdzie opisuję plażę, okolicę oraz sprawdzoną tawernę.

Krok 2: Autobus na płaskowyż Omalos

Po dopłynięciu do Sougii wsiadasz w autobus, który wywozi turystów z powrotem w góry – w okolice parkingu przy Xyloskalo.

Krok 3: Powrót autem

Na parkingu odbierasz samochód i wracasz do swojej miejscowości (np. Kissamos lub Chanii).

Autobus KTEL – ważna informacja praktyczna

O ile biletu na prom nie trzeba (i w praktyce nie ma sensu) kupować wcześniej online, o tyle w przypadku autobusu sieci KTEL zdecydowanie polecam zakup biletu z wyprzedzeniem przez internet.

W wyszukiwarce połączeń wybieramy trasę Sougia – Omalos oraz odpowiednią datę.

Dlaczego to ważne?

Jeśli KTEL zna liczbę pasażerów planujących powrót, może podstawić dodatkowy autobus, aby zabrać wszystkich z promu. Natomiast przy próbie zakupu biletu u kierowcy może się okazać, że miejsc już nie ma.

Nie testowaliśmy opcji kupowania biletu na miejscu, ale oba autobusy, którymi jechaliśmy, były pełne — większość pasażerów miała wcześniej wykupione bilety online.

Warto również pamiętać, że bilet należy mieć wydrukowany i okazać przy wsiadaniu do autobusu.

Inne warianty przejścia

Na trasę można wejść również od strony Agia Roumeli. W tym przypadku wędrujemy jednak pod górę – i to przez dłuższy odcinek. To opcja dla bardziej zaprawionych piechurów, ponieważ szczególnie końcowe podejście bywa wymagające.

Alternatywą jest wersja skrócona. Wchodzimy do wąwozu od strony Agia Roumeli i pokonujemy około 2 km w głąb kanionu – aż do słynnych „Żelaznych Wrót” (Portes), czyli najwęższego miejsca wąwozu. Następnie wracamy tą samą drogą do wyjścia.

To dobre rozwiązanie dla osób, które chcą zobaczyć najbardziej spektakularny fragment Samarii, ale nie planują przejścia pełnych 16 km trasy.

Godziny otwarcia i bilety do Wąwozu Samaria

Wąwóz Samaria znajduje się na terenie Parku Narodowego Samaria. Zgodnie z obowiązującym regulaminem główny szlak może być udostępniony turystom w okresie od 10 kwietnia do 31 października, jednak dokładna data otwarcia każdego roku zależy od decyzji właściwego organu (po zakończeniu prac konserwacyjnych i potwierdzeniu bezpieczeństwa trasy). Przed wycieczką do wąwozu Samaria, warto zapoznać się z aktualnymi informacjami na oficjalnej stronie parku.

Wejście do parku możliwe jest wyłącznie z dwóch punktów: Xyloskalo (od strony Omalos) oraz Agia Roumeli.

Godziny wejść są zróżnicowane:

  • 07:00–13:00 – dla osób planujących przejście całej trasy (w dowolnym kierunku) lub jej dłuższego odcinka,

  • 13:00–15:00 – wejście wyłącznie na pierwsze 2 km od północnego wejścia (Xyloskalo – Neroutsiko),

  • 13:00–16:00 – wejście wyłącznie na pierwsze 2 km od południowego wejścia (Agia Roumeli – Christos).

W każdym przypadku odwiedzający muszą opuścić teren parku najpóźniej do godziny 18:00.

Godziny mogą wydawać się ograniczone, ale wynikają z zasad bezpieczeństwa. W wąwozie nie wolno nocować, a pracownicy parku bardzo dokładnie liczą osoby wchodzące i wychodzące. Bilet wstępu należy zachować do końca trasy, ponieważ jest on sprawdzany przy wyjściu.

Na szlak najlepiej wyruszyć rano – tylko wtedy mamy realną możliwość spokojnego przejścia całego, 16-kilometrowego odcinka. Popołudniowe wejścia pozwalają jedynie na krótki, dwukilometrowy spacer w głąb wąwozu.

Park Narodowy jest również rezerwatem dla kreteńskiego koziorożca kri-kri (Capra aegagrus cretica). W kilku miejscach znajdują się tablice przypominające o zakazie dokarmiania zwierząt. Przy dużej liczbie turystów spotkanie kri-kri na głównym szlaku nie zdarza się jednak często.

Aktualne ceny biletów

Bilet do Wąwozu Samaria bez problemu kupisz w kasie przy jednym z dwóch wejść (Xyloskalo lub Agia Roumeli). Obecnie ceny biletów prezentują się następująco:

  • we wrześniu 2019r. bilet kosztował 5 €, aktualnie bilet indywidualny kosztuje 10 €,

  • grupa powyżej 10 osób: 8 € za osobę
    (dotyczy wyłącznie zorganizowanych grup z klubów lub stowarzyszeń posiadających statut, np. klubów górskich, sportowych, kulturalnych czy skautowych; wymagane wcześniejsze przedłożenie listy uczestników oraz dokumentów potwierdzających status organizacji)

  • bilet rodzinny: 6 € za osobę
    (dla rodziców i małoletnich dzieci, o ile nie należą do grup zwolnionych z opłat)

  • bilet roczny indywidualny: 25 €
    (wydawany po okazaniu dowodu tożsamości lub paszportu)

  • wstęp bezpłatny: 0 €
    (dla osób uprawnionych – zgodnie z listą zwolnień publikowaną przez park)

Bilety są imienne tylko w przypadku karnetów rocznych, natomiast przy standardowym wejściu otrzymujesz paragon/bilet, który należy zachować aż do wyjścia z wąwozu – jest on kontrolowany przez pracowników parku.

Mapki wąwozu i infrastruktura (toalety, woda)

Poniżej znajdziesz mapki z wąwozu oraz zdjęcie biletu – z oznaczeniami toalet i punktów poboru wody. To bardzo przydatne informacje, szczególnie że na trasie znajduje się kilka miejsc odpoczynku z dostępem do bieżącej wody pitnej.

Co zabrać na wędrówkę przez Wąwóz Samaria?

Wędrówka przez Wąwóz Samaria to około 16 km marszu w zróżnicowanym, momentami kamienistym terenie. Odpowiednie przygotowanie naprawdę robi różnicę.

Buty trekkingowe

Najważniejszy element wyposażenia. Na stronie Park Narodowy Samaria zalecane są buty za kostkę, ale jeśli nie masz problemów ze stawami, wystarczą niskie buty trekkingowe z grubą, dobrze wyprofilowaną podeszwą.
Szlak bywa usypany z luźnych kamieni, szczególnie podczas zejścia w dół. W zwykłych trampkach czy adidasach łatwo o poślizg. Solidna podeszwa zwiększa stabilność i zmniejsza ryzyko kontuzji.

Ochrona przed słońcem

Nakrycie głowy i krem z filtrem to podstawa, szczególnie od czerwca do września. Część trasy prowadzi przez zacieniony las, ale są też odcinki w pełnym słońcu. Warto zabezpieczyć skórę przed wejściem na szlak, a przy wrażliwej cerze zabrać krem do plecaka.

Jedzenie i woda

Po drodze nie ma sklepów ani schronisk. Niewielki bar znajduje się przy wejściu do wąwozu, a pojedyncze stoiska tuż za wyjściem. Dopiero w nadmorskiej miejscowości Agia Roumeli działają tawerny. Zabierz przekąski i prowiant dostosowany do długości marszu.

Na trasie są źródełka z wodą uznawaną za zdatną do picia – wystarczy mieć pustą butelkę i uzupełniać ją po drodze. Jeśli jednak wolisz mieć pełną kontrolę nad zapasem płynów, warto zabrać własną wodę od początku.

Higiena

Toalety na szlaku są bardzo podstawowe. Warto mieć przy sobie chusteczki antybakteryjne lub żel do dezynfekcji rąk.

Rzeczy na plażę w Agia Roumeli

Po zakończeniu trasy w Agia Roumeli można wykąpać się w morzu. Plaża jest żwirowa, z ciemnymi kamykami, dlatego buty do wody będą wygodnym rozwiązaniem. Przy plaży znajduje się również prysznic, więc można się opłukać po kąpieli.

Dobrze spakowany plecak sprawi, że przejście Samarii będzie znacznie przyjemniejsze i pozwoli w pełni skupić się na krajobrazach, a nie na brakach w wyposażeniu.

Nasze przejście Wąwozu Samaria – relacja ze szlaku

Parking przy Xyloskalo i wejście do wąwozu

Do Wąwozu Samaria wyruszyliśmy skoro świt – czekało nas około 1,5 godziny jazdy z Kissamos na płaskowyż Omalos.

Końcowy odcinek to już typowa górska droga z serpentynami, ale w całości asfaltowa i w bardzo dobrym stanie. Nie ma tu żadnych szutrów ani przepaści bez barierek – jedynym wyzwaniem są zakręty i podjazdy. Warto jedynie, aby samochód miał wystarczającą moc, by sprawnie pokonać górskie wzniesienia.

Wyjazd o świcie okazał się strzałem w dziesiątkę – na parkingu przy wejściu (niedaleko restauracji Xyloskalo) było jeszcze sporo wolnych miejsc. Co ważne, nie czuliśmy presji czasu związanej z ostatnim promem z Agia Roumeli do Sougia, który tego dnia odpływał o 17:30.

Wejście do Wąwozu Samaria znajduje się tuż przy parkingu poniżej restauracji Xyloskalo (sama restauracja położona jest nieco wyżej – trzeba podejść kawałek pod górę). To właśnie stąd rozpoczyna się 13-kilometrowa trasa prowadząca dnem kanionu w kierunku Agia Roumeli.

Anendyk czy NenKritis? Wybór operatora promu z Agia Roumeli

Po dotarciu na parking przy Xyloskalo może się zdarzyć, że ktoś podejdzie i będzie zachęcał do zakupu biletu na prom już „na miejscu”, w budynku przy parkingu. Warto wiedzieć, że sprzedawane są tam wyłącznie bilety firmy NenKritis.

Nie jest to główny operator obsługujący trasę z Agia Roumeli, dlatego standard usług może się różnić od tego, który oferuje Anendyk – najbardziej rozpoznawalny przewoźnik na tym odcinku wybrzeża. Osoby sprzedające bilety często podkreślają, że później może ich zabraknąć, a cena bywa minimalnie niższa, co ma skłonić do szybkiej decyzji.

W praktyce bilet na prom Anendyk bez problemu można kupić dopiero po dojściu do Agia Roumeli – w kasie w porcie. Statki tej firmy są zazwyczaj większe, a rejsy odbywają się zgodnie z oficjalnym rozkładem. W przypadku NenKritis zdarzały się opinie turystów o zmianach godzin lub problemach organizacyjnych. Dodatkowo ich łodzie odpływają z innej części miejscowości (zachodniej), a nie z głównego portu w centrum.

Nie oznacza to, że druga firma zawsze będzie problematyczna – warto jednak wiedzieć, że masz wybór i nie musisz kupować biletu na parkingu pod presją chwili. Najbezpieczniejszą opcją jest spokojne dojście do Agia Roumeli i zakup biletu bezpośrednio w porcie, gdy znasz już dokładną godzinę, na którą zdążysz.

Początek trasy – strome zejście z Xyloskalo

Na początku czeka nas solidna rozgrzewka dla kolan i stawów. Przez około pół godziny schodzimy w dół z wysokości ok. 1200 m n.p.m., co oznacza ciągłe „hamowanie” ciała na kamienistej nawierzchni. Do wąwozu wchodzimy po tzw. Xyloskalo – drewnianych schodach prowadzących w dół z południowego krańca płaskowyżu Omalos, od których wzięła się nazwa tego miejsca.

W tej części Wąwozu Samaria szczególnie dobrze sprawdzają się buty trekkingowe z solidną podeszwą. Kamyczki i żwir potrafią się osuwać spod stóp, a przy długim zejściu łatwo o poślizg.

Po drodze spotkaliśmy m.in. osiołka, który w razie potrzeby pomaga w transporcie osób z kontuzją lub sprzętu.

To stały element krajobrazu Wąwozu Samaria – zwierzęta wykorzystywane są przez służby parku w sytuacjach awaryjnych, gdy trzeba kogoś sprowadzić z trasy lub dostarczyć zaopatrzenie w trudno dostępne miejsca.

Widok osiołków przypomina, że mimo dużej popularności szlaku wciąż jesteśmy w górskim terenie, gdzie pomoc techniczna nie dotrze wszędzie tak łatwo jak w mieście.

Po pokonaniu najbardziej wymagającego dla nóg odcinka trasa stopniowo łagodnieje. Szlak wypłaszcza się i prowadzi dnem kanionu, dzięki czemu marsz staje się bardziej rytmiczny i mniej obciążający dla kolan.

Docieramy też do płytkiego – przynajmniej o tej porze roku – strumienia, który przechodzimy po kamieniach lub niewielkich kładkach. Woda szemrze między skałami, a powietrze wydaje się przyjemnie chłodniejsze.

Dalej ścieżka staje się bardziej urozmaicona. Raz prowadzi w cieniu drzew, innym razem między wysokimi, surowymi ścianami skalnymi. Mijamy kolejne zakręty kanionu, a krajobraz zmienia się niemal z kilometra na kilometr. Przez cały czas towarzyszy nam dzika, imponująca przyroda – mieszanka górskiego klimatu, kamienistego dna wąwozu i zieleni, która zaskakująco dobrze radzi sobie w tym surowym otoczeniu.

Dnem kanionu – leśny odcinek i wyschnięty strumień

Następnie wchodzimy na bardziej równy odcinek ścieżki. Przez chwilę można odnieść wrażenie, że spacerujemy zwykłym, górskim lasem – pod stopami mamy stabilne podłoże, wokół rosną drzewa, a powietrze jest przyjemnie chłodniejsze. Dopiero gdy spojrzymy w lewo, widać wyraźny spadek zbocza i uświadamiamy sobie, że wciąż poruszamy się w obrębie kanionu.

Po pewnym czasie trasa ponownie zmienia charakter. Schodzimy w stronę bardziej kamienistego fragmentu wytyczonego dnem rzeki Tarraios, która przepływa przez Wąwóz Samaria. Przez większą część roku ma ona charakter górskiego potoku – latem bywa płytka, a miejscami niemal całkowicie wyschnięta, pozostawiając po sobie szerokie, kamieniste koryto. Zimą i wczesną wiosną, po intensywnych opadach, potrafi jednak przybrać na sile i przypomina wtedy prawdziwą rzekę górską.

O tej porze roku pod nogami pojawiają się większe otoczaki i drobny żwir, a teren staje się bardziej otwarty. W tym miejscu szczególnie przydaje się nakrycie głowy – słońce potrafi grzać tu naprawdę mocno, a naturalnego cienia jest niewiele.

Na trasie w Wąwozie Samaria znajduje się kilka wyznaczonych miejsc odpoczynku z ławkami, wodą i toaletą. To dobre punkty, by złapać oddech, uzupełnić zapasy i dać chwilę wytchnienia nogom. Oczywiście można też przystanąć w szerszym miejscu na szlaku – byle tak, aby nie blokować przejścia innym wędrującym.

Docieramy do jednego z takich przystanków – tuż za drewnianym mostkiem nad strumieniem. Najpierw przechodzimy na drugi brzeg potoku, a po chwili widzimy ławki i punkt z wodą. Uzupełniamy zapasy, chwilę odpoczywamy i pozwalamy nogom złapać rytm.

Widoki w tym miejscu są naprawdę imponujące – wysokie ściany kanionu i surowy krajobraz sprawiają, że chce się zatrzymać na dłużej. Właśnie tutaj zdecydowanie warto to zrobić.

Opuszczona wioska Samaria – ślad dawnego życia w kanionie

Wyruszamy w dalszą drogę i po kilku kilometrach docieramy do miejsca, które wyraźnie odróżnia się od surowego krajobrazu kanionu. To pozostałości dawnej wioski Samaria, położonej w sercu Wąwozu Samaria.

Osada była zamieszkana przez setki lat – mieszkańcy trudnili się głównie rolnictwem i hodowlą, uprawiali oliwki, wypasali kozy i prowadzili proste, górskie życie w rytmie natury.

W centrum wioski znajduje się niewielki, kamienny kościółek – Agios Nikolaos – który do dziś jest jednym z najbardziej charakterystycznych punktów na trasie. W 1965 roku, po utworzeniu Parku Narodowego, mieszkańcy zostali przesiedleni, a wieś stopniowo opustoszała.

Dziś zachowały się fragmenty kamiennych domów, mury, dawne zabudowania gospodarcze i brukowane ścieżki. Spacer wśród ruin daje chwilę wytchnienia i pozwala wyobrazić sobie, jak wyglądało życie w tym odciętym od świata miejscu.

To jeden z bardziej klimatycznych fragmentów całej trasy – cisza, cień drzew i historia wpisana w kamień sprawiają, że na moment zapomina się o zmęczeniu.

Za wioską krajobraz znów staje się bardziej surowy. Ścieżka robi się coraz bardziej kamienista, a pod nogami pojawiają się większe otoczaki. Cieszymy się, że mamy wygodne, stabilne buty. Trzymamy się wytyczonego szlaku biegnącego dawnym korytem strumienia i kilkukrotnie przechodzimy przez wodę drewnianymi kładkami. Niektóre z nich lekko się chwieją, co dodaje odrobiny emocji, ale są bezpieczne i solidnie zamocowane.

Każde kolejne przejście nad strumieniem przypomina, że choć wąwóz jest popularny i dobrze przygotowany dla turystów, wciąż pozostaje dzikim, górskim terenem, w którym natura gra pierwsze skrzypce.

Żelazne Wrota – najwęższe miejsce wąwozu

W końcu docieramy do najbardziej spektakularnego fragmentu Wąwozu Samaria – miejsca zwanego Żelaznymi Wrotami (po grecku Sidheróportes). To właśnie tutaj kanion zwęża się do około 3 metrów szerokości, a jego pionowe ściany wznoszą się na niemal 300 metrów wysokości. Stojąc pomiędzy nimi, człowiek naprawdę czuje skalę natury.

Przechodzimy drewnianym pomostem, pod którym płynie górski strumień. Woda szemrze między kamieniami, a nad głową niemal stykają się monumentalne ściany kanionu. To jedno z tych miejsc, gdzie każdy na chwilę zwalnia, wyciąga aparat i po prostu chłonie widok.

Jak się przechodzi po takich kładkach? Fantastycznie. Choć konstrukcja lekko się chwieje pod stopami, jest solidna i bezpieczna – nie ma powodów do obaw. To raczej przyjemne uczucie lekkiej adrenaliny niż realne zagrożenie.

Poniżej możesz obejrzeć krótkie nagranie z przejścia przez Żelazne Wrota – zdjęcia nie oddają w pełni tego, jak imponujące jest to miejsce na żywo.

Ostatnie kilometry do wyjścia

Za Żelaznymi Wrotami ścieżka prowadzi już dość łagodnie. Wciąż towarzyszą nam kamieniste fragmenty i strumień, ale teren nie jest już tak wymagający jak na początku trasy. Czasami można spotkać pracowników Parku Narodowego Samaria, którzy patrolują szlak i sprawdzają, czy wszystko przebiega bezpiecznie.

W końcu docieramy do końca wąwozu. Przy wyjściu strażnik sprawdza bilety – dlatego tak ważne jest, aby zachować go przez całe przejście. Dopiero po kontroli oficjalnie opuszczamy teren parku.

Kaplica Agios Antonios w drodze do Agia Roumeli

Po wyjściu z Wąwozu Samaria, gdy szlak łagodnie prowadzi już w stronę morza i miejscowości Agia Roumeli, warto na chwilę podnieść wzrok ku skalnym zboczom. W jednej z nich, niemal wtopiona w kamienną ścianę, znajduje się niewielka kaplica Agios Antonios.

To prosta, biała świątynia z czerwonymi drzwiami, dosłownie „przyklejona” do skały. Jej położenie robi wrażenie – surowy, niemal pionowy masyw skalny stanowi naturalne tło, a sama kaplica wygląda jakby była częścią górskiego krajobrazu od zawsze. Minimalistyczna forma i brak rozbudowanych zdobień tylko podkreślają jej autentyczny, lokalny charakter.

Takie niewielkie kapliczki są na Krecie czymś naturalnym – spotyka się je w górach, przy drogach, na zboczach i w trudno dostępnych miejscach. Często powstawały jako wyraz wdzięczności, wypełnienie ślubu lub w intencji opieki nad mieszkańcami i wędrowcami. W kontekście długiej i wymagającej trasy przez wąwóz ich obecność nabiera dodatkowego znaczenia.

Kaplica Agios Antonios to nie tylko ciekawostka architektoniczna, ale też symbol przejścia – od surowego, skalnego świata kanionu ku otwartym przestrzeniom i błękitowi Morza Libijskiego, które już po chwili pojawia się na horyzoncie.

To jednak jeszcze nie koniec marszu. Od wyjścia z wąwozu do pierwszych zabudowań Agia Roumeli jest około 2 km, a do samego portu – około 3 km. Droga jest wybrukowana i prowadzi wzdłuż rzeki w kierunku morza. Jeśli zostało Ci trochę sił po kilkunastu kilometrach w kanionie, spokojnie przejdziesz ten odcinek pieszo. Alternatywą jest lokalny busik, który za kilka euro podwozi turystów do miejscowości.

Widok morza na horyzoncie to wyraźny sygnał, że trekking dobiega końca. A kąpiel w chłodnej wodzie po takim marszu? To już czysta nagroda.

Agia Roumeli – bilety, obiad i chwila odpoczynku

Po dotarciu do Agia Roumeli najlepiej od razu kupić bilet na prom w kasie przewoźnika Anendyk. Kasa znajduje się w uliczce niedaleko miejsca, gdzie cumują promy. Biletu nie trzeba (i w praktyce nie ma sensu) kupować online, o ile nie planujesz transportu samochodu — co w tym przypadku i tak jest niemożliwe, bo auto zostało na parkingu przy wejściu do wąwozu.

Zabudowa Agia Roumeli to niskie, białe domki z niebieskimi okiennicami. Z poziomu morza miejscowość prezentuje się wyjątkowo malowniczo. We wrześniu 2019r. ostatni prom do Sougia odpływał o 17:30, a bilet kosztował nas 11 € za osobę.

Z biletami w kieszeni udaliśmy się do tawerny na obiad. Niestety tym razem kulinarne wrażenia nie należały do najlepszych — kucharz zdecydowanie nie żałował soli. Na szczęście po takiej wędrówce nawet przeciętny posiłek smakuje całkiem nieźle.

Mieliśmy jeszcze około dwóch godzin do wypłynięcia, więc odpoczęliśmy na plaży. Tutejsza plaża jest żwirowa, zupełnie inna niż piaszczyste wybrzeża zachodniej Krety. Można wypożyczyć leżaki, skorzystać z prysznica i przebieralni. Warto mieć buty do wody — chodzenie po ostrym żwirku boso nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń.

Rejs do Sougii

Czas wsiadać na prom. Odpłynięcie miało lekkie opóźnienie względem rozkładu, ale wiedzieliśmy, że autobus w Sougii będzie czekał na pasażerów. 

Na pokładzie jest dużo miejsc — zarówno na dolnym, jak i górnym poziomie. Niektórzy po całodziennej wędrówce rozkładają karimaty i odpoczywają na leżąco, inni stoją przy relingach i chłoną widoki.

Rejs trwa około 40 minut. Po drodze podziwiamy surowe, skaliste wybrzeże południowej Krety, które od strony lądu jest praktycznie niedostępne. Stromo opadające do morza klify, jasne wapienne ściany i niewielkie zatoczki z turkusową wodą tworzą krajobraz zupełnie inny niż ten znany z północnego wybrzeża wyspy.

Mijamy odcinki, gdzie góry niemal pionowo wpadają do morza, a wąskie, kamieniste plaże wyglądają jak ukryte przed światem enklawy ciszy. Z tej perspektywy dobrze widać, jak dzika i niedostępna potrafi być południowa Kreta.

W oddali pojawia się Sougia — może mniej spektakularna wizualnie niż Agia Roumeli, ale pięknie położona w otoczeniu wzgórz i znana ze spokojnej, żwirowej plaży.

Więcej o samej Sougii, jej klimacie, plaży i miejscu, w którym warto zjeść, przeczytasz w osobnym wpisie.

Autobus KTEL i powrót na parking

Po przypłynięciu do Sougii kierujemy się w stronę autobusów publicznego przewoźnika KTEL, które stoją w pobliżu nabrzeża. System działa tu bardzo sprawnie – odjazd jest skoordynowany z przypłynięciem promu, więc nie trzeba się stresować, że coś odjedzie sprzed nosa.

W sezonie podstawianych jest kilka pojazdów, dlatego warto zwracać uwagę na oznaczenia kierunku i upewnić się, że wsiadamy do autobusu jadącego na płaskowyż Omalos (parking przy Xyloskalo). Dobrym rozwiązaniem jest wcześniejszy zakup biletu online. Dzięki temu przewoźnik wie, ilu pasażerów planuje powrót i w razie potrzeby zwiększa liczbę kursów. Przy zakupie biletu na miejscu istnieje ryzyko, że wszystkie miejsca będą już zajęte – nasze autobusy były wypełnione praktycznie do ostatniego siedzenia. Bilet należy mieć wydrukowany i okazać przy wejściu.

Przejazd na parking przy Xyloskalo zajmuje około godziny. Autobus powoli wspina się górskimi serpentynami, odsłaniając coraz szersze panoramy. Po całodziennym trekkingu taka podróż w pozycji siedzącej to prawdziwa ulga dla nóg – można wreszcie rozluźnić mięśnie i spokojnie podziwiać krajobrazy zza szyby.

Wieczorny powrót do Kissamos

Gdy dotarliśmy na parking przy Xyloskalo, dzień powoli ustępował miejsca wieczorowi. W górach zapada zmrok inaczej – ciszej, spokojniej, jakby ktoś stopniowo przyciszał światło. Powietrze stało się chłodniejsze, a nad szczytami zaczęły rysować się pierwsze cienie.

W drodze powrotnej minęliśmy stado koziorożców kri-kri, które niewzruszenie zajęło jeden pas ruchu. Stały spokojnie, jakby to one były gospodarzami tej drogi, a my tylko gośćmi wracającymi z całodziennej wędrówki. Samochody zwalniały, nikt nie trąbił – wszyscy cierpliwie czekali, aż zwierzęta same zdecydują się zejść na pobocze.

A nad górami wisiał księżyc. Ogromny. Jasny. Wrześniowy. Nie przypominam sobie, bym gdziekolwiek indziej widziała tak wielką i wyraźną tarczę księżyca jak wtedy na Krecie. Wydawał się niemal nierealny – jakby był bliżej niż zwykle, jakby można było go dotknąć. Oświetlał zbocza Gór Białych srebrzystym światłem, podkreślając ich surową fakturę i sprawiając, że krajobraz wyglądał jak scena z filmu.

To był jeden z tych momentów, których nie da się zaplanować ani sfotografować tak, by oddać ich magię. Kozy na tle jasnego księżyca, serpentyny wijące się między górami i cisza, która zapada po całym dniu ruchu – wszystko wyglądało jak kadr z innego świata.

Do Kissamos dotarliśmy już po zmroku – zmęczeni, z obolałymi nogami, ale szczęśliwi. To było jedno z tych doświadczeń, które zostają w pamięci na długo, nie tylko ze względu na sam wąwóz, ale właśnie przez takie małe, nieoczekiwane momenty magii.

Zobacz także na zachodniej Krecie

Jeśli spodobała Ci się wędrówka przez Wąwóz Samaria, koniecznie zajrzyj również do wpisu o Wąwozie Agia Irini – to spokojniejsza, mniej zatłoczona alternatywa, idealna na krótszy trekking.

Warto także odkryć Wąwóz Sirikari, który możesz połączyć ze zwiedzaniem pozostałości antycznego miasta Polirrinia. To świetne połączenie przyrody i historii – mniej turystyczne, ale bardzo klimatyczne.

Jeśli Twoją bazą wypadową jest Chania, sprawdź mój przewodnik po tym mieście – to jedno z najpiękniejszych miejsc na Krecie, z weneckim portem, klimatycznymi uliczkami i świetnymi tawernami.

Wracając z południa wyspy, warto zatrzymać się także w Sougia lub w Kissamos, które są doskonałymi punktami wypadowymi do odkrywania zachodniej Krety.

Więcej inspiracji znajdziesz w zbiorczym artykule o atrakcjach zachodniej Krety, gdzie zebrałam najciekawsze miejsca, wąwozy i plaże tej części wyspy.

Twórzmy to miejsce razem

Postaw kawę

Jeśli ten artykuł pomógł Ci zaplanować podróż, odkryć nowe miejsce albo był po prostu chwilą inspiracji — możesz postawić mi wirtualną kawę. Coraz więcej czytelników wspiera to miejsce — będzie mi ogromnie miło, jeśli kiedyś zechcesz dorzucić swoją kawę. To drobny gest, dzięki któremu mogę nadal tworzyć przewodniki, trasy i miejsca warte drogi.

Stawiam kawę
To jednorazowe wsparcie — bez zobowiązań.
Zostańmy w kontakcie

Tylko miejsca warte drogi.

Spokojne inspiracje, mniej znane szlaki i miejsca, które naprawdę prowadzą w naturę.

Możemy być w kontakcie tak, jak Ci wygodnie.

Wolisz krótsze formy? Obserwuj na Facebooku →

Skomentuj

4 komentarze

Wiktoria 6 maja 2025 - 15:38

Dzień dobry, mam jedno pytanie ponieważ pisze Pani o tym, że autobus Ktel czeka na prom. Prom planowo wypływa o godzinie 17:30 i dociera do Sougia o 18:20 (według informacji na stronie Anendyk). Autobus Ktel zgodnie z rozkładem odjeżdża jednak o 18:15. Rozumiem, że nie trzeba się stresować że ten autobus odjedzie jednak te 5 min wcześniej?

Odpowiedz
Asia 6 maja 2025 - 17:40

Dzień dobry, w czasie naszej wycieczki było tak, że przed przypłynięciem promu do Sougii widzieliśmy z promu przyjeżdżające autobusy KTEL. Tam jest tak zaplanowane, że jeśli ma Pani wcześniej wykupiony bilet online na autobus (do czego zachęcam, żeby zapewnić sobie miejsce w autobusie), to mogą podstawić nawet kilka autobusów, jeśli jest takie zapotrzebowanie. Wiedzą, że masa ludzi przypływa do Sougii i po to ten autobus jest, więc poczekają na prom. Życzę udanej wyprawy.

Odpowiedz
Andrzej 11 czerwca 2025 - 18:44

Dziękuję za te bogate informacje. Na pewno będą mi przydatne bo 15.09 z dwoma dorosłymi już wnukami wybieram się na tę wyprawę -przygode

Odpowiedz
Asia 11 czerwca 2025 - 19:34

Bardzo dziękuję za miłe słowa. Coś czuję, że to będzie niezapomniana przygoda, nie tylko dla wnuków😊. Powodzenia!

Odpowiedz

Spodoba Ci się także

Pomogłam Ci zaplanować podróż?

Jeśli moje treści pomogły Ci zaplanować podróż, odkryć nowe miejsce albo po prostu dobrze spędzić tu czas — możesz symbolicznie postawić mi kawę.
To drobny gest, który pomaga mi tworzyć kolejne przewodniki, testować szlaki i dzielić się miejscami wartymi zobaczenia 🤍

Nie prowadzę subskrypcji – to jednorazowe wsparcie.

Podróżujmy razem

Na Facebooku dzielę się miejscami, które naprawdę warto zobaczyć — bez tłumów, schematów i turystycznych pułapek.

Znajdziesz tam szybkie inspiracje, aktualne wskazówki i pomysły na kolejne wyjazdy.