Góra Ślęża – ukrytym szlakiem bez innych turystów

przez Asia

Góra Ślęża – najwyższym szczytem Masywu Ślęży i Przedgórza Sudeckiego.

Stąd zaliczana jest do Korony Gór Polski, a także Korony Sudetów i ci, którzy kolekcjonują szczyty Polski, nie mogą o niej zapomnieć, mimo, że sama góra wznosi się na zaledwie 718 m n.p.m.

Góra Ślęża położona jest na terenie gminy Sobótka w województwie dolnośląskim.

Jeśli tylko znajdziemy się na jednej z dróg na południu Wrocławia, to samą górę zobaczymy już z daleka. Wyrasta ona bowiem na płaskiej przestrzeni. Dosłownie tak, jakby ktoś ją umieścił tutaj przez przypadek.

Na górę prowadzi wiele szlaków turystycznych oznaczonych kolorami. Dzisiaj jednak opowiem wam, jak można wejść na górę wykorzystując nie tylko oznaczone na mapie szlaki (którymi porusza się także większość wędrujących tutaj turystów).

Dzisiaj o tym, jak dotrzeć do ukrytego szlaku, który nie jest wytyczony na mapie.


Zalety ukrytego szlaku.


  • Trasa sama w sobie jest trochę tajemnicza, wytyczona przez gęsty las, a mimo wszystko pokonujemy kamienne schodki, które nie wiadomo, skąd się tutaj wzięły.
  • Od wejścia na ten ukryty szlak aż do miejsca, gdzie szlak łączy się z żółtym i czerwonym szlakiem już pod koniec wędrówki na górę – prawdopodobnie nie spotkacie żywej duszy i nikt wam nie będzie przeszkadzał.
  • Na szlaku zobaczycie górskie źródełko, zwane Źródłem Anny .
  • Będziecie w dużej mierze szli kamiennymi niskimi schodkami. Wejść na szczyt jest zaś czasami łatwiej po stopniach, niż po płaskiej powierzchni.

Wady szlaku.


  • Dość trudno znaleźć początek tego ukrytego szlaku.
  • Co więcej, trzeba się bacznie rozglądać za różowymi kropkami na drzewach wyznaczających szlak.


Gotowi? To zaczynamy!


Nasz samochód zostawiamy na parkingu w Sobótce przy ul. Armii Krajowej.

Dalej idziemy pod górkę, na początku po asfaltowej drodze, aż dochodzimy do Domu Turysty pod Wieżycą i wejścia na górskie szlaki. Mijamy drewniane ławeczki i po lewej stronie mamy wejście na szlak żółty i czarny. Te szlaki przez pewien kawałek biegną razem.

Następnie, na rozwidleniu szlaków żółtego i czarnego, odbijamy w prawo w żółty szlak i wspinamy się z mozołem pod górkę. Tutaj na pewno się trochę rozgrzejemy. Szlak biegnie bowiem cały czas pod górkę. Jest to także dość strome podejście.

Docieramy do Wieży Bismarcka na Wieżycy. Wieża jest jedną ze 172 takich zachowanych wież na świecie i została wykonana z granitu pochodzącego ze Ślęży.

Jeśli wieża będzie otwarta dla zwiedzających (można ją zwiedzić w miesiącach letnich i w weekendy), możemy za drobną opłatą wejść po schodkach na górę. Z tego miejsca rozpościera się bardzo ładny widok na okoliczne miejscowości.

Nadal podążamy szlakiem żółtym, typowo turystycznym. W końcu docieramy do drewnianej wiaty znajdującej się po lewej stronie. Tutaj łączą się ze sobą szlak żółty i czerwony i nimi się kierujemy dalej.

Następnie docieramy do dość szerokiego rozwidlenia – Rozdroża pod Kamiennym Krzyżem, gdzie znajduje się miejsce na odpoczynek. Są to drewniane ławeczki. na których możemy usiąść, chwilę odpocząć, posilić się, czy o czym tam jeszcze zamarzycie w tej chwili wytchnienia. Przez wzgląd na moją godność, nie zobaczycie tu mojej posilającej się łapczywie osoby 🙂 .


Odbijamy z głównego szlaku.


Teraz najważniejsze: nie idziemy dalej prosto w górę szlakiem żółto-czerwonym, lecz skręcamy w lewo w szeroką dróżkę prowadzącą przez las.

W sumie wszystkie ścieżki prowadzą tutaj przez las, ale ta ścieżka nie jest szlakiem turystycznym i nie jest oznaczona kolorem.

Idziemy kawałek i za dużym głazem po naszej prawej stronie skręcamy w prawo . Tutaj trzeba być wyjątkowo uważnym, bo bardzo łatwo można nie zauważyć tego skrętu.

Takim wyznacznikiem, że znaleźliśmy się na właściwej trasie są kamienne schody. Mogą być one jednak mało widoczne ze względu na przykrywające je liście. Co więcej, na konarach drzew powinny być różowe oznaczenia przypominające plamy pomalowane niedbale farbą, czasami ściekającą po drzewach.

Idąc po schodkach, na dużej skale po prawej stronie u góry skały powinniśmy zobaczyć kamienną, wyrzeźbioną twarz Jezusa.

Obiecałam przecież, że będzie trochę tajemniczo😊.

Wspinamy się dalej z mozołem po kamiennych schodkach.

Ciekawe, kiedy powstały i kto je tutaj umieścił?

Gdy wdrapiemy się już do końca kamiennych schodów, po lewej stronie zobaczymy Źródło Anny. Możemy się zatem chwilę odświeżyć.

Wypatrujemy ścieżki oznaczonej różowymi plamami i dalej przemierzamy gęsty las.

W końcu dochodzimy do kolejnych wąskich kamiennych schodków.

Ścieżka wije się trochę między drzewami, a potem łączy się z żółto-czerwonym szlakiem, który opuściliśmy przy drewnianych ławeczkach.

Jesteśmy już prawie na szczycie, a naszą ukrytą ścieżką wytyczoną przez różowe plamy na drzewach szliśmy jedynie my. Kameralnie, jak się tylko dało, czyli tak, jak lubię 😉.


Na Szczycie Ślęży.


Szczyt zdobyty👍.

Na szczycie znajduje się schronisko, a w zasadzie  Dom Turysty PTTK (z 1908 roku), bo od jakiegoś czasu nie można tu nocować.

Wybór potraw jest tu bardzo skromny i w zasadzie opiera się na kiełbasie z grilla.

Na szczycie znajduje się także Kościół Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny razem z Wieżą widokową.

Idąc dalej prosto przez wzgórze mijamy kościół oraz starożytną rzeźbę kultową „Niedzwiedź” i 100 m dalej dochodzimy wydeptaną ścieżką do metalowej wieży widokowej. Wejście na wieżę jest bezpłatne. Co więcej, można wejść na nią przez cały rok.

Po pokonaniu schodów rozpościera się przed nami piękna panorama pod masywem Ślęży.


Zejście ze szczytu Ślęży.


Zejść ze szczytu możemy dowolnym szlakiem. My wybraliśmy tym razem szlak czerwony. Tu drobna uwaga. Wybraliśmy szlak, który zaczyna się z prawej strony od wieży telewizyjnej (koło Domu Turysty), a nie ten, którym wędrowaliśmy pod koniec wejścia na szczyt.

Ścieżką przez dłuższy fragment biegnie cały czas ostro w dół. Idzie się trochę jak po kamiennych schodkach.

W końcu dochodzimy do czarnego szlaku zwanego Traktem Bolka. Ten fragment nie jest zbyt ciekawy, ale daje wytchnienie dla kolan. Okrążamy nim nieco szczyt, a przy tym nachylenie w dół jest praktycznie nieodczuwalne. Ot, taki spacer leśnym duktem.

Otaczała nas piękna, wiosenna zieleń.

Ten odcinek aż do punktu, gdzie wchodziliśmy na żółty szlak prowadzący na szczyt ma długość 4,7 km, więc nic dziwnego, że trochę się nam dłużyło.

W końcu dochodzimy z powrotem do Domu Turysty pod Wieżycą, gdzie zaczynaliśmy naszą wycieczkę. Stąd już tylko kawałek w dół asfaltową drogą na parking.

A po drodze widzieliśmy takiego stwora.

Wspomnienia z odkrycia nieznanej, tajemniczej ścieżki pozostaną z nami na długo.

Majówka 2018r.

Zapisz się na mój bezpłatny newsletter, by otrzymywać powiadomienia o najnowszych postach.

Skomentuj

Spodoba Ci się także

Cześć! Używam ciasteczek, by strona działała sprawnie. Więcej o tym w Polityce prywatności. Lubię ciastka, zgadzam się.