Jak weszliśmy na Snowdon – Rhydd Ddu Path i South Ridge Path

przez Asia
880 wyświetleń

Spis treści.

Szczyt Snowdon, położony w Walii na terenie Wielkiej Brytanii, jest najwyższym wzniesieniem Gór Kambryjskich oraz całej Walii. To niezwykle popularny punkt widokowy, który przy dobrej pogodzie potrafi zachwycić rozległymi panoramami. Niestety, bywa kapryśny — mgła często skutecznie ogranicza widoczność.

Nam jednak dopisało szczęście i trafiliśmy na idealne warunki. Dzięki temu na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć krajobrazy rozciągające się zarówno ze szczytu Snowdonu, jak i ze szlaków prowadzących na górę.

Na wierzchołek prowadzi kilka tras o zróżnicowanym stopniu trudności — od wymagających podejść po łagodniejsze warianty, dzięki czemu każdy może dopasować je do swoich możliwości i doświadczenia.

Najtrudniejsze szlaki na Snowdon — który wybrać?

  1. Crib Goch — w końcowej części szlak prowadzi wąską granią, oferując dużą ekspozycję i wymagając pewnego kroku. To propozycja przede wszystkim dla osób z doświadczeniem oraz mocnymi nerwami.
  2. The Watkin Path — uznawany za drugi pod względem trudności szlak na Snowdon. Choć początkowy odcinek jest stosunkowo łagodny, końcówka wymaga solidnego wysiłku i momentami przypomina prawdziwą wspinaczkę.
  3. Snowdon South Ridge Path — to właśnie nim schodziliśmy ze szczytu podczas naszej wędrówki, o której przeczytasz w dalszej części wpisu. Przy podejściu przez długi czas nie jest szczególnie wymagający, ponieważ początkowo prowadzi niemal płaskim terenem. Z czasem jednak trasa wyraźnie nabiera nachylenia. Największym wyzwaniem jest końcowe podejście pod Snowdon oraz przejście skalnej ściany, która w mokrych lub zimowych warunkach może okazać się trudna technicznie.

Najłatwiejsze szlaki na Snowdon — który wybrać na wejście?

  1. Snowdon PYG Track — pozwala pokonać krótszy dystans niż choćby Rhyd Ddu Path, a odcinki o dużym nachyleniu są tu stosunkowo krótkie. Wędrówka bywa jednak wymagająca, ponieważ znaczna część trasy prowadzi po dużych, nierównych głazach, co może spowalniać tempo marszu.
  2. Rhyd Ddu Path — to właśnie nim zdobywaliśmy Snowdon. Szlak zachwyca widokami i jest zdecydowanie mniej zatłoczony niż najpopularniejsze trasy. Wymaga jednak dobrej kondycji — niemal od samego początku prowadzi pod górę, a nachylenie stopniowo się zwiększa. Początkowy fragment wiedzie malowniczą ścieżką przez rozległe pastwiska.
  3. Miner’s Track — pierwsza połowa należy do najłagodniejszych spośród tras na Snowdon i pozwala na spokojne wejście w rytm wędrówki. Druga część staje się wyraźnie bardziej stroma i wymagająca. Po drodze mijamy niewielkie jeziorka, które dodatkowo uatrakcyjniają krajobraz.
  4. Snowdon Ranger Path — szeroka i stosunkowo prosta ścieżka, która początkowo przez kilka kilometrów prowadzi wygodną drogą. Dopiero w środkowej części szlak zaczyna wyraźniej piąć się w górę.
  5. Llanberis Path — technicznie uchodzi za jedną z łatwiejszych tras, jednak jest najdłuższym szlakiem na szczyt. To właśnie długość sprawia, że dla wielu osób okazuje się bardziej męczący, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Na Snowdon weszliśmy szlakiem Rhyd Ddu Path, a zejście zaplanowaliśmy trasą South Ridge Path.

Snowdon — długość trasy, parking i mapa.

Trasa licząca 12,24 km rozpoczyna się i kończy na tym samym parkingu przy szlakach Rhyd Ddu Path oraz South Ridge Path — jego lokalizację znajdziesz tutaj.

Poglądową mapę przebiegu trasy możesz sprawdzić tutaj.

Aktualną listę parkingów pod Snowdonem wraz z cenami oraz wskazówkami, gdzie najlepiej zostawić samochód, znajdziesz tutaj. Opłaty potrafią się mocno różnić. Na przykład parking Pen-y-Pass kosztuje ok. £20 do 8 godzin, £30 za 8–12 godzin i £40 za cały dzień, dlatego przed wyjazdem warto sprawdzić aktualne stawki. Z kolei tańszą alternatywą bywa park & ride w Nant Peris, gdzie całodzienny parking kosztuje około £5 za pojazd

Warunki na Snowdonie — czego się spodziewać?

Na Snowdon wybraliśmy się w połowie maja, choć prognozy jeszcze kilka dni wcześniej nie napawały optymizmem. Wszystko wskazywało na to, że zdobycie szczytu może odbyć się w mało sprzyjających warunkach.

Rzeczywistość okazała się jednak znacznie łaskawsza — dzień powitał nas pełnym słońcem i niemal idealną pogodą do wędrówki. Podczas podejścia szybko zrobiło się ciepło, momentami nawet gorąco. Warto jednak pamiętać, że wraz z wysokością temperatura wyraźnie spada. Po dłuższym postoju w schronisku odczuliśmy to szczególnie mocno — na szczycie było około 13°C i chłodny wiatr skutecznie przypominał, że jesteśmy już w wysokich partiach gór.

Początkowe odcinki obu szlaków prowadzą przez rozległe pastwiska, na których wypasane są owce. Po drodze mija się charakterystyczne bramki pasterskie — zamykają się automatycznie, ale dla pewności zawsze warto sprawdzić, czy rzeczywiście zostały domknięte. Dzięki temu zwierzęta pozostaną tam, gdzie ich miejsce.

Przed wyjazdem zastanawiałam się jeszcze, czy w wyższych partiach nie natrafimy na śnieg — w tym samym czasie w Karkonoszach zalegały jego pokaźne ilości po długim okresie chłodów. Tym większym zaskoczeniem był dla nas całkowity brak śniegu na Snowdonie. Szlaki były suche, co jak na Walię okazało się wyjątkowo miłą niespodzianką, zwłaszcza że w okolicy dzień wcześniej padał deszcz.

Parking Rhyd Ddu Path — gdzie zostawić samochód?

Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy na parkingu przy wejściu na szlak Rhyd Ddu Path, położonym w miejscowości Caernarfon (LL54 6TN). W mapach znajdziesz go pod nazwą Maes Parcio Rhyd Ddu. Parking jest płatny — opłata wynosi 5 £ za cały dzień lub 2,5 £ za 4 godziny.

Choć nie należy do największych, jest zdecydowanie mniej oblegany niż popularny parking Pen y Pass przy szlaku PYG Track. Szacunkowo mieści około 40 samochodów, dlatego łatwiej tu o wolne miejsce. Dodatkowym udogodnieniem są bezpłatne toalety znajdujące się tuż obok.

Aby dotrzeć na początek szlaku, trzeba najpierw przejść przez tory kolejki wąskotorowej, co stanowi charakterystyczny punkt orientacyjny i jednocześnie symboliczny początek górskiej przygody.

To podejście potrafi dać się we znaki, ale ma też ogromną zaletę — szlak jest zdecydowanie mniej zatłoczony niż popularne trasy, takie jak choćby Miner’s Track. Niejednokrotnie mieliśmy wrażenie, że góry należą tylko do nas — w kadrze nie pojawiała się żadna żywa dusza.

Wędrówka grzbietem szlaku Rhydd Ddu Path to jeden z najbardziej malowniczych etapów podejścia na Snowdon. Szeroka panorama, poczucie przestrzeni i stosunkowo niewielki ruch turystyczny sprawiają, że można tu naprawdę nacieszyć się górskim krajobrazem Walii. To idealny fragment trasy dla osób, które cenią widokowe szlaki i spokojniejsze wejście na najwyższy szczyt kraju.

W pewnym momencie dotarliśmy do miejsca, w którym ścieżka wyraźnie się zwęża. Trzeba tu zachować ostrożność, omijając wystające skały i ustępując miejsca nadchodzącym turystom. Wraz z każdym zdobytym metrem widoki stawały się jednak coraz bardziej imponujące, skutecznie wynagradzając wysiłek.

Podejście szlakiem Rhydd Ddu Path to jedna z najbardziej malowniczych tras prowadzących na Snowdon. Rozległe panoramy, surowy krajobraz i znacznie mniejszy ruch niż na popularnych ścieżkach sprawiają, że wędrówka nabiera wyjątkowego, niemal dzikiego charakteru.

Ostatni fragment podejścia prowadzi początkowo po drobnych kamieniach i zapowiada już bliskość szczytu — to moment, w którym czuć, że cel jest coraz bliżej.

Kamienne schodki były wyraźnym sygnałem, że zbliżamy się do końca podejścia. To właśnie tutaj szlak okazał się najbardziej wymagający — nogi stawały się coraz cięższe, a oddech wyraźnie przyspieszał. Jednocześnie z każdym kolejnym krokiem szczyt rósł przed nami, jakby przyciągał nas do siebie.

Widok celu dodawał sił w chwili największego zmęczenia, a jego bliskość budziła ekscytację, która skutecznie pchała nas naprzód. Ostatnie metry miały w sobie coś wyjątkowego — mieszankę wysiłku, satysfakcji i radości z tego, że za moment staniemy na dachu Walii.

Końcowe podejście na Snowdon to moment, w którym zmęczenie zaczyna mieszać się z ekscytacją. Każdy kolejny krok przybliża do zdobycia najwyższego szczytu Walii, a surowy, górski krajobraz tylko potęguje poczucie, że uczestniczymy w czymś naprawdę wyjątkowym.

Na szczycie Snowdonu (1085 m n.p.m.).

Chwila, na którą czekaliśmy przez całą drogę, w końcu nadeszła — stanęliśmy na szczycie Snowdonu. Przez moment trudno było uwierzyć, że jeszcze niedawno patrzyliśmy na niego z doliny, zastanawiając się, jak wymagające okaże się podejście.

Snowdon wznosi się na wysokość 1085 m n.p.m., będąc najwyższym szczytem Walii i jednym z najbardziej rozpoznawalnych w całej Wielkiej Brytanii. Na kamiennym obelisku wieńczącym wierzchołek, obok informacji o wysokości, widnieją także napisy w języku walijskim. Można tu symbolicznie dotknąć punktu wyznaczającego sam szczyt — drobny gest, który dla wielu turystów staje się zwieńczeniem górskiej wędrówki.

Co znajduje się na szczycie Snowdonu? Schronisko, kolejka i udogodnienia.

Na samym szczycie znajduje się Snowdon Summit Visitor Centre — Hafod Eryri, w którym można odpocząć i coś zjeść po wymagającym podejściu. Ceny nie należą do najniższych, a wybór posiłków jest raczej ograniczony, jednak możliwość schronienia się przed wiatrem czy chłodem bywa na wagę złota. Stronę centrum możesz sprawdzić tutaj.

Trudno było nie zauważyć, że pod względem jakości jedzenia nasze schroniska w Karkonoszach czy Tatrach wypadają bardzo korzystnie. W budynku działa również niewielki sklep z pamiątkami i magnesami — idealny, jeśli chcesz zabrać ze sobą drobny symbol zdobycia najwyższego szczytu Walii.

Miłym zaskoczeniem, szczególnie przy dużej liczbie turystów, okazały się czyste i zadbane toalety wyposażone w mydło oraz automatyczne suszarki do rąk. Co ważne, są one bezpłatne.

Na Snowdon można także wjechać zabytkową kolejką górską, co stanowi świetną alternatywę dla osób starszych, rodzin z dziećmi lub tych, którzy nie planują górskiej wędrówki. Dzięki temu niemal każdy ma szansę podziwiać panoramę z najwyższego szczytu Walii. Więcej informacji o przejazdach znajdziesz tutaj.

Mieliśmy ogromne szczęście do pogody — doskonała przejrzystość powietrza i pełne słońce sprawiły, że widoki ze szczytu były wręcz bajeczne i na długo pozostaną w naszej pamięci.

Zejście z góry Snowdon szlakiem South Ridge Path.

Na zejście wybraliśmy szlak South Ridge Path i szybko zauważyliśmy jedną rzecz — był on jeszcze mniej uczęszczany niż Rhyd Ddu Path, którym zdobywaliśmy szczyt. Po drodze minęliśmy zaledwie kilka osób i jednego psa, co tylko potęgowało wrażenie spokoju i przestrzeni.

Widoki, które ukazały się nam tuż po wejściu na ten szlak, zrobiły na nas ogromne wrażenie. Ścieżka malowniczo wiła się przed nami, odsłaniając rozległe panoramy i pozwalając w pełni nacieszyć się górskim krajobrazem.

Z każdym kolejnym krokiem krajobraz stawał się coraz bardziej imponujący — wokół nas rozciągała się surowa przestrzeń, a horyzont zdawał się nie mieć końca. Schodząc tą trasą, można było naprawdę poczuć skalę gór i ich dziki charakter.

Trzeba jednak pamiętać, że szlak z tej strony jest mocniej wystawiony na wiatr, który w otwartym terenie potrafi być zaskakująco silny i szybko wychładzać organizm.

Najtrudniejszy fragment South Ridge Path — na co uważać?

W pewnym momencie na naszej drodze pojawiły się kamienne ściany, a towarzyszący im silny wiatr sprawiał, że był to jeden z bardziej wymagających fragmentów zejścia. To miejsce zdecydowanie wymaga ostrożności — wygładzone przez tysiące kroków kamienie potrafią być bardzo śliskie, dlatego każdy ruch warto stawiać tu z rozwagą.

Podczas schodzenia trafił się nawet moment, w którym przydała mi się pomoc męża — jeden z większych stopni okazał się po prostu za wysoki jak na długość moich nóg. Takie drobne trudności tylko potwierdzają, że teren bywa tu techniczny.

Zdecydowanie nie polecałabym pokonywania tego odcinka zimą ani tuż po opadach deszczu, gdy nawierzchnia staje się jeszcze bardziej śliska i wymagająca. Może to być również spore wyzwanie dla osób wędrujących z małymi dziećmi, dlatego warto dobrze ocenić swoje możliwości przed wyborem tej trasy.

Idąc zaś dalej, natrafiamy na pastwiska dla walijskich owiec. Trzeba pokonać więc kolejną przeszkodę w postaci metalowego ogrodzenia. Na szczęście sporym ułatwieniem jest niska drewniana drabinka, dzięki której szybko przechodzimy na drugą stronę. 

Dawne kopalnie łupku u podnóża Snowdonu — niezwykła historia ukryta w krajobrazie.

Po przejściu przez ogrodzenie krajobraz wyraźnie się zmienia — szlak prowadzi teraz przez rozległe łąki, a po drodze można dostrzec pozostałości dawnych zabudowań oraz ślady po wydobyciu łupku, z którego produkowano charakterystyczne kamienne dachówki, czyli tzw. slate.

Do dziś w rejonie Snowdonu można zobaczyć historyczne kopalnie tego surowca. Co ciekawe, jedna z nich zyskała zupełnie nowe życie — w jej podziemiach powstała ogromna trampolina ukryta wewnątrz góry, będąca dziś jedną z najbardziej nietypowych atrakcji w Walii. Jeśli macie ochotę zajrzeć do środka i poczuć dreszcz emocji, koniecznie sprawdźcie Bounce Below, aby dowiedzieć się więcej. 

Wodospad przy szlaku South Ridge Path.

Po drodze minęliśmy malowniczy wodospad przy szlaku, który okazał się doskonałym miejscem na krótki odpoczynek. To jeden z tych naturalnych punktów na trasie na Snowdon, gdzie warto zatrzymać się na moment, nacieszyć oczy krajobrazem i zregenerować siły przed dalszym marszem.

Im niżej schodziliśmy ze szczytu Snowdonu, tym częściej na naszej drodze pojawiały się owce swobodnie wypasane na górskich zboczach. Zupełnie niewzruszone obecnością turystów, tylko od czasu do czasu zerkały w naszą stronę, dodając tej wędrówce jeszcze bardziej sielskiego, walijskiego klimatu.

Czy warto zdobyć Snowdon? Moja opinia.

Zdecydowanie tak — Snowdon to najwyższy szczyt Walii, oferujący jedne z najbardziej spektakularnych widoków w całej Wielkiej Brytanii. Na wierzchołek prowadzi kilka zróżnicowanych szlaków, dzięki czemu trasę mogą dopasować zarówno początkujący, jak i bardziej doświadczeni turyści. Choć pogoda potrafi być tu kapryśna, a mgła często ogranicza widoczność, przy sprzyjających warunkach panorama obejmuje jeziora, surowe grzbiety górskie i rozległe doliny — krajobraz, który naprawdę zapada w pamięć.

Nasza wyprawa na Snowdon — od pierwszych kroków na szlaku aż po powrót na parking — zajęła około 7 godzin, razem z przystankiem w Snowdon Summit Visitor Centre. To jednak jeden z tych dni, kiedy zmęczenie schodzi na dalszy plan, bo każda minuta spędzona w górach wynagradza włożony wysiłek.

Widoki ze szczytu trudno opisać zwykłymi słowami. Monumentalne grzbiety, tafle jezior migoczące w oddali i ogrom przestrzeni sprawiają, że człowiek na chwilę przestaje się spieszyć. Stoisz w ciszy, chłoniesz krajobraz i masz wrażenie, jakby świat na moment zwolnił.

Snowdon nie jest tylko kolejnym szczytem do zdobycia — to doświadczenie, które zostaje w pamięci na długo. Zdjęcia mogą być jedynie zapowiedzią tego, co naprawdę czeka tam na górze. Zajrzyj do mini galerii poniżej i zobacz, dlaczego dla wielu osób wejście na Snowdon staje się jednym z najważniejszych momentów podróży po Walii.

Podobało się? Zainspirowałam?

Zostań proszę na dłużej - obserwuj mój profil na Facebooku. Będzie mi również bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad na blogu :-).

Skomentuj

4 komentarze

MS 12 lutego 2020 - 11:50

Dzięki za polecenie mi tego wpisu ???? Snowdon jest cały czas w moich planach, jednak kiedy byliśmy w Walii kilka lat temu, nasze dzieciaki były za małe, aby wybrać się na taką wyprawę. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda nam się tam wybrać. Widoki na Twoich zdjęciach są zapierające dech w piersiach ????

Odpowiedz
Asia 12 lutego 2020 - 11:52

Na górę można wejść różnymi drogami, są też łatwiejsze szlaki, np. Miner’s Track. Ba, można nawet wjechać na sam szczyt kolejką. ????

Odpowiedz
Wojtek Wein 20 kwietnia 2020 - 09:49

O, i jaka pogoda wam się trafiła! Przekapitalnie 🙂 I te gołe szczyty, nie ma problemu ze znalezieniem miejsca na sesję, i kolejną, i jeszcze jedną 😉

Odpowiedz
Asia 20 kwietnia 2020 - 09:53

Cudnie tam jest. Trochę inne góry niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Aż mam ogromną chrapkę na ponowne wejście – tym razem innym szlakiem. Bo każdy oferuje inne emocje wizualne! 🙂 A zdjęć przywiozłam tyle, że można by album wydać z jednej takiej wyprawy 🙂 .

Odpowiedz

Spodoba Ci się także

Pomogłam Ci zaplanować podróż?

Jeśli moje treści pomogły Ci zaplanować podróż, odkryć nowe miejsce albo po prostu dobrze spędzić tu czas — możesz symbolicznie postawić mi kawę.
To drobny gest, który pomaga mi tworzyć kolejne przewodniki, testować szlaki i dzielić się miejscami wartymi zobaczenia 🤍

Nie prowadzę subskrypcji – to jednorazowe wsparcie.

Podróżujmy razem

Na Facebooku dzielę się miejscami, które naprawdę warto zobaczyć — bez tłumów, schematów i turystycznych pułapek.

Znajdziesz tam szybkie inspiracje, aktualne wskazówki i pomysły na kolejne wyjazdy.