Jak dojechać na lagunę Balos wynajętym autem?

przez Asia
22,1K wyświetleń

Spis treści.

Laguna Balos — najpiękniejsza laguna na Krecie?

Niektóre miejsca wyglądają jak pocztówka, ale Laguna Balos wygląda jak obraz namalowany zbyt pięknymi kolorami, by mógł być prawdziwy. To jedno z tych miejsc na Krecie, które zachwycają już od pierwszego spojrzenia i na długo pozostają w pamięci.

Na mnie Laguna Balos zrobiła ogromne wrażenie. Kolory morza, które można tu zobaczyć i uwiecznić na zdjęciach, są tak intensywne, że nie wymagają żadnej obróbki graficznej. Jeśli zastanawiasz się, czy warto odwiedzić Lagunę Balos na Krecie — odpowiedź pojawia się właściwie natychmiast po dotarciu na miejsce.

Znajdziesz tu niezliczone odcienie błękitu, granatu i turkusu — tak wyraziste, że aż trudno uwierzyć, iż to wyłącznie dzieło natury. Ta niezwykła paleta barw sprawia, że Laguna Balos jest uznawana za jedną z najpiękniejszych plaż na Krecie i często trafia na listy miejsc, które po prostu trzeba zobaczyć podczas pobytu na wyspie.

Patrząc na ten krajobraz, ma się wrażenie, jakby natura stworzyła go z wyjątkową precyzją — z myślą o podróżnikach szukających widoków, które naprawdę zapierają dech.

Ponadto dużym atutem Laguna Balos jest charakterystyczny, różowy piasek — rzadki i coraz trudniejszy do spotkania na Krecie. Właśnie dlatego warto pamiętać, że zabieranie piasku z plaży jest zabronione i podlega karze.

Ten niezwykły odcień najlepiej więc zachować na zdjęciach i we wspomnieniach. To one są najpiękniejszą pamiątką z Balos — i jedyną, jaką warto stamtąd przywieźć.

Różowe zabarwienie piasku w Laguna Balos ma swoje całkowicie naturalne wyjaśnienie. Powstaje z drobno pokruszonych, kolorowych muszli oraz fragmentów organizmów morskich, które przez lata były rozbijane o skały i mieszane z jasnym piaskiem. To właśnie te mikroskopijne drobinki nadają plaży tak charakterystyczny, subtelnie różowy odcień.

Istnieje jednak także bardziej legendarna i znacznie mroczniejsza opowieść tłumacząca pochodzenie tego koloru. Według lokalnej legendy w Wielką Sobotę, 24 kwietnia 1824 roku, oddziały tureckie pod wodzą Ibrahima miały brutalnie wymordować około 600 kobiet i dzieci szukających tu schronienia. Plaża — jak głosi przekaz — spłynęła wówczas krwią, a piasek już na zawsze przybrał różowe zabarwienie. Trudno dziś oddzielić historię od mitu, ale ta opowieść dodaje temu miejscu jeszcze bardziej poruszającego wymiaru.

Podobny piasek można zobaczyć również na Elafonissi Beach, choć jego ilość bywa zmienna — podczas naszej wrześniowej wizyty było go tam mniej niż na Balos. Z kolei na Falasarna Beach nie dostrzegliśmy go wcale. Więcej o samej plaży Falasarna przeczytasz w osobnym wpisie na blogu.

Dojazd i przygotowanie do wizyty w Lagunie Balos — praktyczne wskazówki

Wjazd na szutrową drogę prowadzącą do Laguny Balos jest płatny (około 1 € za osobę), dlatego warto mieć przy sobie drobną gotówkę. To niewielka opłata, ale potrafi zaskoczyć, jeśli nie jesteśmy na nią przygotowani.

Planując dzień na plaży, koniecznie zabierz strój kąpielowy oraz podstawowy ekwipunek plażowy — w końcu jedziemy tam przede wszystkim po to, by nacieszyć się morzem i wyjątkowym krajobrazem. Warto jednak zachować umiar. Im więcej rzeczy spakujesz, tym bardziej odczujesz ich ciężar podczas podejścia pod górę i pokonywania kamiennych schodków.

Nie ma potrzeby zabierania ze sobą leżaków czy parasola. Na plaży można wynająć zestaw (dwa leżaki i parasol), choć zwykle jest on dostępny dopiero w sezonie, czyli od maja.

Absolutną podstawą są nakrycie głowy oraz krem z filtrem UV. To otwarta przestrzeń, pozbawiona naturalnego cienia, a słońce potrafi być tu naprawdę intensywne. Dobrze jest mieć także zapas wody i coś do jedzenia — po drodze mijaliśmy osoby niosące całe torby prowiantu i szybko zrozumieliśmy dlaczego.

Na stopy najlepiej założyć lekkie buty trekkingowe lub sportowe. Droga bywa kamienista, a schodzenie i wchodzenie po nierównych stopniach w takim obuwiu jest po prostu wygodniejsze. Po powrocie nasze buty i skarpetki były szczelnie pokryte pomarańczowym pyłem, więc eleganckie obuwie zdecydowanie lepiej zostawić na inne okazje. Owszem — w japonkach też można dojść na lagunę, ale trudno nazwać to komfortowym rozwiązaniem.

Na miejscu było dość wietrznie, choć zdecydowanie nie chłodno. Warto jednak pamiętać, że położenie laguny sprawia, iż wiatr pojawia się tu często — niezależnie od pory roku.

Jak dostać się na Lagunę Balos

Na Lagunę Balos można dotrzeć na kilka sposobów — w zależności od tego, ile czasu, sił i cierpliwości chcemy poświęcić na dojazd:

    • Samochodem drogą szutrową — to najczęściej wybierana opcja. Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość, bo na tej trasie osiąga się raczej „oszałamiającą” prędkość maksymalnie około 15 km/h. Pokonanie około 7-kilometrowego odcinka zajmuje mniej więcej 30 minut.

    • Promem — rejsy odpływają z Port of Kissamos (w gminie Kissamos). Bilety można kupić bezpośrednio w porcie, m.in. u lokalnych armatorów obsługujących to połączenie. To wygodna opcja dla osób, które wolą podziwiać widoki z pokładu statku niż zmagać się z szutrową drogą.

    • Pieszo z wioski Kaliviani — wariant dla bardziej aktywnych. Według dostępnych informacji dojście na Balos zajmuje około 45 minut. To dobra propozycja dla miłośników spacerów i trekkingu, którzy chcą połączyć zwiedzanie z ruchem.

Dojazd wypożyczonym autem — czy to dobry pomysł?

Dojazd samochodem na Lagunę Balos potrafi spędzać sen z powiek zwłaszcza tym turystom, którzy planują wycieczkę wypożyczonym autem. I trudno się temu dziwić.

Zdecydowana większość wypożyczalni na Krecie wprost zabrania lub wyraźnie odradza wyjazd na Balos wynajętym samochodem. Powód jest prosty: ewentualne szkody — szczególnie w podwoziu lub zawieszeniu — nie są objęte ubezpieczeniem. Standardowe polisy obejmują wyłącznie drogi asfaltowe, a trasa prowadząca na Balos jest w całości szutrowa. Do tego dochodzą wystające kamienie — niewielkie, ale ostre — które łatwo mogą uszkodzić auto.

Pokrycie takich szkód z własnej kieszeni potrafi naprawdę zaboleć portfel. Nic więc dziwnego, że przed wyjazdem długo szukałam wypożyczalni, która jasno i bez niedomówień pozwalałaby na dojazd na Balos swoim samochodem.

Co ciekawe, zarówno na parkingu, jak i po drodze widać mnóstwo wypożyczonych, niewielkich aut miejskich — często nowych i w bardzo dobrym stanie. Wiele osób decyduje się na taki przejazd, ale robi to na własne ryzyko, licząc na szczęście i ostrożną jazdę.

My jednak, już po powrocie z Balos, doszliśmy do wniosku, że nie wybralibyśmy się tam własnym autem (zwłaszcza że nie mamy samochodu terenowego). Trasa jest na tyle wyboista i wymagająca, że byłoby nam po prostu szkoda samochodu.

Rejs na Lagunę Balos — wygodna alternatywa dla jazdy autem

Na lagunę można również dopłynąć promem — to jedna z najwygodniejszych opcji dotarcia na miejsce, szczególnie dla osób, które nie chcą mierzyć się z wymagającą, szutrową drogą. Rejsy często łączą wizytę na Balos z dopłynięciem na wyspę Gramvousa, dzięki czemu w trakcie jednej wycieczki można zobaczyć dwa wyjątkowe miejsca.

Promy odpływają z Port of Kissamos, położonego w gminie Kissamos. Port znajduje się tutaj. Bilety można kupić bezpośrednio w porcie, na przykład u operatora Gramvousa Balos Cruises, który obsługuje tego typu rejsy. Link do strony tego konsorcjum znajdziesz zaś tutaj.

To rozwiązanie pozwala nie tylko uniknąć stresu związanego z dojazdem, ale także podziwiać zachodnie wybrzeże Krety z zupełnie innej perspektywy — już sama podróż staje się tu częścią atrakcji.

Pieszo na Lagunę Balos — opcja dla wytrwałych

Trzecim sposobem dotarcia na lagunę jest wędrówka piesza. To rozwiązanie może być bardzo atrakcyjne dla osób aktywnych, ale wymaga dobrego przygotowania — przede wszystkim na marsz w pełnym greckim słońcu. Trasa prowadzi momentami pod górę, co w wysokich temperaturach bywa dodatkowo wymagające i dla niektórych może okazać się zbyt męczące.

Co ciekawe, po drodze minęliśmy zaledwie garstkę piechurów — dosłownie można było policzyć ich na palcach jednej ręki. Większość turystów wybiera jednak dojazd samochodem lub rejs.

Na taką wyprawę zdecydowałabym się raczej poza szczytem sezonu, w miesiącach o łagodniejszych temperaturach. Wrzesień, choć przyjemniejszy niż środek lata, wciąż potrafi zaskoczyć intensywnym słońcem, które szybko odbiera siły podczas podejścia.

Wypożyczenie auta na Balos — tylko terenówką

Udało mi się znaleźć właściwie jedną wypożyczalnię, która jasno dopuściła możliwość wyjazdu na Lagunę Balos swoim samochodem — Kissamos Rent a CarKissamos. Tutaj znajdziesz link do strony firmy. Otrzymałam jednak wyraźną informację, że zgoda dotyczy wyłącznie samochodów terenowych.

Na wycieczkę ruszyliśmy niewielkim, ale dzielnym Suzuki Jimny, który odebraliśmy około godziny 9:00 rano w dniu wyjazdu. Niestety nie było możliwości wcześniejszego odbioru — ograniczały nas godziny pracy biura.

Szybko okazało się, że wybór auta z napędem terenowym był bardzo rozsądną decyzją. Droga na Balos potrafi być wymagająca, dlatego warto postawić na pojazd, który poradzi sobie z nierównościami i kamienistą nawierzchnią bez nadmiernego ryzyka.

Przy odbiorze auta zostaliśmy również poinstruowani, aby nie korzystać z napędu 4×4 — według pracowników wypożyczalni zwykły napęd w zupełności wystarczał. Można się domyślać, że napęd na cztery koła nie był w najlepszej kondycji, dlatego zalecono nam ostrożniejsze rozwiązanie.

Dużym udogodnieniem było to, że jeep został rano podstawiony bezpośrednio pod nasz hotel w Kastelli Kissamos — Nautilus Bay Hotel. Co ciekawe, hotel znajdował się praktycznie na przedłużeniu ulicy, przy której mieściła się wypożyczalnia, więc cała logistyka przebiegła bardzo sprawnie.

Z hotelu było zresztą widać początek podjazdu na Balos. Gdy przyjrzeliśmy się uważniej, dostrzegliśmy poruszające się w oddali maleńkie punkciki — samochody sunące w żółwim tempie po szutrowej drodze. Już wtedy było jasne, że nie będzie to szybka przejażdżka, lecz spokojna, bardzo cierpliwa podróż w stronę jednej z najpiękniejszych lagun na Krecie.

Nieidealny jeep, idealna przygoda

Jeep był czysty z zewnątrz, choć o wnętrzu nie można było powiedzieć tego samego. Trudno jednak uznać to za wadę — samochód jest przecież wynajmowany głównie po to, by pokonywać szutrową, pełną pyłu drogę na Lagunę Balos. Kurz dostaje się dosłownie wszędzie, zwłaszcza gdy jedzie się z uchylonymi oknami, a klimatyzacja — o ile w ogóle była — nie należała raczej do jego najmocniejszych stron. W takich warunkach gruntowne sprzątanie auta po każdym wypożyczeniu byłoby niemal niewykonalne.

Nie do końca wiedzieliśmy też, z jaką prędkością się poruszamy, ponieważ prędkościomierz nie działał. Z drugiej strony — na tych drogach i tak nikt nie bije rekordów prędkości, więc szybko przestaliśmy zwracać na to uwagę.

Za kierownicą usiadł mój mąż — ja nie odważyłam się prowadzić. Biegi wchodziły z charakterystycznym oporem, przywodząc na myśl dawne samochody, więc uznałam, że rozsądniej będzie nie testować swoich umiejętności w takich warunkach.

Jeśli liczysz na niemal nowe auta, częściej spotkasz je w dużych wypożyczalniach przy lotniskach. W Kissamos standard bywa nieco bardziej… lokalny. Mimo to nasz jeep był sprawny, dobrze radził sobie na podjazdach i dowiózł nas tam, gdzie trzeba. A przy okazji zapewnił nam kilka zabawnych wspomnień — takich, które po czasie wspomina się z największym uśmiechem.

Parking przy Balos — im wcześniej, tym lepiej

Parking przy Lagunie Balos znajduje się w pewnym oddaleniu od samej laguny, dlatego ostatni odcinek trasy trzeba pokonać pieszo. Warto mieć to na uwadze, planując czas wizyty i ilość zabieranych ze sobą rzeczy.

Mimo że dotarliśmy na parking jeszcze przed godziną 10:00 (we wrześniu), był on już w dużej mierze zapełniony. To dobra wskazówka, by przyjechać tu możliwie jak najwcześniej. W przeciwnym razie pozostaje parkowanie wzdłuż skarpy lub urwiska — z minimalną ilością miejsca na mijanie się i manewrowanie. O swobodnym zawracaniu można wtedy właściwie zapomnieć.

Wyjeżdżając z parkingu po godzinie 14:00, mijaliśmy się z nadjeżdżającym z naprzeciwka samochodem dosłownie na milimetry — i to dopiero po złożeniu bocznych lusterek. Ten fragment drogi zdecydowanie wymaga cierpliwości i zimnej krwi.

Przy parkingu znajduje się również toaleta — niewielka budka zlokalizowana tuż przy wjeździe. Co ważne, była ona bezpłatna, co w takich miejscach bywa rzadkością i zdecydowanie zasługuje na odnotowanie.

Skąd wyruszyć na Lagunę Balos?

Na lagunę wybraliśmy się z Kissamos (znanego także jako Kasteli Kissamos) — niewielkiego miasteczka oddalonego o około 15,5 km od parkingu przy Balos. To właśnie tutaj spędziliśmy dwa tygodnie naszego pobytu na Krecie.

Kissamos okazało się świetną bazą wypadową do odkrywania zachodniej części wyspy. Spokojniejsze niż popularne kurorty, a jednocześnie dobrze położone, pozwala wygodnie planować wycieczki do najpiękniejszych zakątków regionu.

Więcej o samym miasteczku przeczytasz w osobnym artykule — znajdziesz go poniżej.

Droga na Lagunę Blos — od asfaltu po szuter

Po przejechaniu przez Kaliviani drogi zaczynają się wyraźnie zwężać. W pewnym momencie można nawet odnieść wrażenie, że samochód ledwo mieści się między zabudowaniami i za chwilę wjedzie się prosto do jednej z przyulicznych tawern. To właśnie tutaj kończy się spokojna, asfaltowa trasa, a zaczyna właściwa droga prowadząca na Lagunę Balos — szutrowa, bardziej wymagająca, ale też zapowiadająca prawdziwą przygodę.

Wjazd na tę drogę jest płatny (około 1 € za osobę), a dochód z opłat przeznaczany jest na jej utrzymanie w dobrym stanie. Przy tak dużym natężeniu ruchu ma to naprawdę duże znaczenie.

Czy warto jechać jeepem na Balos?

Wybór jeepa na trasę do Laguny Balos okazał się bardzo trafny. Dzięki nieco bardziej terenowym oponom mogliśmy sprawnie wyprzedzić kilka samochodów — oczywiście tylko tam, gdzie droga była wystarczająco szeroka.

Sama nawierzchnia jest stosunkowo wyrównana, więc nie jest aż tak wymagająca, jak można się początkowo obawiać. Kamienie sprawiają jednak, że momentami robi się wyboiście, dlatego jazda samochodem lepiej przystosowanym do takich warunków znacząco poprawia komfort podróży. Nierówności są po prostu mniej odczuwalne.

W pewnym momencie dociera się do węższego fragmentu trasy. Tutaj kierowcy zazwyczaj jeszcze bardziej zwalniają, a czasem muszą się wzajemnie przepuszczać. To odcinek, który wymaga większej uwagi, cierpliwości i spokojnej jazdy — pośpiech zdecydowanie nie jest tu dobrym doradcą.

Nieoczekiwani gospodarze drogi na Lagunę Balos

Po drodze co chwilę mijaliśmy urocze koza kri-kri, które zdawały się zupełnie nie przejmować obecnością turystów. Spokojnie spacerowały środkiem drogi, jakby to one miały tu pierwszeństwo — i właściwie trudno było nie odnieść wrażenia, że naprawdę tak jest.

Na jednej z polan niedaleko parkingu natknęliśmy się nawet na całe stado pasących się kóz. Zwierzęta można spotkać także na samym parkingu oraz na ścieżce prowadzącej w stronę laguny. Innymi słowy — są tu niemal wszędzie i szybko stają się nieodłącznym elementem tego krajobrazu.

To jedno z tych drobnych doświadczeń, które nadają podróży bardziej autentyczny, niemal dziki charakter i przypominają, że wciąż jesteśmy bardzo blisko natury.

Widoki, które towarzyszą Ci przez całą drogę na Lagunę Balos

Już sama podróż potrafi być prawdziwą nagrodą. Krajobrazy mijane po drodze są niezwykle malownicze — surowe, przestrzenne i momentami wręcz zapierające dech. Warto co jakiś czas zwolnić, zatrzymać się w bezpiecznym miejscu i po prostu nacieszyć oczy tymi widokami.

Jeśli masz taką możliwość, dobrze jest także uwiecznić je na zdjęciach. Mnie udało się uchwycić kilka naprawdę pięknych kadrów nawet w trakcie jazdy — takich, do których chętnie wraca się później pamięcią.

Pierwszy widok na Lagunę Balos — moment, który zapamiętasz

Po zaparkowaniu auta ruszyliśmy w stronę laguny wydeptaną ścieżką — tą środkową, najczęściej wybieraną przez turystów. W praktyce trudno ją pomylić, bo wystarczy podążać za innymi wędrującymi.

Warto jednak na chwilę zboczyć z głównej trasy i odbić lekko w prawo, wspinając się na niewielkie wzniesienie. Z tego miejsca laguna odsłania się z zupełnie innej perspektywy — szerszej, bardziej panoramicznej i robiącej jeszcze większe wrażenie.

To właśnie tam po raz pierwszy powiedziałam głośne „wow”. Widok był dokładnie taki, jakiego oczekuje się od najpiękniejszych miejsc na Krecie — bezkresna przestrzeń, intensywne kolory i krajobraz, który na długo zostaje w pamięci.

Zejście na plażę Laguna Balos — łatwo w dół, trudniej z powrotem

Po chwili zeszliśmy ze wzniesienia i ruszyliśmy dalej kamienistą ścieżką biegnącą wzdłuż traw wysuszonych przez słońce. Już sama droga dostarczała kolejnych powodów, by się zatrzymać — co kilka kroków pojawiały się nowe kadry laguny, idealne do fotografowania.

Z czasem ścieżka przechodzi w kamienne schodki, które prowadzą prosto na plażę. Samo zejście jest stosunkowo łatwe i nie powinno sprawić większych trudności. Znacznie bardziej wymagający okazuje się jednak powrót, gdy tę samą trasę trzeba pokonać pod górę.

Na razie jednak nie zaprzątaliśmy sobie tym głowy — w końcu przed nami było jedno z najpiękniejszych miejsc na Krecie, a takie widoki skutecznie odciągają uwagę od wszelkiego wysiłku.

Wreszcie na plaży — czas zwolnić

Docieramy na plażę Laguna Balos i od razu czujemy, jak zmienia się tempo tej podróży. Po wygodnym, miękkim piasku kierujemy się w stronę ustawionych nieco dalej leżaków. Tam wynajmujemy zestaw z parasolem i pozwalamy sobie na chwilę prawdziwego odpoczynku — dokładnie takiego, na jaki liczy się po tej drodze.

Różowy piasek robi ogromne wrażenie. Jest subtelny, ale jednocześnie na tyle charakterystyczny, że trudno pomylić go z jakimkolwiek innym miejscem. To jeden z tych detali, które sprawiają, że Balos pozostaje w pamięci na długo i wyróżnia się nawet na tle wielu pięknych plaż Krety.

Woda w Lagunie Balos jest krystalicznie czysta i zachęca do kąpieli niemal od razu. Przy samym brzegu pojawiają się jednak kamienne skały, dlatego wchodząc do morza i wychodząc z niego warto zachować ostrożność — łatwo się poślizgnąć, zwłaszcza na mokrych kamieniach.

Mimo tej drobnej niedogodności miejsce zrobiło na nas ogromne wrażenie. Połączenie przejrzystej wody, jasnego piasku i spokojnej atmosfery sprawia, że Balos naprawdę zachwyca i chce się tu zostać jak najdłużej.

Do Laguny Balos nie dopłynęły jeszcze statki wycieczkowe kursujące w ramach rejsów Balos–Gramvousa, dlatego panował tu wyjątkowy spokój. Plaża była mniej zatłoczona, a laguna wyglądała niemal kameralnie — jakby na chwilę należała tylko do tych, którzy dotarli tu wcześniej.

To najlepszy moment dnia, by naprawdę nacieszyć się tym miejscem: bez tłumów, hałasu i pośpiechu. Cisza, delikatny szum wody i rozległe widoki pozwalają poczuć atmosferę Balos w jej najbardziej naturalnym wydaniu.

Zawędrowaliśmy także do płytszej części Laguny Balos, położonej po lewej stronie laguny. To naturalny, rozległy „brodzik”, w którym woda nie sięgała nam nawet do kolan — idealne miejsce na spokojny spacer wśród turkusowych płycizn.

Aby tam dotrzeć, trzeba przejść przez fragment skamieniałej, twardszej części plaży. Warto robić to uważnie, ale wysiłek szybko zostaje wynagrodzony — widoki są piękne, a płytka, niemal nieruchoma woda tworzy wyjątkowo malowniczy krajobraz.

Ostatnie spojrzenie na Lagunę Balos

Lekko zmęczeni słońcem, ale jednocześnie wypoczęci, wykąpani w morzu i przyjemnie rozgrzani, ruszamy w drogę powrotną z Laguny Balos. Przed nami jednak bardziej wymagający etap — mozolna wspinaczka po kamiennych schodkach.

Podejście daje się odczuć w nogach, zwłaszcza po kilku godzinach spędzonych na plaży. Z każdym krokiem coraz wyraźniej przypominamy sobie, że to, co wcześniej było łatwym zejściem, teraz wymaga nieco więcej wysiłku i spokojnego tempa. Na szczęście widoki towarzyszące drodze skutecznie odwracają uwagę od zmęczenia i pozwalają złapać oddech podczas krótkich przystanków.

Rzucamy jeszcze ostatnie spojrzenia na Lagunę Balos i okoliczne wysepki. Te ujmujące krajobrazy zostaną z nami na bardzo długo — dokładnie takie widoki zapisują się w pamięci najmocniej.

Na parkingu czekało na nas już zupełnie inne, równie autentyczne powitanie: całkowicie wyluzowana koza, która schroniła się pod zadaszeniem przed palącym słońcem. Idealne, nieco humorystyczne zakończenie dnia spędzonego w jednym z najpiękniejszych zakątków Krety.

Pożegnanie z Laguną Balos

Wyruszamy w drogę powrotną, przeciskając się przez wąski przejazd i długi sznur samochodów zaparkowanych wzdłuż drogi. Dopiero po pewnym czasie ruch staje się nieco mniejszy, dzięki czemu możemy spokojniej jechać i jednocześnie żegnać się z tym niezwykłym miejscem.

Po drodze mijamy jeszcze kolejne stadko kóz, które — przyklejone niemal do skalnej ściany — szukało schronienia przed palącym słońcem. Towarzyszą nam ostatnie widoki na surowe wzgórza, stopniowo znikające za zakrętami drogi.

Laguna Balos to miejsce naprawdę wyjątkowe — pełne zachwycających krajobrazów i nuty przygody, która sprawia, że taka wyprawa zostaje w pamięci na długo. To jeden z tych zakątków Krety, które zdecydowanie warto zobaczyć na własne oczy.

Ten rajski fragment wyspy odwiedziliśmy 6.09.2019 r.

Zostańmy w kontakcie

Tylko miejsca warte drogi.

Spokojne inspiracje, mniej znane szlaki i miejsca, które naprawdę prowadzą w naturę.

Możemy być w kontakcie tak, jak Ci wygodnie.

Wolisz krótsze formy? Obserwuj na Facebooku →

Skomentuj

4 komentarze

Piotr 22 lutego 2020 - 16:45

Wspaniałe widoki, ładnie napisane. Gratuluję łatwego pióra! Na Krecie byliśmy rok temu, ale okolicy Heraklionu. Być może teraz wybierzemy się bliżej Chanii, aby wybrać się na Balos????. O swoich wakacjach na Krecie w pobliżu elektrowni piszę na swoim blogu ????https://www.allinclusive-blaski-cienie.com/post/calimera-kreto

Odpowiedz
Asia 22 lutego 2020 - 17:16

Laguna Balos skradła moje serce 🙂 Zatem naprawdę polecam to miejsce, tym bardziej, że teraz jest dużo połączeń lotniczych do Chanii, w dość dobrych cenach 🙂 Panie Piotrze, pora planować kolejny wyjazd 🙂

Odpowiedz
Maciej 12 sierpnia 2023 - 19:06

Na parking plaży Balos dojedziecie bez problemu każdą osobówką i tak robią setki osób. Jedyne co należy zrobić to jechać powoli. Droga jest w całkiem dobrej kondycji. Parking jest obecnie ogrodzony, a więc nie ma ryzyka że kozy uszkodzą samochód.

Odpowiedz
Asia 12 sierpnia 2023 - 21:12

Owszem, byliśmy tam i sami widzieliśmy te osobówki. Jeśli są to osobówki z wypożyczalni, to najczęściej taka wyprawa nie jest objęta ubezpieczeniem wypożyczalni (sprawdzaliśmy kilka wypożyczalni i w każdej odradzali taką wycieczkę). Można oczywiście przyjechać na Kretę własnym autem…Duża część osobówek pewnie wynajętych przyjeżdża tutaj na ryzyko najemcy auta. Wszystko pięknie dopóki nic się nie stanie, a z tym bywa różnie. Kóz raczej się nie baliśmy. Nie chcieliśmy jednak ryzykować uszkodzeniem auta i pokrywaniem ewentualnych strat z własnej kieszeni, stąd nasza propozycja auta, którym mogliśmy legalnie tam pojechać. Wszak w wakacjach chodzi przede wszystkim o odpoczynek i brak stresu????.

Odpowiedz

Spodoba Ci się także

Pomogłam Ci zaplanować podróż?

Jeśli moje treści pomogły Ci zaplanować podróż, odkryć nowe miejsce albo po prostu dobrze spędzić tu czas — możesz symbolicznie postawić mi kawę.
To drobny gest, który pomaga mi tworzyć kolejne przewodniki, testować szlaki i dzielić się miejscami wartymi zobaczenia 🤍

Nie prowadzę subskrypcji – to jednorazowe wsparcie.

Podróżujmy razem

Na Facebooku dzielę się miejscami, które naprawdę warto zobaczyć — bez tłumów, schematów i turystycznych pułapek.

Znajdziesz tam szybkie inspiracje, aktualne wskazówki i pomysły na kolejne wyjazdy.