Spis treści.
Heilige Stiege (w tłumacz. Święte schody) to bardzo ciekawy szlak nieopodal Bad Schandau w którym, jak sama nazwa wskazuje, doświadczymy mnóstwa, bo łącznie około 1186 schodów.
W trakcie naszej wycieczki pokonamy ok. 286 stopni na odcinku Rotkehlchenstiege oraz dodatkowo ok. 900 stopni na odcinku Heilige Stiege, na 190 metrach wysokości.
Startujemy tutaj z niewielkiej miejscowości Schmilka w Saksonii Szwajcarskiej. Szlak przechodzimy w ten sposób, że na masyw wchodzimy szlakiem prowadzącym początkowo przez las, a następnie po skałach, w tym po Rotkehlchenstiege. Nasza trasa zakłada w większości pętlę – co by nie było zbyt monotonnie.
Natomiast zejście z masywu prowadzi głównie po metalowych schodach, czyli właśnie po tytułowych Heilige Stiege, więc mamy cudne widoki z wysoka, dostarczające niesamowitych wrażeń. A przy okazji nie zmęczymy się w takim stopniu, gdybyśmy szli w drugą stronę, pod górę po schodach.
- Zalety szlaku: Świetne widoki, zwłaszcza nieopodal Zurückesteig oraz z punktu widokowego znajdującego się nieopodal Heilige Stiege.
- Wady szlaku: Raczej nie dla małych dzieci, ze względu na to, że przejście przez odcinek Rotkehlchenstiege wymaga wdrapania się po skałach.
- Czas przejścia: Szlak liczy 5,9 km, do przejścia teoretycznie w nieco ponad 2,5 godziny. W praktyce dłużej (chyba, że biegniecie jak kozica i nie zatrzymujecie się po drodze).
- Co można zobaczyć: Najpierw urokliwe zabudowania Schmilki. Następnie czeka na nas nieco wymagające Rotkehlchenstiege - charakterystyczne kamienne stopnie, gdzieniegdzie między drzewami prześwitują formacje skalne Schrammsteine. Wchodzimy potem na Zurückesteig, które prowadzi nas na Heilige Stiege. W międzyczasie podziwiamy widok na dolinę Łaby nieopodal Flohspitze oraz widok na Schrammsteine.
Trasa liczy ok. 5,9 km i przez większą część idziemy po pętli, z wyjątkiem początkowego i końcowego odcinka szlaku.
Wyruszamy ze Schmilki.
W Schmilce parkujemy na płatnym parkingu (doba kosztuje 8 €). Warto mieć ze sobą monety. Płacimy w parkometrze. Można płacić również online przez zewnętrzne aplikacje, ale wówczas operator dolicza sobie parę € za obsługę płatności.
Warto być w miarę rano, bo parking dość szybko się zapełnia.
Po zaparkowaniu, kierujemy się w główną ulicę miasteczka – raczej nie sposób jej przegapić.
Na marginesie dodam, że niewielka Schmilka jest uznawana za najpiękniejsze miasteczko tego regionu, to taki ukryty klejnot Saksonii.
Miasteczko liczy zaledwie nieco ponad 70 mieszkańców. Po drodze mijamy kilkoro z nich – chłopiec rąbie drewno na opał, ktoś się kręci nieopodal domu. Spokój i sielanka.
Idąc o poranku w stronę szlaku mamy wrażenie, że miasteczko dopiero się budzi. Po części tak jest, a jednak nawet wracając z wycieczki, nie zauważyliśmy, by coś się tu drastycznie zmieniło. Tak się najwyraźniej tu żyje: spokojnie, bez pośpiechu, w miejscu, gdzie można kupić wyroby z piekarni, w której ziarno na mąkę mieli ponad 200-letni młyn, oferując ekologiczne wyroby prosto z pieca opalanego drewnem. Można tu także przenocować – więcej o tym na stronie hotelu Gasthof zur Mühle – link tutaj.
Urokliwe, kolorowe budynki dodają temu miejscu niebywałego uroku.
Początek szlaku.
Mijamy zabudowania Schmilki i wchodzimy w asfaltową ścieżkę biegnącą przez las. Jest trochę pod górę, ale spokojnie, to na razie taka niewielka rozgrzewka.
Ten odcinek zaprowadzi nas najpierw do miejsca postojowego, gdzie można chwilę odpocząć na ławkach i się posilić.
Następnie idąc dalej prosto, dochodzimy do rozwidlenia, gdzie wybieramy lewą stronę (prawą stroną będziemy wracać). Dalej prowadzi nas szutrowa, prosta i przyjemna ścieżka. Las staje się z czasem coraz gęstszy, a ścieżka coraz węższa.
Tutaj dość łatwo przeoczyć skręt we właściwą ścieżkę, więc bądźcie czujni! Wybieramy ścieżkę lekko w prawo – na Falkoniergrund. Nie idziemy dalej w lewo, bo ta doprowadziłaby nas do Kleiner Falknerturm i Großer Falknerturm, a tego nie chcemy.
Jak zobaczycie na szlaku takie dość nieśmiałe schody, to znak, że jesteście na właściwej ścieżce.
Rotkehlchenstiege.
Niemniej jednak, niech Was nie zwiedzie ten z pozoru łatwy i przyjemny odcinek. Potem bowiem pojawiają się schodki w skale i dochodzimy do Rotkehlchenstiege. Miejsce to daje momenty ekspozycji, gdzieniegdzie między drzewami pojawiają się fragmenty Schrammsteine. Znajdziecie tu duże i strome skały, częściowo z metalowymi uchwytami do wspinania.
Z racji tego, że był to dość trudny odcinek, wymagający skupienia, a w pewnym stopniu także wspinaczki po wyślizganych głazach i praktycznie nieustannego użycia wszystkich kończyn, ten odcinek pokonaliśmy praktycznie bez robienia zdjęć. Bezpieczeństwo przede wszystkim.
Sądzę, że był to zresztą najtrudniejszy odcinek, na jaki się natknęliśmy w czasie kilkudniowego wędrowania saksońskimi szlakami. Podziwiam mojego męża, że dał radę pokonać ten odcinek z synem, asekurując go i dbając o jego bezpieczeństwo. Podziwiam tym bardziej, że mi samej, jedynie z plecakiem i aparatem, nie było wcale tak łatwo przejść Rotkehlchenstiege. Bynajmniej nie był to spacer po płaskim terenie.
Zurückesteig.
Dalej będzie już na szczęście niekoniecznie z góry, bo nadal pod górę, ale niewątpliwie łatwiej technicznie.
Wchodzimy na Zurückesteig, który rozpoczyna się za Rotkehlchenstiege. Tym 500 metrowym odcinkiem Zurückesteig przechodzi się między Affensteine i Schrammsteine. To taki pomost widokowy, trasa spacerowa łącząca te rejony.
Na początku, po pokonaniu metalowych stopni i wąskich przejść skalnych między głazami, docieramy do przepięknego punktu widokowego z panoramą na część trasy Obere Affensteinpromenade. Tutaj odpoczywamy i napawamy się widokiem. Jest to w sumie pierwszy punkt, w którym są takie odkryte widoki, więc tym bardziej mamy co podziwiać. Później będzie ich jeszcze trochę.
Dalsza część Zurückesteig do Heilige Stiege.
Idziemy dalej, nadal przez las, ale już spokojniejszą ścieżką. Do Heilige Stiege jeszcze kawałek. Choć tu także pojawiają się schody, przeróżnego rodzaju. Cały czas podążamy jedynym szlakiem, jaki jest tu wyznaczony, aż do momentu skrętu w prawo – w szlak prowadzący do Heilige Stiege.
Widok na dolinę Heringsgrund.
Po skręcie w prawo w szlak prowadzący do Heiligie Stiege, początkowo nie ma jeszcze tych malowniczych metalowych drabinek, albo nie ma ich jeszcze dużo. Po drodze jednak napotkamy kolejny punkt widokowy, który również zapiera dech w piersi.
Przez niektórych uznawany jest wręcz za najpiękniejszy widok w Saksonii Szwajcarskiej. Nie nam to oceniać, bo mamy jeszcze zbyt małą wiedzę na ten temat, ale trzeba przyznać, że panorama, która się stąd rozpościera, naprawdę robi duże wrażenie.
Widać stąd Schrammsteine – to te charakterystyczne ściany skalne rozciągające się nad doliną Heringsgrund.
Heilige Stiege.
Idziemy dalej i tak oto dochodzimy do właściwych Świętych Schodów. Pokonujemy tutaj ok. 900 schodów rozciągających się na ok. 190 m wysokości. Schody są bezpieczne, z barierkami, jednak mimo wszystko nie zaleca się wycieczki w to miejsce w czasie deszczu.
Po skręcie w prawo w szlak prowadzący do Heilige Stiege, początkowo nie ma jeszcze tych malowniczych metalowych drabinek, albo nie ma ich jeszcze dużo. Po drodze jednak napotkamy kolejny punkt widokowy, który również zapiera dech w piersi.
Przez niektórych uznawany jest wręcz za najpiękniejszy widok w Saksonii Szwajcarskiej. Nie nam to oceniać, bo mamy jeszcze zbyt małą wiedzę na ten temat, ale trzeba przyznać, że panorama, która się stąd rozpościera, naprawdę robi duże wrażenie.
Widać stąd Schrammsteine – to te charakterystyczne ściany skalne rozciągające się nad doliną Heringsgrund.
Po pokonaniu wszystkich schodów, końcówka pójdzie nam już jak z płatka. Szlak przyjemny, praktycznie płaski. Docieramy do rozwidlenia, które już widzieliśmy idąc o poranku. Dalej – kierunek Schmilka. Przed Schmilką jedynie nieco w dół po asfalcie, ale ten odcinek już znamy z początku wycieczki. Pięknie tu!


Podobało się? Zainspirowałam?
Zostań proszę na dłużej - obserwuj mój profil na Facebooku. Będzie mi również bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad na blogu :-).
