Spis treści.
Szwajcaria Saksońska to niezwykła kraina labiryntów na szczytach skalnych masywów, w której przepiękne krajobrazy wymagają pokonania skalnych korytarzy, a także nierzadko wielu stalowych drabin i stopni. Kolejna wycieczka prowadzi nas na inny masyw skalny, każdy nieco inny, oferujący coraz ciekawsze zakamarki, które czekają tylko na ich odkrycie.
Tym razem wybraliśmy się na górę stołową Pfaffenstein (435 m n.p.m.), znajdującą się w pobliżu miasteczka Königstein nad Łabą oraz w nieopodal miasta Bad Schandau.
Pfaffenstein rozciąga się na 1 km długości oraz do 400 m szerokości, wyrastając ponad otaczający ją teren o ok. 100 m wysokości. Na marginesie wspomnę, że nazwa góry pochodzi od niemieckiego słowa Pfaffen, oznaczającego klechów (księży). Podobno zamieszkiwali oni niegdyś te tereny.
Przyznam, że nasza przygoda w tym miejscu rozpoczęła się trochę nerwowo, już przy próbie płatności za parking. Żadna z kilku naszych kart nie chciała zadziałać (nie wiadomo, dlaczego), a niestety automat przyjmował wyłącznie monety (a parking kosztował bodajże 6 €). My takowych nie mieliśmy (wyłącznie grubsza kasa). Godzina 10:00 rano, na wsi spokój, zero otwartych o tej porze sklepów czy punktów w pobliżu parkingu. Gospoda Gasthaus sąsiadująca z parkingiem, o tej porze niestety zamknięta. Można zapłacić przez aplikację, a i owszem, ale trzeba mieć zasięg Internetu, a tutaj takowego nie było (w kilku sieciach)…
Na szczęście uczynna starsza para przyszła nam z pomocą. W zasadzie pomogliśmy sobie nawzajem: oni mieli problem z płatnością w automacie, my im w tym pomogliśmy, w podziękowaniu opłacili nasz bilet parkingowy i rozliczyliśmy się w bilonie. Dobrze, że trafiliśmy na siebie na tym parkingu, bo w przeciwnym wypadku trzeba byłoby zmieniać plany wycieczkowe.
Góra Pfaffenstein w Górach Połabskich zaliczana jest do najbardziej fascynujących gór Szwajcarii Saksońskiej. Określana jest także jako Szwajcaria Saksońska w miniaturze. Znajdziemy tu nie tylko przepiękne panoramy na sąsiednie skalne masywy, ale także sporo stalowych drabinek i stopni, jaskinie, wieżę widokową w centrum, skalne przesmyki, a także monumentalną Barbarine – wolnostojącą formację skalną, przypominającą skalną iglicę.
Zapraszam na wizualne przejście szlaku razem z nami. W spisie treści łatwo odnajdziesz właściwy szlak.
- Zalety szlaku: Szlak nie jest bardzo wymagający kondycyjnie. Najbardziej wymagający odcinek pokonujemy na początku - wejście po schodach na masyw skalny.
- Wady szlaku: Brak. Można się tu wybrać z dziećmi, a jedyną trudnością, jakiej możecie doświadczyć (w przypadku młodszych dzieci), są właśnie metalowe drabinki. Przedszkolaki, z pomocą rodziców, powinny dać radę. Dzieci - raczej od 5 lat (4-latki z większą pomocą rodzica).
- Czas przejścia: Trasa liczy 4,3 km, do przejścia teoretycznie w ok. 2,5 godziny, jednak z uwagi na liczne punkty widokowe i zakamarki, lepiej nastawić się na nieco dłuższą wycieczkę. Tym bardziej, jeśli wędrujemy z dziećmi i robimy duuuużo zdjęć.
- Co można zobaczyć: Twierdzę Königstein, Dolinę Łaby, Góry Połabskie i panoramę Szwajcarii Saksońskiej.
Poniżej przedstawiam mapkę z najważniejszymi punktami na trasie.
Pfaffenstein z Pfaffendorf.
Do Pfaffenstein wyruszyliśmy z miasteczka Pfaffendorf.
Jak już wyżej wspomniałam, w Pfaffendorf znajduje się parking, z którego rozpoczynamy naszą wędrówkę. Parking płatny (6 € za dzień za samochód osobowy), płatność w automacie i uwierzcie mi, są wyrywkowe kontrole funkcjonariuszy w zielonych kostiumach, którzy rzetelnie sprawdzają, czy mamy opłacony parking. Zatem lepiej sobie tego nie lekceważyć, nawet przed czy po sezonie.
Początkowo, wchodzimy pod górkę – betonową ścieżką prowadzącą aż do lasku. Na początku lasku można już zrobić przystanek (a przynajmniej nasz syn zwykle tak właśnie robi, bo nagle uświadamia sobie na początku wycieczki, że jest głodny).
Po krótkim przystanku wchodzimy sobie dalej spokojnie po stopniach. Początkowo są one kamienne, a z czasem przeistaczają się w stalowe drabinki. Jest więc coraz ciekawiej… Niemniej jednak, widząc te metalowe drabiny, autorka bloga zaczyna się poważnie zastanawiać, czy to aby na pewno był dobry pomysł, by zabierać tu 4-latka (w sumie takich momentów miałam w Szwajcarii Saksońskiej jeszcze kilka). Niemniej jednak syn poradził sobie (z pomocą taty) iście koncertowo.
Widoki, nawet te, które możemy podziwiać ze schodków, są przepiękne i aż ślinka cienkie na to, jakie będą później, już ze szczytu. Schodki są dość wąskie, a dodatkowo, w pewnym miejscu trzeba się zmierzyć z wąskim przejściem, przez które musimy się nieco przecisnąć z plecakiem na plecach, zwanym Uchem igielnym (The Eye of the Needle).
Pierwsze punkty widokowe na Pfaffenstein.
Po tej krótkiej rozgrzewce, której doznaliśmy wchodząc na masyw skalny, dotarliśmy na szczyt Pfaffenstein. Piaskowcowe klify porastają liczne brzozy i sosny. Klify w kilku miejscach mają głębokie uskoki, dlatego trzeba patrzeć pod nogi, ale dzięki temu można zobaczyć także paprocie oraz wrzosy wplecione precyzyjnie z piaskowcową skałę.
Od razu wędrujemy na jeden z kilku punktów widokowych – najpierw ten znajdujący się po lewej stronie. Widoki nas zachwycają na każdym kroku. Można podziwiać twierdzę Königstein z różnych perspektyw. Widzimy też Lilienstein, Gohrisch i Papstein, a nieco dalej w tle także Schrammsteine.
Przy dobrej widoczności widoczny jest także bazaltowy stożek Rosenberg (w tłumaczeniu Góra Róż), która, co ciekawe, jest dawnym, nieaktywnym wulkanem w Górach Połabskich z okresu późnego triasu.
Jaskinie Pfaffenstein, czyli Goldschmidthöhle i Falkenhöhle.
Na wschodnim klifie Pfaffenstein kryją się dwie nieduże jaskinie: Goldschmidthöhle (zwana także Jaskinią Fałszerza) oraz Falkenhöhle (czyli Jaskinia Sokoła).
Zgodnie z legendą, jaskinia Goldschmidthöhle zawdzięcza swą nazwę pewnemu litografowi i zarazem fałszerzowi pieniędzy, Friedrichowi E. Goldschmidtowi.
W nocy 27 września 1854 r. zbiegł on z więzienia znajdującego się wówczas w twierdzy Königstein. Według jednej z wersji legendy, Goldschmidt ukrywał się prawdopodobnie w jaskini w Pfaffenstein, nazwanej później jego imieniem. Tam też podrabiał banknoty.
Druga wersja opowieści o tej jaskini mówi zaś o tym, że Goldschmidt przebywał w tej jaskini (lub drugiej, suchszej) tylko w ciągu dnia, natomiast noce spędzał w zamkniętej gospodzie Kliemanna, której właścicielem był szwagier Goldschmidta. Gospoda ta znajdowała się w centralnym miejscu Pfaffenstein, tam, gdzie aktualnie mieści się restauracja oraz wieża widokowa (do której zawitaliśmy później).
Według miejscowych opowieści, gdy Goldschmidt opuścił skalne schronienie w listopadzie 1854 roku, został następnie aresztowany w Dreźnie oraz wtrącony do więzienia. Losy Goldschmidta podzielił także jego szwagier, który za pomoc udzieloną zbiegłemu Goldschmidtowi, także trafił do więzienia.
Gospoda Kliemanna została następnie zburzona. Odbudowano ją dopiero w 1880 roku, początkowo jako drewniany pawilon, a dopiero w 1891 roku zastąpiono ją stojącym do dzisiaj kamiennym budynkiem.
Także jaskinia Falkenhöhle (czyli Jaskinia Sokoła) ma ciekawą legendę związaną z jej nazwą i historią.
Według jednej z legend związanych z jaskinią Falkenhöhle, służyła ona jako kryjówka dla słynnego, sprytnego i odważnego zbójnika, znanego jako Falko. Budził on postrach wśród lokalnej ludności, tym bardziej dlatego, że towarzyszył mu ptak drapieżny (stąd prawdopodobnie wzięła się nazwa jaskini – Jaskinia Sokoła).
Druga legenda natomiast zmienia całkowicie przeznaczenie jaskini, czyniąc z niej z kolei miejsce schronienia dla prześladowanego rycerza. Podobno miał on tak duże powodzenie u kobiet, że był wręcz ścigany przez księżne z pobliskiego zamku. Pomogli mu rzekomo wieśniacy, ukrywając go w jaskini. Zgodnie z legendą, rycerz powrócił później na te tereny, aby ocalić zamek i ziemię, biorąc udział w wielkiej bitwie.
Niezależnie zaś od tego, czy wierzymy w tego typu legendy, warto zajrzeć w te miejsca.
Karussel oraz punkt widokowy Opferkessel (Teufelkessel).
Droga do Opferkessel (czyli kociołkiem ofiarnym, zwanym także przez niektórych Teufelkessel, czyli kociołem diabła) wiedzie przez urokliwe, niewielkie mostki.
Po drodze na Opferkessel zobaczymy także specyficzną ławkę wykutą w skale, zwaną Heidenreichstein, znaną także jako Ławka Goethego (niem. Goethe-Sitz). W ławce znajduje się wykuty w skale napis „Gut Heil! 1863 Anton Funk”. Ławka została wykuta w piaskowcu, nie do końca jednak wiadomo, przez kogo. Przypuszcza się, że ławkę wykuł turysta, wspinacz lub członek klubu wspinaczkowego. „Gut Heil” było bowiem popularnym pozdrowieniem wśród niemieckich wspinaczy w XIX wieku. Anton Funk to nazwisko osoby, która prawdopodobnie wyrzeźbiła lub zleciła wykonanie tej ławki. Co ciekawe, odobne inskrypcje wykute w skałach odnaleziono także w innych miejscach Szwajcarii Saksońskiej.
W drodze na Opferkessel miniemy także niewielką formację skalną zwaną Karussell ( czyli Karuzelę). Jej nazwa odnosi się do tego, że jej kręgi i pętle, utworzone przez erozję i inne procesy geologiczne, sprawiają, że przypomina ona wirujący mechanizm z wirem, czyli swoistą karuzelę.
Wejście na punkt widokowy Opferkessel jest zachwycające, gdyż prowadzi po skalnym mostku, zabezpieczonym stalowymi poręczami. Miejsce jest dość eksponowane, więc trzeba się nastawić na to, że będzie wiało.
Jak nazwa tego miejsca wskazuje (Opferkessel to w dosłownym tłumaczeniu kocioł ofiarny, zaś Teufelkessel to kocioł diabła), znajduje się tutaj kociołek wietrzeniowy, mający średnicę ok. 2 metrów, z którym gromadzi się woda. Kociołek ten powstał jeszcze w epoce lodowcowej. Dodatkową atrakcją tego miejsca są przepiękne widoki na skalne masywy otaczające ten punkt widokowy.
Wieża widokowa na Pfaffenstein.
Następnie udajemy się do Gospody Pfaffenstein. Sąsiaduje z nią ok. 28-metrowa wieża widokowa, która stanie się naszym kolejnym celem, tuż po chwili odpoczynku i spożyciu posiłku. Można tu także skorzystać z toalety znajdującej się przy gospodzie.
Na szczyt wieży widokowej prowadzą kręte schody. Na górze czekają na nas ciekawe widoki na okolicę. Może nie tak ujmujące jak te roztaczające się z punktów widokowych, ale też cieszące oczy. Przy wejściu na wieżę znajdziemy informację, że wchodzimy na nią na własne ryzyko.
Wejście na wieżę jest płatne (dorośli 1 €, dzieci 0,5 €).
Skalna ściana Pfaffensteinu i Klamotte.
Idąc od strony wieży widokowej w stronę Barbarine, po drodze mijamy szczytową partię Pfaffenstein, która także robi wrażenie, bo jest to niemal pionowa ściana. Nieopodal ściany znajduje się punkt widokowy.
Z kolei u podnóża Pfaffenstein, bliżej poziomu lasu, znajduje się Klamotte, czyli ok. 20-metrowy, pionowy blok skalny będący pozostałością po dużym osuwisku skalnym.
Barbarine - legenda o dziewczynie zamienionej w kamień.
Barbarine to najbardziej znana formacja skalna Pfaffensteinu i jeden z symboli Szwajcarii Saksońskiej. Nie można jej przegapić będąc w Pfaffenstein.
Tworzy ją wysoka na ok. 43 metry iglica skalna, przypominająca postać kobiety – według legendy to zaklęta dziewczyna. Zgodnie bowiem z legendą, matka z Pfaffendorfu wysłała swoją córkę Barbarę w niedzielny poranek do kościoła w Königstein. Jednak dziewczyna nie miała ochoty na modlitwę i wolała pójść pieszo na jagody do Pfaffenstein. Jak się okazało, jej matka także wybrała się na spacer do Pfaffenstein i spotkała w lesie swoją córkę. Zdenerwowała się, że córka była nieposłuszna i przeklęła ją w myślach: „Powinna natychmiast zamienić się w kamień!” Przekleństwo się niestety spełniło i od tego czasu Barbarine stoi w Pfaffenstein jako ostrzeżenie dla wszystkich nieposłusznych dzieci.
Barbarine została zdobyta przez wspinaczy w 1906 roku i była niegdyś popularnym celem wycieczek wspinaczkowych. Po kilku uderzeniach pioruna iglica otrzymała wzmacniającą kryzę mającą uchronić ją przed dalszym zniszczeniem. Aktualnie jest pomnikiem przyrody, z zakazem wspinaczki. Barbarine można podziwiać z punktu widokowego przypominającego balkon. Jest tu nawet skalna ławeczka, na której można usiąść i napawać się widokiem.
Z Barbarine wracamy tą samą drogą do rozwidlenia i następnie wybieramy drogę prowadzącą do Jäckelfels. Można także cofnąć się aż do wieży widokowej i schodzić drogą zwaną Klammweg, która prowadzi przez zacieniony wąwóz. Do Klammweg można dojść także szlakiem prowadzącym od skały Jäckelfels. My jednak tym razem nie wybieramy się na Klammweg.
Skała Jäckelfels.
Skała Jäckelfels została nazwana tak na cześć Karla Gottloba Jäckela – przewodnika, który przyczynił się do udostępnienia tych terenów turystom, wytaczając szlaki i ponownie odkrywając ukryte jaskinie (w tym jaskinię Kuhstallhöhle).
Jego rola w rozwoju turystyki na Pfaffenstein była na tyle duża, że miejscowa ludność nazwała go Berggeist vom Pfaffenstein, czyli górskim duchem Pfaffensteinu. Dla upamiętnienia tej osoby w skałę wmurowano tablicę wraz z jego płaskorzeźbą (popiersiem). Na tablicy widnieje inskrypcja o treści: „Poświęcony odkrywcy i kustoszowi Pfaffensteinu, panu Karlowi Gottlobowi Jäckelowi, przez Ojczyźniany Związek Górski Saxonia, 2 października 1881”.
Aktualnie Jäckelfels jest miejscem, gdzie można spotkać wspinaczy, którzy wdrapują się na tę niemal całkowicie pionową skałę. Na sam jej widok z dołu miałam miękkie nogi…
Ścieżka od Jäckelfels prowadzi łagodnie przez las i następnie wzdłuż lasu. Po drodze kierujemy się jeszcze na punkt widokowy (na mapce oznaczony liczbą 19), skąd widać w oddali Twierdzę Königstein. Twierdza będzie nam zresztą towarzyszyła cały czas w drodze powrotnej, aż na ścieżkę prowadzącą na parking. Takim widokiem żegnamy się z Pfaffenstein, planując kolejne wycieczki po Szwajcarii Saksońskiej.


Podobało się? Zainspirowałam?
Zostań proszę na dłużej - obserwuj mój profil na Facebooku. Będzie mi również bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad na blogu :-).
